wtorek, 3 czerwca 2014

Rozdział 2

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
___________________________________________________________________________________
'Zamknięta Księga'



Zaniosłem tacę i ruszyłem w stronę klas. Fizyka- jakoś nie jestem fanem tego przedmiotu. Nigdy nie darzyłem jakąś szczególną sympatią mojej nauczycielki. Ciekawe jak teraz będzie.

Kiedy zadzwonił dzwonek wszyscy przygnębieni wchodzili do sali świadomi tego co ich czeka. Stanąłem na środku klasy nie wiedząc gdzie mogę usiąść.

-O widzę, że mamy nowego ucznia. Pan Horan?-Zapytał nauczyciel. Pokiwałem obojętnie głową nie siląc się na odpowiedź, która i tak była by zbędna.- Możesz usiąść obok panny Malik. -Wskazał na dziewczynę siedzącą w ostatniej ławce. Zayn i Louis siedzieli razem.

Przemierzyłem odległość dzielącą mnie i dziewczynę, po czym rozsiadłem się wygodnie w ławce obok niej.

-Znowu się spotykamy.-Uśmiechnąłem się figlarnie w jej stronę.

-Czy ty się na mnie uwziąłeś?- Zapytała z wyrzutem.

-Co?-Zmarszczyłem lekko brwi nie wiedząc za bardzo o co jej chodzi.

-Uczepiłeś się mnie już pierwszego dnia.-Wywróciła oczami.

-Ale...ja tylko...-Zacząłem, ale nauczyciel mi przerwał.

-Wy dwoje zostajecie dziś po lekcji. To już nie jest podstawówka, że możecie sobie gadać ile wlezie.-Oparł się o naszą ławkę. Jęknąłem cicho. Pierwszy dzień i już będę siedział w kozie. Świetnie!

-Pan chyba żartuje.-Usłyszałem wściekły głos Angel.

-A czy wyglądam na kogoś kto by w tym momencie żartował?-Patrzył obojętnie przenosząc wzrok raz na mnie raz na Angel. Dziewczyna już się nie odezwała, a nauczyciel dokończył lekcje. Nie słuchałem za bardzo co on tam gada. Nie obchodziło mnie to. Ważniejsza była ta zaskakująca dziewczyna o długich włosach. Potajemnie przyglądałem się jej próbując odczytać z jej twarzy jakiekolwiek emocje, jednak była jak zamknięta księga do której kluczyk ma tylko ona. Rzucała Zayn'owi jakieś dziwne spojrzenia... Może oni są razem? A może ona czuje coś do tego drugiego..jak mu tam? A tak Louis. 'A może nie czuje nic do żadnego z nich?' ~odezwał się głos w mojej głowie. Może i też nie czuje. Nie wiem...W ogóle co mnie to obchodzi? To jej życie....ale jednak ona mnie bardzo intryguje!

***

W końcu zadzwonił ten zbawienny dzwonek! Szybko się spakowałem i wyszedłem na korytarz.

-Widzimy się na odsiadce.- Usłyszałem obok siebie głos Angel.

-Przepraszam, nie wiedziałem, że on jest taki ostry.-Westchnąłem cicho.

-Nic nie szkodzi. Jesteś tu dopiero pierwszy dzień. Musisz się jeszcze wiele nauczyć nowicjuszu.-Uśmiechnęła się lekko w moją stronę na co zmarszczyłem brwi. Jej humor zmienia się szybciej niż u kobiet w ciąży. Najpierw była zdenerwowana moją obecnością, potem to już w ogóle nie okazywała emocji, a teraz rozmawiamy jakbyśmy znali się od lat. Nigdy nie zrozumiem dziewczyn.

-Amber musimy iść.-Podszedł do nas Zayn. Co o ją tak pilnuje? Gdzie jest ona tam i on.

-To...do zobaczenia.- Bąknęła i pomachała na pożegnanie ręką po czym poszła za Mulatem.

-Pa.-Odpowiedziałem bardziej do siebie i ruszyłem w stronę mojej szafki, aby wziąć potrzebna książki.

-I jak tam pierwsza lekcja?- Zobaczyłem najpierw burzę loków, a potem resztę chłopaka. Harry.

-Ujdzie.-Westchnąłem.- Pierwszy dzień, a już mam „umówione”-Zrobiłem cudzysłów w powietrzu wyciągając przy okazji potrzebne książki.- Spotkanie. Naprawdę nienawidzę tego miejsca.

-Pierwszy dzień i już siedzisz w kozie?!-Powiedział trochę zbyt głośno niż powinien. Ruszyliśmy w stronę klas.- Wiesz co? Już cię lubię.-Poklepał mnie po plecach.- Jaką lekcje masz teraz?

-Geografia.- Odpowiedziałem patrząc na plan.

-To świetnie! Ja też mam.-Powiedział. Uśmiechnąłem się do niego.


„Wszyscy uczniowie proszeni są o przybycie do głównej sali”~ Usłyszeliśmy z głośników głos przypuszczam dyrektora.

-Yeach...ominą nas lekcje.-Powiedział Harry. Zaśmiałem się cicho i ruszyłem za Harrym w stronę główniej sali.

***

-Jak pewnie wiecie, zginą kolejny uczeń.-Zaczął swoją przemowę dyrektor. Wszyscy ucichli wsłuchując się w dalsze słowa.- Jutro zamiast lekcji odbędzie się akademia, aby uczcić pamięć zmarłych uczniów z naszej szkoły.-Wszyscy patrzyli się po sobie nie wiedząc czy się cieszyć czy płakać.- Oraz prosimy o zachowanie ostrożności. Nadal nie wiadomo kto jest seryjnym mordercą...-Nie słuchałem za bardzo co już gada. Zastanawiałem się jak ktoś może być tak okrutny w stosunku jak przypuszczam do niewinnych ludzi? Ja nigdy nie mógłbym zrobić większej krzywdy komuś, a tym bardziej...zabić! Tacy ludzie nie mają sumienia!

-Ej Harry.-Szepnąłem w stronę lokowatego.-Ile osób z tej szkoły zginęło?-Zapytałem ciekawy.

-Z naszej 4.-Odpowiedział równie cicho.

-A tak ogólnie?-Zadałem kolejne pytanie.

-Nie jestem pewien...ale chyba ok.12-Wzruszył ramionami.

12 nieżywych ludzi?...Naprawdę Londyn jest przeklętym miejscem...

***

Szedłem wolnym krokiem na moją odsiadkę. Niechętnie otworzyłem stare drzwi od klasy i po cichu wsunąłem się do środka. W sali siedział sam nauczyciel. Mruknąłem niezadowolony i usiadłem w ostatniej ławce. Nie trzeba było długo czekać, bo chwilę po mnie drzwi ponownie się otworzyły i do sali weszła Angel.

-O widzę, że panna Malik raczyła zaszczycić nas swoją obecnością!-Powiedział sarkastycznie nauczyciel. Malik? ...Czyli, że..Ona i Zayn są...rodzeństwem? Tego bym się nie spodziewał.

Dziewczyna wywróciła oczami i przemierzyła klasę po czym usiadła ławkę przede mną.

-Ty jesteś siostrą Zayn'a?-Zapytałem cicho. Odwróciła się w moją stronę.

-No jestem...-Odpowiedziała.-A co?

-Nie nic...tak tylko pytam...-Zagryzłem lekko policzek od środka.-Uh myślałem, że wy no ten...

-Że my jesteśmy razem?-Uniosła brwi ze zdziwienia po czym wybuchnęła śmiechem.-Żartujesz sobie?...Ja i Zayn? Nigdy!-Nie przestawała się śmiać.-Na początku myślałam, że jest z ciebie nudny, głupi frajer, ale po tym co powiedziałeś już cię lubię!-Zmarszczyłem lekko brwi.

-Dzięki?- Bardziej zapytałem po czym oboje się zaśmialiśmy.

-Zajmijcie się czymś ja zaraz przyjdę.-Oznajmił nauczyciel po czym wyszedł z klasy.

-A jesteś z Louis'em?- Zapytałem. Nie wiem czy mogę poruszać takie jej prywatne sprawy. Nie chcę, żeby się na mnie zezłościła czy coś, bo dopiero powiedziała, że mnie lubi to nie chcę od razu tego spieprzyć.

-Nie. Nie mam nikogo.-Odwróciła wzrok i jej twarz nie wyrażała żadnych emocji. Nie wiem jak mam z nią rozmawiać, o co pytać i co mówić!

-Przepraszam, że będę tak cię wypytywał...-Spojrzałem na nią,a ona uważnie mi się przyglądała słuchając tego co mówię.- Co robiłaś wczoraj w tym lesie? Dlaczego miałaś całe czarne oczy?

-Słyszałeś kiedyś o soczewkach?-Pokiwałem głową.- Miałam soczewki.

-Aha....A co z tamtym chłopakiem?-Zadałem kolejne pytanie.

-Kiedyś mnie zdenerwował i chciałam mu dać małą nauczkę...Chciałam go nastraszyć i tak jakoś wyszło, że pojawiłeś się ty....-Wzruszyła ramionami.

-A dlaczego zapomniał co się wtedy stało?-Zmrużyłem lekko powieki.

-Nie wiem. Może uderzył się w głowę gdy poleciał na drzewo.-Powiedziała.

-Skąd jesteś?-Tym razem ona zadała pytanie, przy okazji zmieniając temat.

-Z Irlandii dokładniej Mullingar.-Odpowiedziałem.- A ty ?

-Ja od samego początku mieszkam w Londynie. Ale zauważyłam, że nie do końca ci się tu podoba.-Spostrzegawcza jest.

-No...jakoś od pierwszego dnia...w sumie od wczoraj to miejsce mi się nie spodobało. Musiałem opuścić dom, przyjaciół i wszystkie wspomnienia związane ze starym miastem. A na dodatek trafiliśmy do miejsca gdzie zazwyczaj jest brzydka pogoda.-Bąknąłem niezadowolony.

-Masz rację to miejsce nie jest idealne, ale jednak to jest mój dom.-Uśmiechnęła się lekko co od razu odwzajemniłem.

-Na dodatek mordują tu ludzi.-Dodałem, a moje dobre samopoczucie od razu zniknęło. Humor dziewczyny diametralnie się zmienił. Miała lekko zaciśniętą szczękę i spuszczony wzrok.-Ja...jeśli cię czymś uraziłem to przepraszam.

-Nie...mam dość siedzenia tutaj. Zrywamy się? I tak nauczyciel już nie przyjdzie.-Wstała z miejsca więc ja uczyniłem to samo.

-Dobra.-Zgodziłem się. Po cichu wyszliśmy z sali i szybko przemierzając korytarz zobaczyliśmy nasz cel czyli drzwi wyjściowe. Jednak coś stanęło nam na drodze. Mianowicie nauczyciel. Odwróciłem się i gwałtownie przycisnąłem Angel do ściany. Zaczęliśmy cicho chichotać.

-Jak wejdzie do tamtego pokoju zamkniemy go w nim.-Szepnęła dziewczyna. Pokiwałem głową na znak zgody. Odczekaliśmy kilka chwil i kiedy nauczyciel znalazł się w środku nieznanego dla mnie pomieszczenia zamknęliśmy drzwi na klucz który wisiał w drzwiach. -Chodź wyjdziemy oknem. Przy drzwiach ktoś może jeszcze być.-Zaproponowała. Ruszyłem za nią. Otworzyliśmy duże okno po czym oboje wyskoczyliśmy bezpiecznie lądując na ziemi. Usłyszeliśmy za sobą krzyk jakiejś nauczycielki. Złapałem Angel za rękę i oboje pobiegliśmy do wyjścia. Śmialiśmy się przez cały czas. W końcu znaleźliśmy się z dala od bram szkolnych. Unormowałem swój przyśpieszony oddech.

-Musimy to kiedyś powtórzyć.-Zaśmiałem się cicho.

-No...to naprawdę świetna zabawa.-Dziewczyna uspokoiła się do końca i spojrzała na nasze złączone dłonie po czym szybko zabrała swoją.-Wracajmy do domu.-Bąknęła cicho. Zmarszczyłem lekko brwi nie wiedząc w czym zawiniłem. -Może nie powinieneś ze mną wracać.

-Dlaczego?-Zapytałem.

-Bo możesz stracić swoją ciekawą osobowość w oczach Styles'a.-Zaśmiała się i spojrzała w moim kierunku.

-To mnie najmniej interesuje.-Spojrzałem w jej oczy i dopiero teraz zauważyłem jakie one są śliczne.

Kiedy doszliśmy pod drzwi mojego domu nie wiedziałem jak się zachować.

-Może wejdziesz?-Zaproponowałem.

-Nie dzięki.-Uśmiechnęła się lekko w moją stronę.-Chętnie bym wpadła, ale Zayn na mnie czeka.

-Ah..szkoda...to pa...-Posłałem w jej stronę ostatni uśmiech po czym odwróciłem się na pięcie i miałem już wejść do domu, ale czyjaś drobna ręka mnie zatrzymała.

-Niall?-Zaczęła niepewnie brunetka.-Jesteś fajnym chłopakiem...I chciałabym się z tobą zaprzyjaźnić...

-Już na samym początku wydałaś mi się niezwykła i już wtedy próbowałem się z tobą jakoś zakolegować.-Podrapałem się w tył głowy.-Jesteś świetną dziewczyną i...-Moja wypowiedź została przerwana.

-Tylko musisz mi coś obiecać.-Popatrzyłem na nią dając znak, żeby ciągnęła dalej.-Obiecaj mi, że się we mnie nie zakochasz.

-Okej.-Odparłem nieco zaskoczony. Usłyszałem dzwonek telefonu.

-To Zayn.- Westchnęła. -Muszę iść.-Przytuliłem ją na pożegnanie i poszedłem do domu.

*Godzina 23:00*

Szedłem wolnym krokiem wracając z małej przechadzki. Lubię chodzić o takich godzinach po podwórku. Powietrze jest wtedy takie chłodne i wszystko jest całkiem inne.

-Ej ty.-Usłyszałem za sobą kroki jednak nie zatrzymywałem się tylko szedłem dalej.-Młody stój jak do ciebie mówię.-Jakiś gościu złapał mnie za ramie. Zamachnąłem się i z całej siły przywaliłem mu w mordę.-Ty szczeniaku.-On i jego koledzy rzucili się na mnie.

-Co ja wam kur*a zrobiłem?-Krzyknąłem próbując się jednocześnie bronić.

-Zadajesz się z niewłaściwą osobą.-Syknął jeden z nich po czym wbił mi nuż w ramię. Jęknąłem z bólu. Przymierzyłem się, aby zadać mu porządny cios, ale z wielką szybkością przyjechało jakieś auto. Ci dziwni kolesie odsunęli się ode mnie. Z samochodu wyszli Angel i Zayn.

-Wsiadaj do wozu.-Powiedziała twardo, mierząc się z przeciwnikami ostrymi spojrzeniami. Zrobiłem tak jak powiedziała i wszedłem do samochodu gdzie za kierownicą siedział Louis. Ruszył z piskiem opon w nieznanym mi kierunku.

-A co z nimi?!-Spytałem lekko spanikowany. Ramie mnie strasznie bolało i ciągle z rany sączyła się krew. Zagryzłem mocno wargę.

-Oni wiedzą co robią.-Odpowiedział jedynie uważnie wpatrując się w jezdnię.

Kiedy zaparkował wóz pomógł mi wysiąść i zaprowadził mnie do jakiegoś pokoju przypuszczam w jego domu. Chwilę po nas wbiegło zdyszane rodzeństwo.

-Ściągnij koszulkę opatrzę ci ranę.- Zażądał brunet. Z ledwością udało mi się to zrobić. Wpatrywałem się uważnie w dziewczynę. Nie zwracałem uwagi na chłopaka, który „majstrował” mi coś przy bolącym miejscu. Angel uważnie przyglądała się mojej ranie. Zaczęła ciężej oddychać, a jaj oczy stopniowo stawały się ciemniejsze. Zayn szybko przed nią staną zasłaniając widok.

-Angel wyjdź.-Rozkazał Mulat. Dziewczyna ani drgnęła.- Angel będziesz tego żałować. Mówię ci, wyjdź.-Zniżył ton głosu. Brunetka jakby wyrwana z transu odwróciła się i szybkim krokiem wyszła z pomieszczenia.

-O co cho...-Zacząłem, ale mi przerwano.

-Na wszystkie nurtujące cię pytania dostaniesz odpowiedź jutro.-Rzekł Zayn. Westchnąłem i cierpliwie czekałem aż założą mi opatrunek...To co się stało było naprawdę dziwne i na pewno będę się upierał o otrzymanie wyjaśnień...
______________________________________________________
No i mamy rozdział 2! Jak się podoba ? :) Proszę a wręcz BŁAGAM o pozostawienie komentarza przez KAŻDEGO kto to przeczytał. Rozdziały pojawiają się wtedy wcześniej bo to mnie BARDZO motywuje :) możecie też pisać to powinnam poprawić..czyli krytyka też mile widziana :)
A więc  KOMENTOWAĆ! 

Zachęcam również do zajrzenia na drugi blog "Secret Dreams" -----> KLIK