piątek, 29 sierpnia 2014

Happy Birthady Liam !

Nasz Liamek ma już 21 lat :') Nie mogę uwierzyć, że oni tak szybko dorastają <3 Dla mnie nadal będzie tym chłopcem z x-factor :) 


Dziś na jego urodzinach będzie ponad 60000 ludzi :D Niech ci co nie przyszli na jego 16 urodziny żałują ;D


Liam! Bądź nadal tym przecudownym sobą i nie zmieniaj się! Jesteś idealny taki  jaki jesteś i pamiętaj o tym :') Żyj jak najdłużej i ciągle dąż do spełniania marzeń ! (tak wiem nie przeczyta tego, no ale będę się lepiej czuła)

Spamujcie mu na tt życzeniami oraz  :   ;)


No nic... KOCHAM CIĘ LIAM ! <3



środa, 27 sierpnia 2014

Rozdział 5

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
______________________________________________________
'Prawda'

-Niall...Uciekaj!- Zanim zdążyłem zorientować się co się dzieje, zostałem powalony na kolana. Jacyś dwaj masywni kolesie trzymali  mnie za ręce. Podniosłem wzrok i zobaczyłem, że trzech facetów odciąga Angel w tył. Próbowali postawić ją na kolana, ale ona cały czas utrzymywała się na nogach.
-Damon ona jest za silna!-Syknął jeden z kolesi.
-Wiadomo, że jest za silna! Ona jest przeznaczoną debile!- Przysłuchiwałem się uważnie ich rozmowie. Już raz ktoś mówił, że ona jest przeznaczoną...- Mam mały prezencik.- Zaczął Damon. Wyciągnął z płaszcza coś podobnego do bata. Na końcu tego przedmiotu była mała srebrna kuleczka.- Oh Angel...Ty wiesz co to za przedmiot prawda? Ale najlepsze jest to, że troszeczkę go przerobiłem.- Łaził wokół niej z chytrym uśmiechem.- Czas go wypróbować. - Powiedział i uderzył tym z całej siły w plecy dziewczyny. Jęknęła z bólu i bezsilnie opadła na kolana.- Czyste srebro...- Podniósł kulkę, która znajdowała się na końcu bata.
-Zostawcie ją!- Zacząłem się szarpać byle tylko móc ją stąd zabrać.
-O i mamy też walecznego przyjaciela.-Zwrócił się w moją stronę. Przeszywałem go wściekłym spojrzeniem. Miałem ochotę przyłożyć mu z całej siły, aby tylko ten jego uśmieszek zszedł mu z twarzy.- Co ty chłopcze w sobie takiego masz, że Angel obdarzyła cię swoim zaufaniem? Musisz być wyjątkowy...Mógłbyś się nam na coś przydać.
-Nie waż się go tknąć.-Syknęła dziewczyna.- Jeśli coś mu zrobisz twoja głowa będzie pierwszą rzeczą, którą z chęcią rozwalę o beton. Damon wiesz do czego jestem zdolna, więc nie radzę ci zaczynać.
-O widzę, że jednak umiesz mówić.- Jego szyderczy śmiech rozniósł się echem po okolicy.- Kochanie ja wiem co ty potrafisz. Ale  ja tego chcę. Chcę abyś właśnie w tej chwili ukazała swoją prawdziwą naturę. Nie obchodzi mnie, że wtedy jesteś jedną z najniebezpieczniejszych istot na ziemi. - Stanął przed nią.- Jednak jak zechcesz zrobić coś mi wiesz, że nie powstrzymasz się przed zrobieniem krzywdy i twojemu koledze. Jak mu tam? Ah tak Niall...Ja sobie z tobą jakoś bym poradził, ale on? Nie wydaje mi się.- Angel cały czas starała się patrzeć mi w oczy. Widziałem, że była zdenerwowana i wystraszona, chociaż chciała to ukryć. Tylko czego się bała? Bo nie wydaje mi się, że tych kolesi. Tu chodziło o coś innego...Tylko o co?- Wiem zabawimy się! Pokażesz swoją naturę. My damy sobie radę więc zajmiesz się swoim kolegą. Będzie zabawnie oglądać jak go zabijasz. No chyba, że się powstrzymasz. -Wzruszył ramionami.- Zobaczymy....
-Nie, nie, nie! Go w to nie mieszaj! Pozwól mu stąd iść! - Jej głos był strasznie przejęty. Zaczęła się wyrywać, ale Damon przyłożył jej coś do pleców. Zacisnęła oczy, a z jej ust wydobył się cichy jęk.
-Boli? Jak mi przykro.- Powiedział sarkastycznie. 
-Nie rób jej krzywdy!- Krzyknąłem. Cholera jasna!
-Robicie się nudni. Ona chce ocalić jego, on próbuje uratować ją. Urocze.- Wywrócił oczami.- Kochani trochę więcej zabawy!- Podszedł bliżej i kucnął przed Angel. Zaczął szeptać jej coś na ucho. Ona zacisnęła pięści i spojrzała na mnie. Damon wstał i zaczął kierować się w moją stronę.
-Nie...- Dziewczyna szepnęła cicho. Kiedy Damon stanął przede mną zamachną się i przywalił mi w twarz. Zabolało, ale zachowałem niewzruszoną minę.- Zostaw go! Nie dotykaj go! Damon proszę!
-Prosisz?-Zapytał.- Łał, on naprawdę musi być ważny...- Stwierdził i ponownie się zamachnął, ale odchyliłem się do tyłu dzięki czemu uniknąłem uderzenia.- Jesteś silniejszy niż myślałem...A wy chłopaki trzymajcie go mocniej!- Dwaj kolesie wykręcili mi ręce do tyłu przez co nie mogłem się ruszyć.- Jak coś to ja do ciebie kompletnie nic nie mam. Tu chodzi o nią.- Skinął w stronę Angel.- Że akurat ty byłeś przy niej....- Kopnął mnie w brzuch przez co się zgiąłem. Podniosłem wzrok na brunetkę. Wpatrywała się we mnie przerażona.
-Niall...-Powiedziała prawie bezgłośnie. Uśmiechnąłem się lekko. Chciałem dodać jej trochę otuchy. Poczułem mocny ból na plecach. Zacisnąłem oczy, jednak po chwili znowu je otworzyłem. Dziewczyna zaczęła się szarpać, a jej oczy stopniowo stawały się ciemniejsze.

-Właśnie o to chodzi kochana. Stań się prawdziwą sobą.- Damon zrobił kilka kroków do przodu. 
-Następnym razem pomyśl zanim coś zrobisz.- Angel pokręciła głową widocznie rozbawiona.
-Ona ma racje.- Usłyszałem znajomy głos.
-Zaraz Zayn, ona zawsze ma racje.- Z dwóch stron wyłonili się Zayn i Louis. Nie powiem..ucieszyłem się jak ich zobaczyłem.- Ja biorę tych kolesi, ty zabierz Niall'a.- Zarządził brunet. Kiedy Mulat podbiegł do mnie, powalił na ziemię jednego z facetów, a drugim zająłem się ja. Spojrzałem w stronę dziewczyny. Gwałtownie podniosła się z ziemi dzięki czemu przewróciła dwóch oprawców. Zayn złapał mnie za ramię i pociągnął za sobą. 
-A co z Louis'em i Angel?- Spytałem przejęty.
-Nic im nie będzie. Poradzą sobie.- Odparł. Otworzył mi drzwi do samochodu więc wsiadłem na miejsce pasażera. To dziwne, że on z Louis'em zawsze są we właściwym miejscu o właściwym czasie. Ale w tym momencie mi to nie przeszkadzało. Wręcz przeciwnie.
Kiedy dojechaliśmy pod dom Zayn'a wyszliśmy z auta. Wbiegliśmy do środka. Chłopak pobiegł do jednego z pokoi i po chwili z powrotem się z niego wyłonił.
-Masz nigdzie nie wychodzić. Gdyby coś się działo krzycz, wrzeszcz, nie wiem. Cokolwiek.- Oznajmił.
-Krzyczenie na cały głos mi w czymś pomoże?- Uniosłem jedną brew.
-Nie.- Zaprzeczył.- Ale wtedy cię na pewno usłyszę i ci pomogę. Chociaż nie sądzę, żeby te typy odważyły się przyjechać tutaj, ale jednak wolę się upewnić, że nic ci nie będzie.
-Okej...-Zmarszczyłem lekko brwi. Od kiedy on jest dla mnie taki miły?... Podszedł do okna i wyjrzał za nie. Zamknął na chwilę oczy, a kiedy je otworzył jego tęczówki były złote... Co do cholery?-Zayn?- Zapytałem cicho. Chłopak się nie odezwał. Cały czas wpatrywał się w to samo miejsce. Dotknąłem go w ramię przez co się wzdrygnął, a jego tęczówki powróciły do dawnego koloru. Popatrzył w moją stronę.- Zayn co się stało?
-Nie czas na wyjaśnienia.- Pokręcił głową i ruszył w stronę drzwi.
-Gdzie ty idziesz?- Moja ciekawość stopniowo wzrastała.
-Pomóc Louis'owi i Angel.- Odparł i zniknął za drewnianą powłoką. Świetnie. Najpierw mówił, że jakby coś się działo to żebym go zawołał, a teraz zostałem całkiem sam. Westchnąłem i zacząłem kierować się do salonu...przynajmniej miałem nadzieję, że on się tam znajduje...Moje przypuszczenia okazały się słuszne i już po chwili leżałem na kanapie. Coś tu dziwnego się dzieje...O co chodzi z „przeznaczoną” i dlaczego oczy Zayn'a i Angel zmieniają kolor? A poza tym kim byli ci kolesie i czego oni od nich chcą? Wszystkie myśli kłębiły się w mojej głowie. Co rusz dochodziły nowe pytania, na które nie znałem odpowiedzi, a jedyne osoby , które mogły by mi je udzielić nie chcę tego zrobić...
Minęło już chyba około dwadzieścia minut. Nie wiem co oni tak długo robią. A może coś im się stało? Może powinienem pójść i sprawdzić czy nie potrzebują pomocy? Jak na zawołanie usłyszałem otwieranie drzwi więc podniosłem się z miejsca. W salonie pojawiła się cała trójka.
-Niall!- Krzyknęła Angel. Przyciągnęła mnie do siebie i przytuliła.
Niepewnie objąłem ją ramionami.- Tak się martwiłam!

-Nic mu się nie stało. Był ze mną.- Zayn przeczesał swoje włosy palcami i usiadł na fotelu. Louis opadł zmęczony koło przyjaciela, a ja z Angel nadal trwaliśmy w uścisku.
-Przepraszam.- Szepnęła i odsunęła się ode mnie. Usiadła na kanapie, a ja zająłem miejsce obok niej. Przez dłuższą chwilę siedzieliśmy w ciszy, aż postanowiłem ją przerwać.
-Co wyście tak długo robili?- Zapytałem.
-Zbieraliśmy ziemniaki.- Warknął Zayn.- No cholera chyba wiadomo, że ratowaliśmy ciebie i nas.
-Zayn uspokój się.-Powiedziała zirytowana dziewczyna.
-Domagam się wyjaśnień.- Odparłem stanowczo.
-Niall.-Zagroziła.
-Nie Angel. To już brnie trochę za daleko.- Nadal trzymałem się swojego zdania. Nagle Mulat gwałtownie wstał z miejsca.
-Angel. Rozmowa rodzinna. Teraz.- Podążył w stronę jakiegoś pokoju. Brunetka wywróciła oczami i poszła za nim.
-No i się zacznie.- W końcu odezwał się Louis.
-Co? Będzie kłótnia?- Zadałem pytanie.
-Gorzej...- Wzruszył ramionami.- Ale na szczęście ich „rozmowy rodzinne”- Zrobił cudzysłów w powietrzu.- są bardzo rzadko, tylko gdy dzieje się coś ważnego.
-Cholera Zayn! Nie, nie zrobię tego!- Usłyszałem krzyk Angel.
-No i się zaczyna...- Stwierdził spokojnie Louis.
-Trzeba było uważać!- Tym razem dało się słyszeć krzyki Zayn'a.
-Nie moja wina!- Wrzasnęła zirytowana dziewczyna. Przez chwilę panowała cisza, aż w pewnym momencie po domu rozniósł się trzask.
-Nie no co tym razem rozwaliliście?! Stół czy okno?!- Zapytał ostro brunet. Podniósł się z miejsca i zaczął kierować się tam gdzie przebywało rodzeństwo.- Nie no serio?! Rozwaliliście mi biurko?! Co wam strzeliło do łbów, żeby kłócić się w moim pokoju?! Wynocha! 
-Ale...- Zaczęła Angel, jednak jej wypowiedź została przerwana.
-Won mi stąd!- Zaśmiałem się cicho. Do salonu weszła cała trójka.- Będziecie mi za to płacić gnojki.- Bąknął Lou.
-Daj spokój- Prychnął Zayn.
-Spokój?- Brunet uniósł brwi.- Nie no stary znoszę was codziennie od kilku lat. Dzień w dzień z wami przebywam więc spokoju na pewno nie mam.
-Nikt cię tu nie trzyma.- Odparł Zayn i zaplótł ręce na klatce piersiowej.
-Dobra chłopaki dość. Już jest wszystko dobrze. Nie kłóćmy się.- Powiedziała Angel.- Niall zadzwoń do mamy i powiedz, że zostajesz dzisiaj na noc. Będziesz spał w moim pokoju.
-Zostaję?- Zapytałem zdziwiony.
-No tak zostajesz tutaj na noc.- Powiedziała jakby to była najbardziej oczywista rzecz.- Nie możesz teraz wrócić do domu ponieważ oni mogą się gdzieś tu teraz czaić.
-Ach...okej.- Westchnąłem. Nawet się cieszę, że będę mógł tutaj zostać. Może w końcu czegoś się dowiem?
-Choć na górę.- Powiedziała Angel i wstała z miejsca. Pociągnęła mnie za rękę. Weszliśmy po schodach i podążyliśmy do jej pokoju. Usiadłem na łóżku, a ona obok mnie.- Przepraszam...- Zaczęła.
-Za co?- Zmarszczyłem lekko brwi.
-Za wszystko. Za to co się stało dzisiaj.- Przygryzła wargę.- Ludzie mają racje. Przynoszę same kłopoty.- Zakryła twarz dłońmi i odetchnęła głęboko.
-Ej to nieprawda.- Przysunąłem się do niej i przytuliłem. Oparła głowę o moje ramie i zamknęła oczy.- Nie słuchaj ich. Wcale nie przynosisz kłopotów.
-Ty chyba powinieneś najlepiej wiedzieć, że to jednak prawda.- Spojrzała na mnie tym swoim przenikliwym wzrokiem.
-Zamknij się. Próbuję cię pocieszyć.- Odparłem rozbawiony. Uśmiechnęła się i ponownie zamknęła oczy. Siedzieliśmy w milczeniu, przytuleni do siebie.
-Wiesz, że jesteś wyjątkowy?- Angel przerwała ciszę.
-Nie, nie jestem.- Odsunąłem się trochę od niej, aby móc na nią spojrzeć.- Niczym się nie wyróżniam od innych.
-A moim zdaniem jesteś wyjątkowy. I nie waż się ze mną o to sprzeczać bo i tak wiem, że wyjdzie na moje.- Wystawiła język w moją stronę.
-Skąd ta pewność?- Zapytałem. Lubię jak jest w takim humorze.- Ja bardzo dobrze walczę o swoje.
-Wiem.- Odpowiedziała uśmiechnięta.
-Skąd?- Dopytywałem się.
-Ja wiem wiele rzeczy Niall.- Odparła i położyła się na łóżku. Zrobiłem to samo. Wpatrywaliśmy się w sufit. Chciałbym wiedzieć o czym myśli. Strasznie trudno ją rozgryźć .
-O co chodzi z „przeznaczoną”?- Zrobiłem cudzysłów w powietrzu i spojrzałem na brunetkę. Jej ciało momentalnie zesztywniało.
-Nie zrozumiesz.- Westchnęła.
-Nie możesz być tego pewna. Nawet nie próbowałaś mi tego wyjaśnić. Może akurat bym zrozumiał?- Chciałem ją jakoś przekonać, żeby mi wszystko wytłumaczyła, żeby w końcu się przede mną otworzyła.
-Ni nawet nie będę się starała ci tego wyjaśniać. Nie chcę cie w to wszystko mieszać.- Odwróciła się w moją stronę i podparła głowę na ramieniu.
-Ale...-Zacząłem jednak mi przerwała.
-Niall naprawdę... To nie twoja sprawa.- Powiedziała stanowczo.
-Dobra.- Jęknąłem przeciągle. Usłyszałem jej cichy chichot.- Co?- Zapytałem.
-Właśnie widzę jak walczysz o swoje... wojowniku.- Zaczęła się śmiać, a po chwili do niej dołączyłem 
-Ale to co innego!- Zacząłem się bronić.- Po prostu obiecałem ci, że postaram się nie wtykać nosa w nie swoje sprawy.
-Dobra powiedzmy, że ci wierzę.- Jej kąciki ust uniosły się ku górze.- Dziękuję ci Ni.
-Nie ma za co.- Czy mówiłem, że lubię jak nazywa mnie „Ni”?- Lubię jak tak do mnie mówisz.- Przekręciłem się bardziej w jej stronę i również oparłem głowę na ramieniu.
-Jak?- Zmarszczyła brwi w zdziwieniu.
-Lubię jak mówisz do mnie Ni. Jeszcze nikt nigdy tak do mnie nie mówił.- Odpowiedziałem.
-Oglądamy z Zayn'em film. Chcecie dołączyć?- Do pokoju wszedł Louis. Wymieniliśmy z Angel porozumiewawcze spojrzenia.
-Tak.- Powiedzieliśmy równo. Brunet zaczął kierować się na dół do salonu, a my zaraz za nim.
-To jaki film włączamy?- Zapytał Mulat, który stał przy szafce z płytami.
-Nie wiem.- Angel wzruszyła ramionami.- Wybierzcie coś, a ja zrobię pop-corn.- Poszła w stronę kuchni i już po chwili nie było jej w salonie.
-To może „Non-Stop”?- Zaproponował Lou.
-Nie. Oglądaliśmy to ostatnio.-Pokręcił głową Zayn.- To może „World war Z”?-Zapytał. Wszyscy troje zgodnie skinęliśmy głowami i chwilę potem płyta znajdowała się w odtwarzaczu Dvd. Z kuchni przyszła Angel, a w rękach trzymała miskę z przekąską. Zajęliśmy wygodne miejsca na kanapie i fotelach.
-Co oglądamy?- Spytała brunetka.
-„World war Z”- Odpowiedział jej brat.
-Znowu?- Jęknęła.
-Tak znowu. Przyzwyczajaj się.- Louis wziął garść pop-cornu i włożył go sobie do buzi. Włączyliśmy film.
***
Oglądnęliśmy jeszcze kilka filmów, aż zaczęło robić się późno. Cały pop-corn został już dawno zjedzony (robiliśmy nawet trzy dokładki). Angel słodko spała, a jej głowa spoczywała na moich kolanach. Kiedy skończyliśmy oglądać wziąłem dziewczynę na ręce i zaniosłem ją do jej pokoju. Położyłem delikatnie jej ciało na łóżku i już miałem wychodzić jednak usłyszałem cichy głos.
-Ni?- Szepnęła.
-Słucham?- Zatrzymałem się i odwróciłem w jej stronę. Miała otwarte oczy.
-Ty miałeś tutaj spać nie ja.- Stwierdziła.
-Wiem, ale nie miałem pojęcia gdzie ty będziesz spała.- Wzruszyłem ramionami.
-Miałam spać u Lou, albo na kanapie.- Ziewnęła.
-To będziesz spać tu, a ja na kanapie.- Skinąłem w kierunku drzwi.
-Nie. Będziesz spać tutaj.- Poklepała miejsce obok siebie.- Ciesz się, że jestem strasznie zmęczona bo nie mam siły zrobić ci „legowiska” na ziemi.- Wskazała palcem podłogę.
-Dobrze, że chłopaki wybrali taki film bo dzięki temu sprawili, że jesteś śpiąca.- Posłałem w jej stronę uśmiech, który odwzajemniła. Przeciągnąłem koszulkę przez głowę i zawiesiłem ją na oparciu krzesła
-Ty mi się tutaj nie rozbieraj.- Zagroziła.
-Odwróć się, zamierzam jeszcze zdjąć spodnie.- Powiedziałem rozbawiony. Zrobiła to o co prosiłem. Ściągnąłem spodnie i dałem je tam gdzie znajdowała się bluzka. Wszedłem pod kołdrę.- Już.
-Dlaczego większość chłopaków śpi prawie nago?- Zmarszczyła lekko brwi i zaczęła mi się przyglądać.
-Hmm...-Zastanawiałem się.- Głównie dlatego, że tak jest wygodnie. Nie przeszkadzają ci wtedy żadne zbędne ubrania.
-No w sumie tak...-Przyznała.
-A jakbyś spała z Louis'em to niby w czym by spał? Bo nie sądzę, że w jakimś skafandrze, żeby tylko nie był przy tobie prawie nagi.- Przyglądałem się rysom jej twarzy. Na jej ustach zamajaczył nikły uśmiech.
-On to by pewnie mógł nawet spać całkiem nago...Ale wtedy wykopałabym go z łóżka.- Zaczęła cicho chichotać.
-A dlaczego mówiłaś, że będziesz spać u niego, albo na kanapie? Mógłby się nie zgodzić abyś u niego spała?- W sumie mogłaby też iść do Zayn'a.
-Ogólnie to by się zgodził, ale że dziś rozwaliliśmy mu biurko prędzej by mnie zabił. Chociaż...nie jednak by mnie zabił.- Jej humor nadal był dobry. Ziewnęła cicho.- Matko...jeszcze muszę się przebrać, a mi się tak strasznie nie chce wstawać.
-Mogę ci pomóc.- Zaproponowałem.
-Nie nie rozbierzesz mnie ani nic z tych rzeczy.- Uderzyła mnie lekko w ramie.
-Chodziło mi, że podam ci koszulkę,a potem wyjdę z pokoju abyś mogła się przebrać, ale w sumie możemy pomyśleć nad twoją propozycją.- Uśmiechnąłem się zadziornie.
-Z kim ja żyję... sami zboczeńcy na tym świecie...- Rozbawiona wywróciła oczami.
-Ja jestem zboczony?- Uniosłem brwi.- To ty mi tu składasz nie wiadomo jakie propozycje.- Popatrzyliśmy na siebie i wybuchnęliśmy śmiechem.
-Dobra...-Dziewczyna się trochę uspokoiła.- To...dasz mi tą koszulkę i wyjdziesz na chwilę?
-Tak.- Wstałem z łóżka i podszedłem do jej szafy.- Którą bluzkę?
-Tą dużą czarno białą. Leży na czwartej półce.- Podniosła się do pozycji siedzącej. Czułem na sobie jej wzrok.
-Możesz tego nie robić? To niekomfortowe.- Udałem dziewczyński głos. Rzuciłem w jej stronę koszulkę i wyszedłem z pokoju. Opierałem się o ścianę i czekałem aż będę mógł z powrotem tam wejść.
-Okej gotowe!- Usłyszałem jej głos. Wróciłem do łóżka i ponownie okryłem się kołdrą.- Dobranoc.
-Dobranoc.- Odpowiedziałem i zgasiłem lampkę, która świeciła się na stoliku nocnym. Ułożyłem się wygodnie i wpatrywałem się w twarz Angel. Podczas snu była taka spokojna.
-Daj mi spać chłopie.- Jęknęła.
-Ale co ja robię?- Zapytałem zdziwiony.
-Czuję jak się na mnie gapisz. Nie mogę skupić się na spaniu.- Otworzyła jedno oko.
-Dobra, dobra śpij.- Zamknąłem oczy i starałem się zasnąć, jednak po chwili zaprzestałem prób. Rozchyliłem powieki i znowu zacząłem się jej przyglądać.
-Ni proszę.- Zakryła głowę poduszką.
-No już okej.- Odwróciłem się do niej tyłem. Leżałem jakieś pięć minut.- Uh...Angel nie mogę cię rozgryźć.- Podniosłem się na łokciu.
-Matko daj mi spać, albo znajdę tyle siły żeby cię stąd wykopać.-Warknęła, jednak usłyszałem rozbawienie w jej głosie.- Porozmawiamy jutro.- Westchnąłem i z powrotem opadłem na materac....Długo leżałem, aż w końcu dało się słyszeć miarowy oddech brunetki. Uśmiechnąłem się lekko po czym zapadłem w sen...
***
Następnego dnia jasne promienie słoneczne oświetliły moją twarz, przez co niechętnie uchyliłem powieki. Przeciągnąłem się i podniosłem do pozycji siedzącej. Obleciałem wzrokiem pokój. Miejsce, na którym zasypiała wczoraj Angel dzisiaj było puste. Wstałem z łóżka i  biorąc po drodze ciuchy poszedłem do łazienki. Kiedy się przebrałem wyszedłem z pomieszczenia i zobaczyłem, że na łóżku siedzi brunetka. Wpatrywała się w ekran komórki. Odchrząknąłem cicho. Spojrzała na mnie i podniosła się z miejsca.
-O Niall. Śniadanie jest już gotowe.- Zeszliśmy po schodach i powędrowaliśmy do kuchni, gdzie już znajdowali się Zayn i Louis. Usiedliśmy przy stole i zaczęliśmy jeść. Zdziwiło mnie, że mieliśmy tyle tematów do rozmowy. Prawie cały czas rozmawialiśmy, dzięki czemu nie było niezręcznie czy nudno. Było fajnie. Po zjedzonym posiłku poszliśmy do szkoły.
*Wieczór*
Siedziałem w domu i przeglądałem laptopa. Szybko mi się to znudziło, więc odłożyłem go z powrotem na miejsce. Nie mam pojęcia co mógłbym teraz robić... Wiem. Pójdę na jakiś spacer... Zszedłem na dół. Ubrałem buty i kurtkę.
-Wychodzę!- Krzyknąłem. Mama pojawiła się w przedpokoju. 
-Ty ciągle gdzieś wychodzisz. Prawie wcale nie ma cie w domu.- Powiedziała i zrobiła niezadowoloną minę.
-Wiem, wiem...przepraszam.- Pocałowałem jej policzek i wyszedłem. Nie miałem pojęcia gdzie mam iść, ale coś mi podpowiadało, abym kierował się w stronę lasu...
***
Zaczęło mi się robić zimo, a niebo stawało się coraz bardziej ciemne. Jeszcze drzewa nie przepuszczały światła księżyca, więc prawie nic nie widziałem. 
-Czas wracać.- Szepnąłem sam do siebie. Ruszyłem w drogę powrotną. Nagle zobaczyłem, że coś leży na ziemi...Kiedy przyjrzałem się bardziej zorientowałem się, że to nie rzecz...to człowiek. Szybko podbiegłem do osoby leżącej. Kurtka i spodnie tej osoby były zakrwawione. Obróciłem twarz w moją stronę i doznałem szoku. To była Angel.- Angel. Angel proszę ocknij się!- Mówiłem zdesperowany. Podniosłem jej ciało z ziemi i biegiem ruszyłem w stronę jej domu.
***
-Zayn! Zayn do cholery otwieraj te drzwi!- Darłem się na cały głos.
-Co się tak drzesz?- W wejściu pojawił się Mulat. Kiedy zobaczył kogo trzymam na rękach znieruchomiał.- Matko...- Zabrał ją ode mnie i wbiegł do domu.- Louis! Sytuacja kryzysowa!- Poszedłem za nim do jakiegoś pokoju. Nigdy jeszcze nie byłem w tym pomieszczeniu.. Położył ją na stole i podwinął bluzkę. Miała wielkie rozcięcie na brzuchu...W sumie to nie wyglądało na zwykłe rozcięcie. To było jeszcze gorsze... Louis wyjął jakąś buteleczkę z przeźroczystym płynem.
-Teraz troszkę zaboli.- Powiedział w kierunku dziewczyny. Polał tym jej ranę. Angel zaczęła się ruszać. Mocniej zacisnęła powieki oraz pięści.
-Kur*a. Boli.- Jęknęła. Widać było, że ból się nasilał bo po chwili jej policzki były mokre od łez. Spojrzałem na ranę...ona zaczęła znikać. Cholera jasna ta rana sama się goi! Nagle poczułem mocny ból na brzuchu. Skuliłem się.
-Już prawie kochana. Wytrzymaj.- Szeptał Lou do jej ucha. Kiedy cała rana zniknęła Angel się rozluźniła i cały ból który czułem zniknął.
-Niech ktoś mi wreszcie powie o co tu chodzi! Dlaczego jej rozcięcie samo się zagoiło i dlaczego do cholery czułem to co ona?!- Moje nerwy puściły. Teraz mają mi wszystko pięknie wyśpiewać.  Nie obchodzi mnie, że to nie moja sprawa, że to może być niebezpieczne. Nic mnie teraz nie obchodziło. Przez chwilę panowała cisza, aż głos zabrał Louis.
-Angel...myślę, że musisz powiedzieć mu prawdę.....
_________________________________________________________________________________
No i mamy rozdział 5 ! :D Uh.. namęczyłam się przy nim xd .. Miałam już w tym rozdziale wyznać całą prawdę, ale pomyślałam "A co tam. Pomęczę ich jeszcze trochę" xD Wiem ja zła ^^ ...To...kto chce się już dowiedzieć prawdy?? :3
Nicol chciałam ci powiedzieć....że cię kocham!!! Twój ostatni rozdział na blogu był BOSKII *O* W końcu El i Lou się pocałowali..dziękiiiiiii ^__^ Nadal mam podjarkę <3 ^O^ ...Dobra trochę mnie poniosło, no ale te emocje :D ...
Dobra proszę o komentowanie i zachęcam do zajrzenia na mój drugi blog :
"Secret Dreams" ----> KLIK

sobota, 2 sierpnia 2014

Rozdział 4

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
________________________________________________________
'List'

Kiedy przekroczyłem próg domu, od razu w przedpokoju pojawiła się moja mama. Ściągnąłem buty i odłożyłem je na miejsce. Odwróciłem się w stronę mojej rodzicielki i szybko ją wyminąłem idąc do kuchni. Wyjąłem szklankę i nalałem do niej niegazowanej wody.
-Gdzie ty tak cały czas wychodzisz?- Zadała pytanie i oparła się o framugę drzwi. Nie chcę o tym z nią rozmawiać. Kocham ją, ale wiem, że ona tego nie zrozumie.
-Um... poszedłem spotkać się z Angel i...-Zacząłem wymyślać jakieś wiarygodne kłamstwo, ale mi przerwała.
-To twoja dziewczyna?- Zapytała podekscytowana i zrobiła kilka kroków w moją stronę.
-Nie.- Odpowiedziałem od razu na co zmarszczyła lekko brwi.- Znamy się dopiero kilka dni...-Zacząłem wyjaśniać.
-Ah...- Powiedziała cicho.- Jak tam w nowej szkole? Poznałeś jeszcze kogoś? -Szybko zmieniła temat.
-Taaa... Kilku znajomych.- Wzruszyłem ramionami i zacząłem kierować się w stronę mojego pokoju. Przeskakiwałem co drugi schodek, dzięki czemu szybko znalazłem się w mojej „oazie spokoju”. Skoczyłem na łóżko i schowałem głowę w poduszki.
-Zejdź zaraz na kolacje. -Usłyszałem głos mamy, która pojawiła się w moim pokoju. Jęknąłem przeciągle i podniosłem na nią wzrok.
-Nie jestem głodny.- Oparłem się o zagłówek łóżka i czekałem, aż wyjdzie i zamknie drzwi, dając mi dzięki temu trochę odpoczynku.
-Za trzy minuty masz być na dole. Czekam.- Uśmiechnęła się lekko i zostawiła mnie samego. Usłyszałem jej kroki jak schodziła ze schodów. Wywróciłem oczami i podszedłem do szafy. Wyciągnąłem szare dresy i jakąś luźną koszulkę. Przebrałem się w przygotowane ubrania i już po chwili byłem w drodze na dół. 
Kiedy usiadłem wygodnie na krześle rozległ się dzwonek do drzwi. 
-Kogo tu niesie?- Bąknąłem zirytowany i poszedłem zobaczyć, kto przyszedł o tej porze. Uchyliłem drewnianą powłokę jednak nikogo za nią nie było. Już miałem zamknąć drzwi, ale moją uwagę przykuła mała, biała koperta leżąca na ziemi. Wziąłem ją do ręki i obejrzałem z wszystkich stron. Na środku koperty widniał napis 'Niall'. Schowałem to do kieszeni dresów i wróciłem z powrotem do kuchni. Na stole leżał już talerz kanapek. 
-Kto to był?-Zapytała moja rodzicielka. Zalała herbatę wrzątkiem i położyła na stół obok jedzenia. Usadowiłem się na krześle i zacząłem jeść.
-Nikt... pewnie jakieś dzieci robiły sobie żarty. -Skłamałem.
Po zjedzonym posiłku, włożyłem naczynia do zmywarki, po czym pobiegłem na górę, zamknąłem drzwi i położyłem się na łóżku. Wyciągnąłem kopertę, a z niej list. Rozwinąłem papier i zacząłem czytać.
„Niall
Na samym początku strasznie chciałam Ciebie przeprosić. Wiedziałam, że złym pomysłem było zaprzyjaźnianie się z Tobą, ale bardzo mnie zaintrygowałeś. To wszystko nie powinno mieć miejsca. Ten wypadek z Twoim ramieniem jest z mojej winy. Jak coś się poważnego z nim dzieje, oczywiście zapłacę za leczenie....
Wiem, że miałam wytłumaczyć Ci wszystko, ale to by tylko pogorszyło całą sytuacje (która i tak jest już zła). Najlepiej będzie jak to skończymy (cokolwiek to było).
Zapomnij o tym wszystkim, o tym co widziałeś, usłyszałeś... o mnie. Udawaj jakbyś w ogóle mnie nie poznał...
Tak na pewno będzie lepiej...dla wszystkich.

Jeszcze raz BARDZO CIĘ ZA WSZYSTKO PRZEPRASZAM!
To już jest zakończenie naszej 'znajomości' (która i tak nie trwała zbyt długo)
A więc....żegnaj. 
~Angel”

Trzy razy przeczytałem ten list. Nie to jeszcze nie koniec. Na pewno nie dla mnie. Porozmawiam z nią. Na spokojnie. 
Złożyłem list na cztery części i schowałem go do szuflady. Wolnym krokiem ruszyłem do toalety. Ściągnąłem ciuchy i wszedłem pod prysznic.
***
Kiedy byłem gotowy położyłem się na swoim łóżku. Tak strasznie chciałbym wiedzieć co ona ukrywa. Może zbyt bardzo się tym przejmuję, ale wiem, że tu nie chodzi o jakąś zwyczajną rzecz. Porozmawiam jutro z nią. Muszę się w końcu dowiedzieć o co w tym wszystkim chodzi! A jak nie będzie chciała rozmawiać, zapytam Louisa....Może Harry będzie coś wiedział? Nie wiem.... To wszystko jest takie pogmatwane! Domyślałem się, że przeprowadzka tutaj zmieni wszystko, ale, że aż tak? Ale jak to mówią.... Nic nie dzieje się bez przyczyny....
***
Jakiś denerwujący dźwięk wyrwał mnie ze snu. Budzik. Jak ja nienawidzę rano wstawać!
Zwlokłem się z mojego wygodnego łóżka, ubrałem luźne dresy i zszedłem na dół na śniadanie. Na stole leżała kartka.
„Poszłam do pracy, kanapki masz w lodówce. ~ Mama”
Zgniotłem papierek w kulkę i wyrzuciłem do kosza. Otworzyłem lodówkę i wyciągnąłem z niej moje jedzenie. Położyłem talerz z kanapkami na stole i  wyciągnąłem kubek z szafki. Zaparzyłem wodę i zrobiłem sobie herbaty. Kiedy wszystko zostało zjedzone, włożyłem brudne naczynia do zmywarki. Spojrzałem na zegarek. 7:30. Westchnąłem i wolnym krokiem powędrowałem na górę. Poszedłem do łazienki, gdzie umyłem zęby, przebrałem się i ułożyłem włosy. Kiedy byłem już gotowy do wyjścia, wyszedłem na korytarz po drodze zgarniając przy okazji plecak. Ubrałem buty i wyszedłem z domu uprzednio zamykając na klucz drzwi. Okej... pierwszą rzeczą jaką zrobię po przyjściu do szkoły to znalezienie Angel....
***
Kiedy wszedłem na teren szkoły w oddali zobaczyłem Zayn'a rozmawiającego z jakąś dziewczyną. Zdziwiło mnie to trochę, że tą dziewczyną nie była Angel. Oni są przecież nierozłączni.... Odrzuciłem od siebie te myśli i wolnym krokiem podszedłem do Mulata.
- Wybaczcie, że przeszkadzam, ale mam do ciebie pytanie Zayn.- Zwróciłem się do chłopaka ignorując jego towarzyszkę.- Gdzie jest Angel?
-Nie ma jej dzisiaj w szkole.- Wzruszył ramionami.
-Co? Dlaczego?- Zmarszczyłem lekko brwi.
- Po prostu nie mogła przyjść.- Szatyn wywrócił oczami. Westchnąłem cicho. Nie będę im dłużej przeszkadzał. Ruszyłem w kierunku budynku szkolnego, kiedy akurat zadzwonił dzwonek.  Wszedłem do klasy równo z nauczycielem po czym zająłem swoje miejsce. W ławce za mną usiadł Louis. Ciekawe dlaczego Zayn nie przyszedł... Odwróciłem się do chłopaka.
-Dlaczego dziś nie ma Angel?-Zapytałem cicho.
-Sprawy rodzinne.-Szepnął i wyciągnął swoje książki. Wróciłem do poprzedniej pozycji i przez resztę lekcji udawałem, że słucham nudnych wywodów nauczyciela.
***
W końcu długa przerwa na lunch. Yeach! Tak długo oczekiwane zbawienie.
Wziąłem swoją tacę z jedzeniem i ruszyłem w kierunku stolików.
-Horan!- Usłyszałem znajomy głos. Spojrzałem w stronę lokowatego i ruszyłem w jego kierunku. Usiadłem przed nim i uśmiechnąłem się lekko. Koło Harry'ego siedział jakiś chłopak. Miał brązowe włosy i piwne oczy. - A właśnie. Niall to jest Liam. Liam to jest Niall.- Przedstawił nas. 
-Hej.- Powiedziałem przyjaźnie.
-Hej.- Odpowiedział równie wesoło.
-Harry. Mam taką nietypową sprawę.- Przeczesałem włosy ręką i kontynuowałem moją wypowiedź. - Mógłbyś mi powiedzieć coś o Angel? Cokolwiek. Najlepiej wszystko co wiesz.
-Dobra.- Zachichotał.- Co to jakieś śledztwo prowadzisz?
-Można tak powiedzieć.- Wzruszyłem ramionami i uśmiechnąłem się lekko.
- Angel oraz Zayn nie mają matki. Nie wiem co się z nią stało. Nigdy nie chcieli o tym mówić. Ich ojca też w sumie nigdy nie widziałem, ale podobno mieszka gdzieś daleko. Kiedy Zayn i Angel przyszli do szkoły pamiętam, że na początku bardzo nienawidzili się z Louis'em. - Przerwałem mu tą wypowiedź.
-Jak to nienawidzili? - Zapytałem zdziwiony. - Przecież ta trójka jest ze sobą strasznie zżyta!
-Teraz tak, ale na początku było całkiem inaczej. Teraz są nierozłączni i mają wiele tajemnic. Lepiej się z nimi nie zadawaj Niall. Oni przynoszą same problemy.- Powiedział i nagle zadzwonił dzwonek.
-No nic... Dzięki stary.- Poklepałem przyjaciela po ramieniu i ruszyłem pod swoją sale.
***
Nareszcie zadzwonił upragniony dzwonek i wreszcie mogę wracać do domu. Spakowałem wszystkie książki do swojego plecaka, po czym zarzuciłem go na ramię. Wyszedłem z sali i zacząłem kierować się w stronę głównego wyjścia. Pchnąłem wielkie, szklane drzwi i wyszedłem na szkolny dziedziniec. Panował tu wielki chaos i zamęt, ponieważ wszyscy uradowani wracali do swoich domów. Jedna osoba przyciągnęła moją uwagę. Angel. Wszędzie rozpoznam te jej niezwykłe rysy twarzy. Była ubrana w czarną kurtkę, bluzkę, rurki oraz białe conversy. Chyba lubi czarny kolor... Dziewczyna stała w miejscu i rozglądała się za kimś. Pewnie czeka na Louis'a lub Zayn'a. Albo na tego i tego.

Zacząłem kierować się w stronę domu, jednak po chwili się zatrzymałem. Miałem z nią dzisiaj porozmawiać i to jest dobra okazja aby to zrobić. Podszedłem do niej wolnym krokiem.
-Angel możemy porozmawiać?-Zapytałem niepewnie.
-Ni proszę cię... Nie czytałeś listu? To koniec. Musisz odpuścić.- Spojrzała na mnie przepraszającym wzrokiem.
-Jedna rozmowa. A potem postaram się dać ci spokój.- Widziałem, że zastanawiała się nad moją propozycją.
-Dobra.- Westchnęła.- Dwie minuty.- Wziąłem ją za rękę i pociągnąłem z powrotem w stronę budynku, żeby mieć trochę więcej spokoju.- Wiesz co? To nie jest jednak dobry pomysł.- Zabrała swoją rękę i odwróciła się na pięcie. Wywróciłem oczami. Złapałem ją za ramię i wepchnąłem do schowka na miotły. W drzwiach był kluczyk więc przekręciłem go dzięki czemu drzwi zostały zamknięte.
-Niall otwórz drzwi.- Zarządziła stanowczo.
-Nie.- Uśmiechnąłem się zadziornie. Pchnęła mnie na ścianę, przez co kluczyk wypadł mi z ręki i wpadł pomiędzy jakieś kraty w podłodze.
-Świetnie.- Bąknęła i odsunęła się ode mnie.
-Przynajmniej mamy czas na rozmowę.- Powiedziałem i usiadłem na ziemi.
-Jesteś sprytniejszy niż myślałam.- Odparła z uśmiechem. Usadowiła się obok mnie i wzięła głęboki oddech. - Pytaj. Wiem, że chcesz dowiedzieć się wszystkiego, ale od razu mówię, że odpowiem tylko na te pytania, które będą mi odpowiadać.
-Okej.- Zgodziłem się na jej zasady.- Twój ulubiony kolor?
-Serio? Ciekawią cię takie rzeczy?- Uniosła jedną brew w zdziwieniu.
-Chcę cię lepiej poznać.- Wzruszyłem ramionami.- A więc?
-Niebieski. Tak jak twój.- Zmarszczyłem lekko brwi.
-Skąd wiesz, że mój ulubiony kolor to niebieski?- Zapytałem.
-Ma się te sposoby.- Mrugnęła okiem na co się cicho zaśmiałem.- Pytaj dalej.
-Lubisz nosić soczewki?- Moja taktyka jest taka, że najpierw będę zadawał jej proste pytania, po czym powoli będziemy kierować się do tych trudniejszych.
-Co?- Spojrzała na mnie zaskoczona.
-No bo twoje oczy co jakiś czas mają inny kolor. Dziś na przykład masz zielone. Są bardzo ładne, ale strasznie podobają mi się twoje naturalne czyli niebieskie.- Przygryzłem lekko wargę i wpatrywałem się wyczekująco w dziewczynę.
-Um.. lubię nosić soczewki, ponieważ lubię coś w sobie zmieniać. A poza tym kolor oczu jakie, dany człowiek ma w tej chwili może powiedzieć ci co osoba czuje. Trzeba po prostu wiedzieć jak to odebrać. Podróżując po świecie dowiedziałam się wiele ciekawych rzeczy z tym związanych. Ktoś mi kiedyś powiedział „Chcąc dowiedzieć się co naprawdę ktoś czuję musisz spojrzeć jej w oczy. Bo oczy to tak naprawdę odbicie czyjejś duszy.” Uważam, że to poniekąd prawda.- Cieszyłem się, że ona się przede mną otworzyła. Nie dowiedziałem się w prawdzie jeszcze całej tej tajemnicy, która siedzi mi w głowie od kilku dni, ale cieszę się, że Angel nie jest tak bardzo zamknięta w sobie.
-Bardzo mądre słowa.- Uśmiechnąłem się do niej co odwzajemniła.- Um..mogę ci zadać bardziej osobiste pytanie? Jak nie chcesz nie musisz na nie odpowiadać.
-Tak jasne.- Przyglądała mi się uważnie.
-Co się stało z twoją mamą.- Jej ciało momentalnie zesztywniało. Odwróciła głowę i tępym wzrokiem wpatrywała się w podłogę, jakby nagle coś sobie uświadomiła.
-Ja...ja nie chcę o tym mówić.- Szepnęła cicho.
-Jasne nie musisz. Byłem po prostu ciekawy. Posłałem w jej stronę pocieszający uśmiech.
-A z twoim tatą co się stało?- Zapytała niepewnie.
-Nie wiem.- Wzruszyłem ramionami.- Nigdy go nie poznałem. Zostawił mnie i mamę jak byłem mały.
-Chciałbyś go poznać?- To pytanie mnie zaskoczyło.
-Nie wiem... Nie zastanawiałem się nigdy nad tym. Przyzwyczaiłem się do tego, że nie ma i nie było go przy mnie, ale myślę, że tak. Chciałbym go kiedyś poznać. Mimo wszystko to mój ojciec.- W sumie teraz jak tak o tym myślę to naprawdę chciałbym spotkać się z ojcem. Ciekawi mnie dlaczego nas zostawił, dlaczego nigdy nie zadzwonił, nie odwiedził nas lub nie wysłał żadnej pieprzonej kartki! Może jemu w ogóle na mnie i mamie nie zależało? Albo miał jakiś ważny powód, żeby nas opuścić. Nie wiem....
-On na pewno cię kocha Niall.- Jakby czytała mi w myślach.... Ścisnęła moją dłoń, dzięki czemu dodała mi trochę otuchy.

-Możemy dalej się przyjaźnić i nie kończyć tego co dopiero się zaczęło?- Zapytałem niepewnie.
- Wiesz co jest w tym wszystkim najgorsze? - Spojrzała na nasze dłonie i mocniej zacisnęła swoją.- Lubię cię. Chociaż nie chcę, bo wiem, że to przyniesie same kłopoty, jest coś w tobie. Coś co nie pozwala mi z ciebie tak jakby zrezygnować. Jakby jakaś niewidzialna nić przyciągała i jednocześnie odpychała mnie od ciebie. I za cholerę nie wiem co to jest i nie umiem się tego pozbyć.
-Mam dokładnie tak samo. Nie umiem tak po prostu udawać, że ciebie nie znam, że nie widziałem tego wszystkiego. Nie potrafię udawać, że kompletnie nic się nie stało.- Odwzajemniłem uścisk jej dłoni.- A więc.... Spróbujemy jeszcze raz? Od początku?- Dziewczyna wpatrywała się przez chwilę w ścianę, jakby rozważała wszystkie za i przeciw. W końcu podniosła na mnie wzrok.
-Od początku.- Jej kąciki ust powędrowały ku górze.

-Tylko mam jeszcze jedną prośbę, lub może to jest raczej warunek...- Zaczęła.- Nie wtrącaj się w nie swoje sprawy. Po prostu nie wtykaj nosa tam gdzie nie trzeba okej?
-Ale...- Jęknąłem.
-Niall....- Spojrzała na mnie surowym wzrokiem.
-Dobra, dobra niech ci będzie...postaram się.- Uniosłem ręce w geście poddania.
- Okej... czas się stąd wydostać. Robię się głodna.- Powiedziała i podniosła się na równe nogi.
-Mam kanapkę jak chcesz.- Wskazałem palcem na plecak i zachichotałem cicho.
-Nie dzięki.- Powiedziała rozbawiona. Zauważyłem, że jej oczy są trochę ciemniejsze.
-Umm... Jak to możliwe, że twoje oczy raz są jaśniejsze, a niedługo potem ciemne?- Przeczesałem palcami włosy i spokojnie czekałem na jej odpowiedź. Zamrugała kilkakrotnie, a jej tęczówki na powrót jak na początku stały się jasne.
-To... nie nic... chodźmy stąd dobrze?- Zmieniła temat. Próbowała otworzyć drzwi, ale one cały czas były zamknięte. Uderzyła pięściami w drewnianą powłokę i ciche przekleństwo wyleciało z jej ust.- To co robimy.- Zadała pytanie. Wyciągnąłem telefon i sprawdziłem godzinę.
-Za jakieś dwie minuty powinien pojawić się tu dozorca.- I jak na zawołanie usłyszeliśmy przekręcanie kluczyka.- Dobra może przyszedł już teraz.- Drzwi się otworzyły i napotkaliśmy jego zdziwione spojrzenie. Złapałem Angel za rękę i oboje szybkim krokiem wyszliśmy z budynku szkolnego.
-Nie chcę nawet myśleć co sobie pomyślał widząc nas razem w schowku na miotły.- Powiedziała brunetka, po czym oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Taaa....Myślę, że widział grosze sytuacje.- Odpowiedziałem i trochę się uspokoiłem.
-Odprowadzę cię.- Zmieniła temat.
-Myślę, że to chłopak powinien odprowadzać dziewczyny, a nie na odwrót.- Powiedziałem rozbawiony.
-Trudno.- Dziewczyna wzruszyła ramionami. - Poza tym i tak nie wracam jeszcze do domu.
-Dobra więc chodź.- Poszliśmy w kierunku mojego mieszkania.
***
-Dobra no to p...- Brunetka nie zdążyła dokończyć bo drzwi od dom się otworzyły.
- Niall wreszcie jesteś ja.... O, a ty musisz być Angel. Może zechciałabyś wejść? - Posłałem mojej mamie zdziwione spojrzenie.
-Ja...-Zaczęła dziewczyna, jednak moja rodzicielka weszła jej w słowo.
-Upiekłam sernika.- Uśmiechnęła się przyjaźnie.
-Uh... Bardzo chętnie.- Angel uśmiechnęła się lekko.

Weszliśmy do środka.
-Chodź do mojego pokoju.- Powiedziałem i ruszyłem w kierunku schodów. Angel cały czas podążała za mną. Kiedy znaleźliśmy się w „moim prywatnym królestwie” zamknąłem drzwi.
-Lubię twoją mamę. Jest bardzo miła.- Powiedziała dziewczyna i usiadła na moim łóżku.
-Taa..nieraz aż za bardzo.- Usiadłem obok niej na materacu, a do pokoju weszła mama z talerzami i sernikiem. 
-Jakbyście chcieli coś pić, lub jeść to mówcie.- Powiedziała i opuściła pokój.
-Też bym chciała taką mamę.- Dziewczyna jakby po chwili zorientowała się co powiedziała, bo spuściła wzrok.
-Ej nie smuć się dobrze? Nie zamartwiaj się tym. Wiem, że nie pomogę tobie w tym co cie gnębi, ale przecież możesz tu przychodzić. Zauważyłem, że moja mama bardzo ciebie polubiła. A poza tym masz jeszcze Zayn'a, Louis'a, teraz i mnie, i pewnie masę innych przyjaciół, lub rodzinę. Naprawdę wszystko będzie dobrze.- Przejechałem kciukiem po jej policzku. 
-Dziękuję.- Powiedziała cicho. -A teraz zjedzmy tego sernika, bo jestem strasznie głodna, a on wygląda pysznie.- Oblizała usta na potwierdzenie słów. Zaśmiałem się cicho i podałem jej talerz z kawałkiem ciasta...
***
-Dobra siedzę już u ciebie dwie godziny. Powinnam się zbierać.- Wstała z miejsca i ruszyła w stronę drzwi. Poszedłem za nią.
-Teraz ja ciebie odprowadzę i nie ma 'nie'.- Odparłem stanowczo. Brunetka zgodziła się i już po chwili byliśmy w drodze do jak przypuszczam jej domu. Przez te dwie godziny cały czas rozmawialiśmy. Było... fajnie. Chciałbym to kiedyś jeszcze powtórzyć.

-Niall...Uciekaj!
_____________________________________________________
Uh.. Tak bardzo siebie nienawidzę! Zwaliłam po całej linii wiem .-. Macie prawo być na mnie źli...
Zaniedbałam to, ale miałam też swoje, straszne problemy (nie będę wam się żalić) ... Wiem, że to mnie nie usprawiedliwia :( Tak strasznie przepraszam!
W ramach przeprosin, przyśpieszę trochę akcje i już za jakieś 1 lub 2 rozdziały poznacie kim tak naprawdę jest Angel (wiem, że to mało zważając na to jak bardzo zawiodłam :< ) 

Bardzo przepraszam! Postaram się to naprawić :( 

Przy okazji zapraszam na mojego drugiego bloga "Secret Dreams" ---> KLIK


O Nicol ... Mam chyba dobrą wiadomość dla ciebie ! :D Na początku nie cieszyło Cię to, że Harry to postać drugoplanowa, ale jak się okazało to będzie bardzo ważna osoba w tym opowiadaniu! :) (wiem, że to nie świetna wiadomość, ale może się ucieszysz :3 )