piątek, 31 października 2014

Krwawe Halloween...

Oto krótki imagin z okazji Halloween! :D Wymyśliłam go przed chwilą ;) Miejmy nadzieję, że się spodoba...
A i "[T.I]" oznacza - "Twoje Imię". Więc jak to się pojawi 'wstawiacie' tu swoje imię ;)
(Napisałam tak, żebyście mogli się bardziej wczuć w historię)
________________________________________________________________________________

-Niall pośpiesz się! Bo się spóźnimy.- Krzyknęłam z dołu. Dopięłam kolczyki, poprawiłam sukienkę i wsunęłam szpilki. 
-Idę, idę.- Horan zbiegł po schodach i stanął obok mnie. Obleciałam go wzrokiem od góry do dołu i uśmiechnęłam się lekko.
-Jesteś zbyt idealny.- Powiedziałam i pocałowałam go lekko w usta.
-Jak toś tu jest idealny to tylko i wyłącznie ty.- Odpowiedział i tym razem on złączył nasze usta razem.- Chodź.- Złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę drzwi. Zamknął dom po czym razem poszliśmy do jego samochodu. Jechaliśmy na imprezę Halloweenową. Oboje byliśmy przebrani za wampiry. Ja miałam krótką czarną sukienkę, pelerynkę i sztuczne kły, on czarne jeansy, biały T-shirt, a na to rozpięty garnitur oraz oczywiście sztuczne kły... To była pierwsza taka impreza na jaką idę z NIM. Z moim ideałem. Idealne włosy, oczy, usta, twarz, sylwetka oraz charakter... Jesteśmy już razem od roku. Nie mogę uwierzyć, że ktoś taki jak on wybrał właśnie mnie- przeciętnej urody, niewyróżniającą się od innych dziewczynę.- O czym myślisz?- Z rozmyśleń wyrwał mnie głos blondyna. Nawet nie wiedziałam, że przez ten cały czas mu się przyglądałam.
-Ja...- Zaczęłam niepewnie.- Ja nadal nie mogę uwierzyć, że jesteś ze mną. Dlaczego właśnie ja? Ugania się za tobą wiele dziewczyn. Jeszcze za czasów szkolnych. One są idealne w każdym calu... A ty. Ty wybrałeś właśnie mnie.- Powiedziałam i spuściłam wzrok. Zaczęłam bawić się palcami u rąk. Czułam się skrępowana. Po co ja to mówiłam?
-Ej. Spójrz na mnie.- Nakazał. Niepewnie wykonałam jego polecenie.- Dla mnie nie liczy się nikt inny tylko ty. To właśnie ciebie kocham. I to ty [T.I] jesteś dla mnie idealna. Nie one.- Położył swoją dłoń na mojej. Uśmiechnęłam się lekko.
-Też cię kocham.- Odpowiedziałam. Resztę drogi przejechaliśmy w przyjemnej ciszy, która przerywana była jedynie spokojną melodią z radia. 
-Jesteśmy.- Niall zaparkował samochód pod domem, w którym odbywała się impreza. Organizował ją jeden z jego przyjaciół. Powiem szczerze, że stresowałam się. Nawet bardzo. Pierwszy raz miałam ich spotkać. Martwię się, że mnie nie polubią.
-Ej co jest?- Blondyn zauważył moje zestresowanie.
-Nic.- Szepnęłam.
- No już. Powiedz.- Chłopak odpiął pasy i przybliżył się do mnie. Czułam jego ciepły oddech na moim policzku.
-Bo.. Co jeśli oni mnie nie zaakceptują? Jeśli nie będę pasować do waszego otoczenia? Jeśli mnie nie polubią?-Przeniosłam na niego wzrok.
-I tym się tak martwisz?- Zachichotał. Spuściłam wzrok, a na moje policzki wpłynął lekki rumieniec.- Oni cię pokochają tak jak ja. Wiem to.- Pocałował mój zaróżowiony policzek.- Jesteś słodka kiedy jesteś zawstydzona.- Szepnął do mojego ucha i wyszedł. Obszedł samochód dookoła i otworzył mi drzwi. Pomógł mi wysiąść i kiedy już stabilnie stałam obok niego ruszyliśmy w stronę wejścia. Z daleka można było słyszeć głośną muzykę. Weszliśmy do środka. Dom był przeogromny! Było tu około stu może i więcej osób! Wszyscy szaleli, skakali, rozmawiali i pili.- Chodź. Powinni być w salonie.- Horan pociągnął mnie za rękę. Podeszliśmy do grupki ludzi siedzących na kanapie.- Cześć wszystkim! To jest [T.I]. [T.I] ten w lokach Harry, a dalej Liam, Zayn, Louis i Eleanor. 
-Nareszcie jakaś dziewczyna! Myślałam, że sama będę musiała przez cały wieczór przebywać z tą bandą idiotów.- Brunetka podniosła się z miejsca i stanęła przede mną.- Tak poza tym to miło mi cię poznać. Tyle o tobie słyszałam i w końcu mam okazję spotkać cię na żywo.-  Powiedziała radośnie i objęła mnie ramionami. Niepewnie ją przytuliłam. Wydaje się być miła.
-Czyli mówisz, że Niall już o mnie wspominał?- Zapytałam, kiedy się od siebie odsunęłyśmy.
-Wspominał? On cały czas o tobie gada! Mówi jaka ty jesteś wspaniała, jak cię kocha, że jesteś jego ideałem dziewczyny, że pewnego dnia chciałby ci się oświadczyć, ale obawia się, że ty znajdziesz sobie kogoś lepszego i...- W tym momencie Niall mu przerwał.
-Harry możesz się już zamknąć.- Warknął i przeczesał włosy palcami. Spojrzałam na blondyna z uśmiechem i podeszłam do niego. Oplotłam jego szyję rękami i spojrzałam w jego oczy.
-Nikt nigdy nie będzie lepszy od ciebie.- Powiedziałam i pocałowałam go lekko.
-No weźcie nie przy ludziach!- Usłyszałam śmiechy przyjaciół Niall'a. Chłopak pogłębił pocałunek i pokazał im środkowy palec. Zachichotałam pomiędzy pocałunkami, po czym odsunęłam się od niego. Usiedliśmy na kanapie naprzeciw reszty. Louis, czy jak się on nazywał pocałował Eleanor. Czyli, że oni są razem? Nawet nie zauważyłam, że byli podobnie ubrani. No może nie do końca. El miała krótką białą sukienkę, skrzydła i aureolę, a Louis czarny T-shirt, tego samego koloru jeansy oraz czerwone rogi.
-Jesteście obrzydliwi!- Zażartował Harry.
-Po prostu jesteś zazdrosny, że tylko ty jako jedyny nie masz dziewczyny.- Powiedział chyba Zayn. Wszyscy się zaśmialiśmy.
-A właśnie. Gdzie Perrie i Sophia?- Zapytał Niall.
-Dojdą później. Perrie jest w drodze do domu, a Sophia przez chwile będzie na innej imprezie, a później dojedzie do nas.- Wytłumaczył Liam.
-Dosyć tych pogaduszek! Czas się napić!- Powiedział Louis. Wszyscy wzięliśmy po kubku z piwem. Stuknęliśmy się kubkami, po czym wszyscy je całkowicie opróżniliśmy...
***
-Niall?- Odwróciłam się, ale jego tam nie było. Gdzie on się podział? Tańczyliśmy, kiedy nagle zniknął. Może poszedł na górę? Przeciskałam się przez tłum ludzi, do puki nie doszłam do schodów. Weszłam po nich i stanęłam w miejscu. Coś dziwnie pusto tutaj... Dlaczego nikogo tu nie ma? Dobra nie ważne. Ruszyłam w głąb korytarza.- Niall?- Zapytałam cicho. Nic. Nagle światło zaczęło migać. Mój poziom stresu wzrósł. Dobra wracam. Kiedy się odwróciłam ktoś stał centymetr przede mną. Gwałtownie cofnęłam się do tyłu. Był to jakiś masywny koleś. Nie widziałam jego twarzy ponieważ była zasłonięta maską. Kojarzyła mi się ona z jednym horrorem.- Przestraszyłeś mnie.- Odetchnęłam głęboko. Spokojnie. To tylko jakiś chłopak w przebraniu. Przecież wszyscy są przebrani. Kiedy chciałam go ominąć, on zagrodził mi drogę. Spróbowałam jeszcze raz, ale znowu mi przeszkodził. - Przepuść mnie.- Starałam się aby mój głos był pewny. On jedynie lekko przechylił głowę w bok. Światło znowu zaczęło migać po czym zgasło. Moje serce zaczęło szybciej bić, a oddech stał się nierównomierny. Cholera! Poczułam czyjś oddech na mojej szyi, a później coś zimnego i  metalowego. Spanikowana ruszyłam przed siebie. Nie obchodziło mnie, że nic nie widzę. Kiedy myślałam, że za chwilę będę bezpieczna, silne ręce oplotły się wokół mojej tali. Chciałam krzyczeć, ale moje usta zostały zasłonięte. Zaczęłam się szarpać i kopać. Byłam strasznie spanikowana. Zostałam zaciągnięta do jakiegoś pomieszczenia. Tajemniczy oprawca puścił mnie. Kawałek pomieszczenia było oświetlane w rogu przez malutką lampkę. Próbowałam otworzyć drzwi, ale były zamknięte. Spanikowana kucnęłam w rogu pokoju. Do moich oczu napłynęły łzy. Zacisnęłam powieki. Błagam, żeby to był tylko sen. Pieprzony sen. Kiedy uchyliłam powieki, nadal znajdowałam się w tym samym miejscu. Tajemniczy mężczyzna zaświecił światło. Moje oczy podwoiły swoje rozmiary. W pokoju było pełno krwi, jakieś narzędzia i....ciało. Ciało człowieka. Konkretniej chłopaka. Leżało na ziemi nieruchome i blade. Cichy pisk wyrwał się z moich ust. Po moich policzkach spływały łzy.- Co ty zamierzasz zrobić?- Zapytałam roztrzęsionym głosem. On nic nie odpowiedział tylko wziął do ręki ogromny nuż i podniósł go do góry. Skuliłam się jeszcze bardziej. Odwrócił się w moją stronę i wolnym krokiem do mnie podszedł. Złapał mnie za ramię i pociągnął do góry. Zaczął mnie pchać w stronę drzwi, których wcześniej nie widziałam. - Zostaw mnie! Błagam! Puść mnie!- Krzyczałam zdesperowana. Miałam zamazany obraz przez łzy płynące z mich oczu. Mężczyzna wepchnął mnie do jakiegoś pomieszczenia. Była tu dziewczyna i ktoś jeszcze, ale w tych ciemnościach nie mogłam zobaczyć twarzy. Koleś wziął tą dziewczynę. Ona, krzyczała, płakała, ale i tak to nic nie wskórało. Zniknęła razem z nim za metalowymi drzwiami. Najpierw nic nie było słychać, ale po chwili krzyki bólu i przerażenia rozniosły się po pomieszczeniu. Na małej szybce w drzwiach pojawiły się plamy krwi. Skuliłam się w rogi i zaczęłam cicho szlochać.- Nie... To się nie może dziać naprawdę... Nie...- Siedziałam zapłakana. Nie mogłam złapać tchu. Byłam przerażona. Właśnie tam po drugiej stronie drzwi, ktoś był zabijany, a ja nie mogłam nic z tym zrobić. Poza tym ja mogłam być następna.. To było jak pieprzony koszmar, z którego nie mogłam się wybudzić.
-[T.I]?- Usłyszałam znajomy głos.
-Niall?- Zapytałam z nadzieją. Chłopak podszedł do mnie i objął mnie ramionami. Roztrzęsiona wtuliłam się w jego ciało.- Nie chcę umierać.- Zaszlochałam.
-Nie umrzesz. Nie pozwolę na to.- Pocałował mnie w czubek głowy.- Przepraszam. Przepraszam, że cię tu zabrałem. Nie wiedziałem, że to się stanie...
-Chcę do domu.- Szepnęłam. Nagle krzyki ustały. Nie było słychać już nic. I to było najbardziej przerażające.- Myślisz, że to już koniec?
-Nie wiem.- Szepnął i mocniej mnie do siebie przytulił. Siedzieliśmy w ciszy. Kiedy myślałam, że jesteśmy bezpieczni, drzwi się otworzyły. Niall schował mnie za siebie. Zamaskowany facet złapał chłopaka i pociągnął w stronę drzwi. Niall próbował się wyszarpnąć, jednak nie dał rady. Popatrzył w moją stronę smutnymi oczami. - Przepraszam.- Szepnął i zniknął za metalową powłoką.
-Nie!- Podbiegłam do drzwi i zaczęłam w nie walić pięściami.- Niall! Nie błagam! Zostaw go! Weź mnie! Niall!- Darłam się na cały głos.- Niall?- Zapytałam ciszej. I właśnie w tym momencie usłyszałam dźwięk jakby piły motorowej, a później przerażające krzyki Niall'a. Z całych sił waliłam w drzwi. Chciałam spojrzeć przez szybkę, jednak była cała we krwi.- Błagam zostaw go! Niall!- Moje krzyki mieszały się z wrzaskami Niall'a i dźwiękami piły motorowej. Starałam się otworzyć te cholerne drzwi, ale nie dałam rady. Po pewnym czasie wszystko ucichło. Załamana zjechałam w dół drzwi. Siedziałam tak przez dłuższy czas do puki się nie otworzyły. Podniósł mnie i wciągnął do tamtego pomieszczenia. Leżało tu ciało tamtej martwej dziewczyny oraz chłopaka, ale nie było Niall'a. Strużka rozmazanej krwi prowadziła do innego pomieszczenia. Spojrzałam na ścianę.
Był tam czerwony napis:
„Teraz twoja kolej [T.I.]”
Położył mnie na czymś co przypominało szpitalne łóżko. Przypiął mnie jakimiś pasami i wziął piłę motorową. Uruchomił ją i skierował w moją stronę. Zacisnęłam oczy.
-Przepraszam Niall.- Szepnęłam. Kiedy piła prawie dotykała mojej twarzy wszystko ucichło. Koleś stanął w jednym miejscu i podniósł dłoń do maski. Zdjął ją. To był jakiś chłopak. Nagle z jakiegoś pomieszczenia wyskoczyli inni.
-Wesołego Halloween!- Krzyknęli wszyscy. Osoby, które uważałam za trupy podniosły się z ziemi. Zostałam odpięta. Roztrzęsiona stanęłam na ziemi. Niall roześmiany podszedł do mnie i objął mnie ramionami.
-Nienawidzę cię.- Szepnęłam wkurzona.- Tak bardzo się o ciebie bałam!
-Oh [T.I]. Nic mi nie jest.- Powiedział z uśmiechem. Pokręciłam głową zrezygnowana.- Ta dziewczyna to Perrie.- Wskazał w kierunku dziewczyny, którą myślałam, że zabito. 
-To było całkiem niezłe.- Powiedział Harry,a reszta się zgodziła.
-No już. Nie złość się tylko mnie pocałuj i powiedz, że mnie kochasz.- Przez chwilę nie reagowałam, ale potem złączyłam nasze usta razem.
-Kocham cię.- Powiedziałam i lekko się uśmiechnęłam.
-Szczęśliwego Halloween!- Krzyknęliśmy wszyscy razem. To była niezapomniana noc......
________________________________________________
I jak się podoba? Choć troszkę straszny? :) Tak mnie natchnęło no i 'nabazgrałam' takie coś ;) Taki pojedynczy imagin z okazji Halloween ;D
Piszcie jak się podoba ;*
Hahah tak, tak dodałam to na tym i na tamtym blogu xD

piątek, 24 października 2014

STEAL MY GIRL!

Okej... Każdy chyba wie, że dziś o 17:00 (polskiego czasu) wyszedł nowy teledysk do piosenki 1D - Steal My Girl! :D (Nie mogę się doczekać *O* )

Rekord do pobicia!
Aktualnie rekord VEVO wynosi 19,3mln wyświetleń, możemy spróbować go pobić. Mamy czas do jutra, do godziny 17:00PL.
Pamiętajcie, że:
- KONIECZNIE strona musi zostać odświeżona po obejrzeniu
- NIE są naliczone wyświetlenia z botów, automatów itd.
-Oglądamy teledysk do końca, żeby mieć 100% pewności, że zaliczą wyświetlenie ;)
- Bezpieczniej będzie jeśli wylogujecie się ze swoich kont, nie jest to potwierdzone, ale można dmuchać na zimne.
- Lepiej jest także nie otwierać kilku kart.
- Nie przejmujcie się tym, że licznik w pewnym momencie stanie, lub będzie podawał różne liczby
Faktyczny stan licznika poda VEVO po jakimś czasie/kilku dniach


Damy radę! Musimy dać! Zróbmy to dla NICH <3 ! Oni w nas wierzą :)


Nawet jak ktoś nie lubi 1D i tak proszę o pomoc! <3


Link do teledysku ----------> https://www.youtube.com/watch?v=UpsKGvPjAgw&list=UUbW18JZRgko_mOGm5er8Yzg

wtorek, 21 października 2014

Rozdział 9

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
______________________________________________________
'Skrzydła...'

- Nie wiadomo czy on przeżyje...- Powiedziała cicho.
-Nie...- Pokręciłem głową.- On nie może umrzeć. Jest Aniołem! Macie nadprzyrodzone moce! Na pewno coś da się zrobić!
-Niall...- Zaczęła jednak Louis jej przerwał.
-Angel...Chodź.. Potrzebujemy cie.- Powiedział. Dziewczyna zerwała się z miejsca i poszła do pokoju, w którym leżał Zayn. Również wstałem i tam poszedłem. Stanąłem w rogu pokoju i przyglądałem się całemu zdarzeniu. Angel siedziała obok brata, który leżał na łóżku. Trzymała ręce na jego klatce piersiowej i miała zamknięte oczy.
-Uque, Princeps militiae Caelestis. Satanam aliosque spiritus malignos. Qui ad perditionem animarum pervagantur in mundo. Divina virtute in infernum detrude...- Mówiła cicho. Nic nie zrozumiałem.
-Louis.- Zawołałem go szeptem. Podszedł i stanął obok mnie.- Co ona robi? I w jakim języku ona mówi?
-Próbuje go uleczyć. A to język łaciński. Wszystkie zaklęcia, czary, przepowiednie i inne takie są z łaciny.- Odpowiedział.
-Zayn... Nie zostawiaj mnie... Mieliśmy ją odnaleźć. Bez ciebie nie dam rady... Potrzebuję cie...- Przytuliła się do brata.
-Kogo mieli odnaleźć?- Zadałem kolejne pytanie.
-Uh...Nie wiem czy mogę o tym mówić...To dla nich obojga bardzo delikatny temat...- Powiedział wymijająco.
-Co robimy?- Zapytała Angel. Nikt się nie odzywał. Nikt z nas nie wiedział co ma zrobić w tej sytuacji.- Chyba, że... Dostanę się z nim do świata Archaniołów... Tam może go uleczą.- Szepnęła.
-Nie! Nie ma mowy! To jest zbyt ryzykowne! Wiesz przecież, że do świata Archaniołów nie może dostać się zwykła jakaś osoba. Tylko czystokrwiści. Wiesz jak oni ściśle przestrzegają reguł.- Powiedział facet, którego nie znam.
-Trzeba coś wymyślić. Nie mogę go tak zostawić... Może ja sama przejdę do tamtego świata i ściągnę pomoc.- Zaproponowała.
-Archanioły nie schodzą na ziemię...- Odpowiedział.
-Ja jakoś zeszłam.- Zaplotła ręce na klatce piersiowej.
-Bo jesteś odmieńcem!- Podniósł głos. Dziewczyna przez chwilę wpatrywała się w niego z otwartymi ustami. W pewnym momencie zerwała się z miejsca i wybiegła z pokoju.- Angel! Przepraszam!- Nie zważając na nich pobiegłem za nią. Usłyszałem jeszcze głos Louis'a, który mówił „Nie. Niech on z nią pogada” po czym wybiegłem z domu. Nie miałem pojęcia, w którą stronę mam iść. Coś ciągnęło mnie w stronę rzeki dlatego podążyłem tam... Po dłuższej drodze w końcu zobaczyłem jej sylwetkę. Siedziała na trawie i wpatrywała się w taflę wody. Usiadłem obok niej. Siedzieliśmy w ciszy.
-On ma racje...Jestem odmieńcem.- Szepnęła. Popatrzyłem się na nią zdziwiony.
-A czy to coś złego? Odmienność sprawia, że ktoś staje się wyjątkowy. Nie jesteś taka sama jak inni. I właśnie to sprawia, że jesteś niezwykła.- Przysunąłem się bliżej niej i objąłem ją ręką.
-Ty zawsze wiesz co kiedy powiedzieć.- Zaśmiała się i oparła głowę o moje ramie.- Dziękuję.
-Ja nie mówię czegoś bez potrzeby. To jest całkowita prawda. Jesteś niezwykła.- Powiedziałem. Dziewczyna pocałowała mnie w policzek przez co moje kąciki ust lekko uniosły się w górę.
-Przejdę tam...- Zmieniła temat. Popatrzyłem się na nią pytającym wzrokiem.- Przejdę do świata Archaniołów. Muszę coś zrobić. Cokolwiek, aby pomóc Zayn'owi.
-Mogę iść tam z tobą.- Zaproponowałem.
-Nie. Nie ma mowy.- Pokręciła głową.- Niall jesteś człowiekiem. Ludzie nie mogą o nas wiedzieć. Jeśli oni się dowiedzą... Zabiją cie.- Powiedziała ściszonym głosem.- Dlatego nie chciałam ci niczego mówić. Po prostu boje się, że ci coś zrobią. Nie pozwolę nikomu ciebie skrzywdzić.
-Dlaczego ty mnie zawsze ratujesz? Ja zawsze pakuję się w kłopoty, a ty mnie z nich wyciągasz...- Powiedziałem.
-Niall jestem Aniołem. Anioły zajmują się opieką nad ludźmi...- Zamilkła na chwilę.- Teraz jestem twoim Aniołem.- Spojrzała na mnie, a ja na nią.
-Mówisz poważnie?- Uniosłem brwi w geście zdziwienia.
-Tak... Anioły zazwyczaj nie wybierają sobie osoby, którą biorą pod opiekę.... Ja wybrałam.- Uśmiechnęła się lekko.
-Dziękuję.- Tym razem ja pocałowałem jej policzek. Przez chwilę była zdezorientowana.
-Wracaj już do domu Niall. Jest około trzecia w nocy. Twoja mama na pewno się martwi.- Powiedziała i wstała z ziemi.
-Nie chcę jeszcze wracać.- Westchnąłem i również podniosłem się do pozycji stojącej.
-Okej. W takim razie śpisz dziś u nas.- Wzruszyła ramionami i ruszyła w drogę powrotną. Dorównałem kroku.
-Stwierdzam iż więcej czasu spędzam u was niż we własnym domu.- Zaśmiałem się.
-Przynajmniej mam cie na oku.- Ona też się zaśmiała.
***
-Co?! Nie! Nie przejdziesz do świata Archaniołów! Nie bez opieki!- Kiedy wróciliśmy z powrotem, Angel opowiedziała tamtemu gościowi swój plan. 
-Ale Vlentino! Muszę coś zrobić, żeby uratować Zayn'a! On umiera! Nie wiadomo ile będzie jeszcze żył!- Krzyczała zdesperowana. Jej policzki były mokre od łez.
-Wymyślimy coś innego.- Bąknął. 
-Co?!- Krzyknęła rozdrażniona.- Nie można zrobić nic innego! Postanowiłam... Idę tam...
-Meredith nie byłaby dumna z tego pomysłu. Nie zgodziła by się na to pod żadnym pozorem. Obiecałem jej, że się wami zaopiekuję. A więc jesteście pod moją opieką. I mówię ostatni raz. Nie przejdziesz do świata Archaniołów.- Pokręcił głową. Angel podeszła do niego.
-Nie wiesz co by ona zrobiła. Nie znasz jej tak jak ja... A ja wiem, że zrobiła by wszystko, żeby go uratować. Wiesz dlaczego?- Zapytała poważnie. Wpatrywała się w niego wściekłym wzrokiem.- Ponieważ go kochała. Ale co ty tam możesz wiedzieć... I powiem ci coś jeszcze... Nie możesz mi rozkazywać. To ja jestem czystej krwi. I to ja jestem najpotężniejszym stworzeniem w obrębie ośmiu światów.- Szturchnęła go palcem w brzuch i pobiegła na górę.
-Co się z wami stało?!- Krzyknął Louis.- Kiedyś nie było by do pomyślenia, abyście się kłócili. Ona od zawsze traktowała ciebie jak ojca, a ty ją jak córkę! Co się zmieniło?
-Nie zrozumiesz tego.- Pokręcił głową.
-Niall idź o Angel i pilnuj, aby nie zrobiła niczego głupiego.- Nakazał Lou. Zrobiłem tak jak powiedział i poszedłem na górę do dziewczyny. Wszedłem do pokoju. Siedziała na łóżku ze spuszczoną głową.
-Nie mogę uwierzyć, że on to powiedział.- Szepnęła. Podszedłem do niej i usiadłem obok.- Ona na pewno zgodziłaby się, abym tam poszła...
-Kto?- Zmarszczyłem lekko brwi.
-Meredith.- Odpowiedziała.
-A kim ona jest?- Zadałem kolejne pytanie. Podniosła na mnie wzrok.
-Kładź się spać Niall. Potrzebujesz snu.- Zbyła moje pytanie. Okej. Czyli mogę stwierdzić, że odpowiedzi na to pytanie raczej nie dostanę za szybko.- A tak poza tym to jak tam twoje ramie? Goi się? Ściągnij na chwilę koszulkę.- Wskazała na moje ubranie.
-Jeśli chciałaś, abym się rozebrał wystarczyło poprosić.- Zażartowałem. Nikły uśmiech pojawił się na jej twarzy.
-Mogłam pozwolić im cie zabić.- Rozbawiona przewróciła oczami. Przeciągnąłem materiał koszulki przez głowę i rzuciłem ją na krzesło, które znajdowało się obok. Angel przez chwilę stała w miejscu, aż w końcu do mnie podeszła. Dotknęła mojego ramienia. Przyjemne ciepło rozeszło się po moim ciele. Dokładnie oglądała miejsce, na którym wcześniej znajdowała się rana. Delikatnie przejechała opuszkami palca po bliźnie, która została.- Widzę, że już jest o wiele lepiej. Trochę mnie to zaskakuje, bo zazwyczaj takie rany trzymają się dłużej. Ale to dobrze, że już jest wszystko w porządku.... A teraz naprawdę kładź się spać.- Odeszła ode mnie kilka kroków po czym skierowała się w stronę drzwi. Ściągnąłem spodnie, przez co znajdowałem się tylko w bokserkach. Wszedłem do łóżka i przykryłem się kołdrą. Dziewczyna zatrzymała się przy drzwiach.- Dobranoc Ni.- Posłała mi lekki uśmiech.
-Możesz się położyć koło mnie jeśli chcesz.- Zaproponowałem.- Było by miło.- Dodałem z głupkowatym uśmiechem. Brunetka rozważała moją propozycję, aż w końcu ustąpiła. Wróciła z powrotem w stronę łóżka, zgasiła światło i położyła się obok mnie. 
-A więc...Zostaniesz, że mną całą noc czy tylko wpadłaś na chwilę?- Zachichotałem.
-Zostanę aż zaśniesz. Muszę potem iść do Zayn'a. Będę sprawdzała czy ciągle oddycha... Matko jest coraz gorzej.- Powiedziała cicho.
-Proszę nie smuć się.- Przytuliłem ją.- Jesteście niezwykłymi istotami. Byle rzecz nie może was zabić...-Przerwałem na chwilę.- Szczególnie waszą upierdliwą dwójkę.- Dodałem.
-Uznam to za komplement... A teraz naprawdę śpij.- Jej oczy błyszczały w świetle księżyca. Przez chwilę się w nie wpatrywałem po czym je zamknąłem.
-Nie chce mi się spać.- Jęknąłem.
-Jesteś gorszy niż dziecko...- Westchnęła brunetka.
-Lubię cie.- Powiedziałem.
-Ja ciebie też.- Usłyszałem jej głos. Kiedy chciałem otworzyć oczy, żeby na nią spojrzeć ona mi je zasłoniła ręką.- Śpij do cholery.- Zaśmiała się. 
-Okej...- Uśmiechnąłem się. Więcej nie rozmawialiśmy. Tylko leżeliśmy koło siebie. Czułem na sobie jej wzrok. Słyszałem jak wolno oddychała...a potem zasnąłem.
***
-Louis! Valentino! Ktokolwiek!- Usłyszałem krzyk, który momentalnie wybudził mnie ze snu. Zerwałem się na równe nogi i pobiegłem w kierunku, z którego dobiegał krzyk Angel. Wbiegłem do pokoju, gdzie leżał Zayn. Brunetka siedziała zapłakana na ziemi. Po chwili do pomieszczenia wbiegł Louis i tamten koleś.
-Co się stało?- Zapytał przerażony Lou.
-Jego serce powoli przestaje bić..Coraz mniej je słyszę.- Szepnęła.
-Chłopcze wyjdź.- Valentino czy jak mu tam wyprosił mnie z pokoju po czym zamknął drzwi. Pobiegłem na górę i ubrałem się. Zbiegłem z powrotem na dół i czekałem na dalszy ciąg zdarzeń. W końcu, po jakiś dziesięciu minutach drzwi się otworzyły.
-Już jest lepiej.- Oznajmił Louis. Odetchnąłem z ulgą.
-Idziemy na klif.- Nakazała Angel.- Przechodzę do świata Archaniołów....
***
Pomimo wielu sprzeciwów Valentina znaleźliśmy się na klifie. Angel stała na samym końcu tuż przed przepaścią, a my trochę od niej oddaleni. Stała z zamkniętymi oczami i wymawiała jakieś słowa. Nagle wiatr zaczął mocniej wiać. Wszystko wokoło fruwało. Zrobiło się bardzo jasno. Tuż przy końcu klifu pojawił się... W sumie nie wiem co to jest... Tak jakby portal. Popatrzyłem na Angel, która już nie wyglądała jak zawsze. Jej włosy były trochę dłuższe, skóra jaśniejsza, a oczy błyszczały.... Miała również skrzydła. Wielkie, olśniewające, białe skrzydła. Wyglądała jeszcze piękniej niż zwykle. Uśmiechnęła się w naszą stronę.
-Na pewno chcesz to zrobić?- Zapytał Valentino.
-Tak.- Odpowiedziała delikatnym głosem.
-Masz tylko godzinę. Nawet jak nie znajdziesz sposobu na uleczenie Zayn'a wracaj. Jak się spóźnisz, a portal po godzinie się zamknie... Sporo czasu minie zanim znowu się spotkamy...- Powiedział poważnie.

-Rozumiem.- Kiwnęła głową i odwróciła się w stronę portalu.....
__________________________________________
Noooo... I co myślicie ? :) Ujdzie? Szczerze mówiąc ten rozdział nawet fajnie mi się pisało(Nie, że fajnie napisałam, ale się go fajnie pisało xD) Szczególnie Moment Angel i Niall'a ^^
Dobra... zależy mi na WASZYCH opiniach! (BARDZO BRADZO) Dlatego proszę o komentarze!


Jak myślicie co będzie dalej? :D Ona tam przejdzie czy nie? ;) Czekam na wasze pomysły ;)


Zapraszam na drugiego bloga -----> Secret Dreams
Jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga również zapraszam -----> Zwiastunowo
I przypominam, że jest zakładka "Pytania do bohaterów" więc możecie pytać ;D


A tak poza tym to jak Wam się podoba nowy wygląd bloga? :) (Bo mnie szczerze to bardzo *.*)

środa, 15 października 2014

Rozdział 8

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
______________________________________________________
'Dziewczynka...'

Dojechaliśmy pod jakiś zatłoczony klub. Wysiedliśmy z samochodu. 
-Chodź za nami.- Powiedziała Angel. Szedłem cały czas za nimi. Ominęliśmy całą kolejkę przez co ludzie byli wkurzeni. Zatrzymaliśmy się przed ochroniarzami. Zayn wystawił rękę przed siebie. Ochroniarz jakimś świecącym urządzeniem przejechał po niej.




Patrzyłem się na to zdziwiony. Nikt jakby nie zwracał na to uwagi. Zayn wszedł do środka. Louis zrobił podobnie i już po chwili był w klubie z Mulatem. Następna była Angel.
-Mnie chyba nie musicie sprawdzać chłopaki.- Zaśmiała się.
-Dawaj rękę.- Jeden z ochroniarzy się uśmiechnął. Widocznie się znali.
-Dobra.- Dziewczyna zrobiła tak jak prosił.- Za niedługo się zmierzymy. Zobaczymy kto jest lepszy.- Mrugnęła do niego i weszła do środka. Nie wiedziałem co zrobić.
-Ty nie wejdziesz.- Powiedzieli mi.
-Chłopaki on jest ze mną.- Wróciła Angel.
-A no chyba, że tak. Zapraszamy.- Zrobili mi miejsce więc wszedłem do środka.
-Co oni wam robili?- Zapytałem.
-Sprawdzali naszą tożsamość.- Odpowiedziała.- To taka procedura bezpieczeństwa. Wiesz... Kręci się tu dużo stworzeń nadprzyrodzonych.-Wzruszyła ramionami.
-Czyli oni też...- Zacząłem jednak mi przerwała.
-Tak. Są stworzeniami nadprzyrodzonymi. Są wilkami.- Zaśmiała się. - Jesteśmy tak jakby z jednej watahy.- Wzruszyła ramionami.- Dobra koniec gadania. Chodź.- Pociągnęła mnie za rękę w stronę baru. Usiedliśmy na dwóch wolnych stołkach. Barmanka od razu do nas podeszła.
-Słucham?- Zapytała.
-Dwa shoty tequili.- Powiedziałem.
-Okej.- Dziewczyna zaczęła przygotowywać shoty.
-Poczekaj tu na mnie idę po Zayn'a i Louis'a.- Angel zeskoczyła ze stołka i zniknęła w tłumie. 
-Proszę.- Barmanka położyła na blacie przede mną to co zamawiałem. Czekałem na Angel, ale się nie pojawiała. Nagle stanęła przede mną jakaś blondynka.
-No hej. Przyszedłeś sam?- Zapytała zalotnie.
-Nie. Jestem z przyjaciółką.- Odpowiedziałem wymijająco.
-Widzę, że jej tu nie ma. Mogę się do ciebie dosiąść?- Chciała złapać mnie za rękę, jednak jej ruchy zablokowała czyjaś ręka.
-Nie dotykaj go.- Syknęła Angel. Skąd ona się tu wzięła?
-Spokojnie koleżanko. Ja tylko chciałam się z nim poznać.- Nieznajoma uniosła ręce w obronnym geście.
-Po pierwsze. Nie jesteśmy koleżankami. Po drugie. Ani mi się waż go dotykać. Po trzecie. Lepiej stąd idź.- Brunetka wpatrywała się w nią wściekłym wzrokiem.
-Archanioł obrońca się znalazł.- Prychnęła blondynka.- Może niech on sam zdecyduje z kim woli spędzić czas?- Obie na mnie spojrzały. W oczach Angel zobaczyłem błysk zwątpienia, jednak po chwili on zniknął.
-Spadaj stąd jeśli chcesz jeszcze żyć. Zrozumiałyśmy się?- Jej oczy stały się o odcień ciemniejsze.
-Dobra, już dobra.- Nieznajoma dziewczyna odeszła i zniknęła w tłumie ludzi. Angel odwróciła się w moją stronę.
-Czy ja zawszę muszę cię ratować z każdej opresji?- Zapytała i zmęczona opadła na krześle barowym i wypiła zawartość kieliszka.
-A co by mi się teraz miało stać?- Zmarszczyłem lekko brwi. Pewnie nie zauważyła tego gestu zważając na ciemności jakie panują w tym klubie. 
-Ona była wampirem. Wiesz twoja krew jest bardzo rzadka. Czuć ją na kilometr. Nie dziwię się, że przyciąga takich jak ona.- Angel pokręciła głową.
-Skąd wiesz jaką mam krew?- Zapytałem.
-Jestem wilkiem. Mam bardzo dobry węch.- Uśmiechnęła się.
-Fakt.- Przyznałem.- Myślałem, że wilki i wampiry żyją raczej w przyjaznych stosunkach.
-Nieeee...- Zaprzeczyła.- My się nienawidzimy. Od zawsze jesteśmy wrogami.
-To dlaczego wy i Louis się przyjaźnicie?- Zapytałem.
-To inna historia...- Zaczęła.- Na początku, kiedy poznaliśmy się w szkole...darzyliśmy siebie...uh. Po prostu siebie nienawidziliśmy. Ale pewnego dnia on ocalił życie jednego z naszych. I tak jakoś się zaprzyjaźniliśmy.
-Wow...-Westchnąłem- Ej, a gdzie jest Zayn i Louis?- Zmieniłem temat... Właśnie. Przecież miała po nich iść.
-Nie wiem.- Wzruszyła ramionami.- Zgubiłam ich. Trudno. Poradzą sobie. Są już dużymi chłopcami.- Zaśmialiśmy się oboje i zamówiliśmy po jeszcze jednym shocie. Kiedy opróżniliśmy kieliszki puścili wolną piosenkę. Złapałem Angel za rękę i pociągnąłem ją w stronę parkietu. Dziewczyna oplotła swoje ręce wokół mojej szyi, a ja położyłem swoje  na jej tali. Kołysaliśmy się w rytm muzyki. Wtuliła głowę w zagłębienie mojej szyi.
-Ładnie pachniesz.- Mruknęła.
-Dzięki.- Zaśmiałem się cicho.-Wiesz co?- Zacząłem.- Kiedy tamta dziewczyna zapytała się z kim wolałbym spędzić czas....- Zamilkłem na chwilę.- Wybrałbym ciebie.- Szepnąłem do jej ucha. Poczułem jej usta przy mojej skórze. Czułem, że się uśmiecha.- Skąd wiedziałaś, że ona była wampirem?- Przez chwile się nie odzywała.
-Nie słyszałam bicia jej serca.- Szepnęła.
-Łał...Chciałbym być kimś takim jak ty.- Powiedziałem.
-Nie, nie chciałbyś.-Bąknęła i odsunęła się ode mnie. Poszła w stronę tylnego wyjścia. Powiedziałem coś nie tak? Przeciskałem się pomiędzy przytulonymi do siebie ludźmi, żeby ją jakoś dogonić. W końcu udało mi się dojść do tylnego wyjścia. Angel stała na zewnątrz oparta o ścianę. Podszedłem do niej i stanąłem obok.
-Przepraszam.- Zacząłem.- Nie chciałem ciebie urazić.
-Słuchaj.- Odwróciła się w moją stronę.- Nie wiesz jaka jestem. Nie chciałbyś być kimś takim jak ja. Nie wiesz o co w tym wszystkim chodzi....i lepiej żebyś się nie dowiedział.
-Przepraszam...-Powtórzyłem.
-Nic się nie stało.- Westchnęła.- Wracajmy do środka.
***
Byliśmy w tym klubie od jakichś dwóch godzin. Było naprawdę fajnie. Cały czas tańczyliśmy, piliśmy lub wygłupialiśmy się. W końcu udało nam się odnaleźć Zayn'a i Louis'a... W tym momencie siedziałem przy barze i patrzyłem jak Angel tańczy z tamtą dwójką. Oni mają strasznie dużo energii. 

-Ładna prawda?- Usłyszałem czyjś głos. Odwróciłem głowę w bok. Siedziała koło mnie jakaś dziewczyna. 
-Co?- Zmarszczyłem brwi.
-Pytam się czy twoim zdaniem Angel jest ładna.- Powiedziała i na jej twarzy zagościł uśmiech.
-Tak. Jest ładna.- Odpowiedziałem zdziwiony.- Skąd znasz jej imię?
-Przyjaźnię się z nią Niall.- Zachichotała.
-A skąd znasz moje imię? My się nie przyjaźnimy.- Stwierdziłem.
-Mam swoje sposoby.- Mrugnęła.- Vicky.- Wystawiła w moją stronę rękę, którą uścisnąłem.
-Moje imię już znasz.- Zaśmialiśmy się oboje. 
-Vicky?- Usłyszałem głos Angel. Wraz z nowo poznaną dziewczyną popatrzyliśmy w jej stronę.
-Aniołeczku! Dawno się nie widziałyśmy!- Dziewczyny się przytuliły.
-Mówiłam, żebyś mnie tak nie nazywała.- Westchnęła Angel.
-Wiem. Przepraszam.- Vicky wywróciła oczami.- Widzę, że masz nowego kolegę. Dlaczego mi nigdy o nim nie mówiłaś?
-Bo nie było takiej potrzeby.- Uważnie przysłuchiwałem się ich rozmowie.
-Jak nie było takiej potrzeby? Takich przystojniaków się nie ukrywa!- Pisnęła jej przyjaciółka. Moje kąciki ust podniosły się lekko ku górze. Angel wywróciła oczami.- Dobra. Zmieniając temat... Wiedziałaś, że on jest chroniony?
-Tak wiem.- Przytaknęła.
-Jak to jestem chroniony?- Wtrąciłem się do rozmowy.
-To oznacza, że ktoś chroni twój umysł i nie można ci czytać w myślach. To taka jakby ochrona. No wiesz...blokada.- Wytłumaczyła.
-Angel!- Vicky pociągnęła dziewczynę za rękę.- To człowiek!
-Spokojnie. On wie. Nie musimy się przy nim ukrywać.- Uspokajała ją.
-Wiesz, że tak nie można! Jak się dowiedzą mogą odebrać ci...- Angel zasłoniła jej usta ręką.
-Wiem! Dlatego masz nikomu nie mówić. Wiem o tym tylko ja, ty,  Zayn i Louis.- Zdjęła z powrotem rękę.
-Okej.... Czekaj. Czyli Zayn i Louis też tu są?- Zapytała podekscytowana. Jak na zawołanie pojawili się oboje.
-O hej Vicky! Co ty tu robisz?- Zapytał Zayn. Louis zamówił każdemu po drinku. Matko... nie wiem ile dzisiaj wypiliśmy, ale powoli moja głowa zaczyna wysiadać.
-Hej chłopaki!- Przytuliła każdego z nich.
-Co ty tu robisz?- Zapytał Zayn.
-Przyjechałam...a takie tam... Nie ważne. Chodź zatańczyć.- Pociągnęła Mulata w stronę parkietu.
-Oni kiedyś na pewno będą razem.- Stwierdził Lou i podał nam po drinku.
-Zayn może sobie z nią być. Nie ważne. Byle, żeby mi tu zaraz ich żadne pieprzone dzieci nie biegały.- Dziewczyna wzięła łyka alkoholu.
-Matko laska... Masz racje zmieńmy temat ze zwyczajnego na taki związany z pieprzeniem. Mądrze.- Louis również napił się drinka. Widzę, że alkohol zaczął się udzielać nie tylko mnie...- W sumie... możemy o tym pogadać jak jesteś ciekawa. Jak ojciec z córką.- Wszyscy zaczęliśmy się śmiać.
-Jesteście gówniano pijani.- Pokręciłem rozbawiony głową.- Z kim ja się zadaję!
-Zamknij się. Ty nie jesteś lepszy!- Zachichotała Angel. Piosenka się zmieniła na wolną.
-Angel zatańczysz? Obiecuję, że tym razem tego nie spieprzę.- Przysiągłem.
-Okej.- Uśmiechnęła się. Poszliśmy na środek sali...
***
Było już grubo po północy. Zaczęliśmy się zbierać do domu. Ja szedłem z Angel, a Zayn'a, Louis'a i Vicky zgubiliśmy gdzieś po drodze. Szliśmy spokojnie ulicą, kiedy nagle przed nami pojawiła się mała dziewczynka. Miała zapłakane oczka i zrobiło mi się jej szkoda. Może coś jej się stało? Zacząłem iść w jej stronę.
-Nic ci nie jest?- Zapytałem. Angel złapała mnie za rękę i pociągnęła w tył tak, że stałem za nią.
-Czekaj...- Szepnęła. Powoli wyciągnęła z kieszeni coś na kształt sztyletu. Moje oczy podwoiły swoje rozmiary. Że co?!
-Co ty zmierzasz zrobić?!- Krzyknąłem.- To dziecko!- Ominąłem brunetkę i poszedłem w kierunku dziewczynki.
-Niall stój!- Wrzasnęła Angel. Nie posłuchałem tylko szedłem dalej. Zwolniłem jednak kiedy twarz dziewczynki zaczęła się zmieniać. Cofnąłem się o krok, a mała zrobiła krok w moją stronę. 
-Niall wiej!- Krzyczała Angel. Stałem nieruchomo. Nie wiedziałem co się dzieje. Kiedy to dziecko zaczęło iść w moją stronę znikąd pojawił się czarny wilk i zaatakował dziewczynkę. 

Razem z Angel staliśmy w jednym miejscu. Co do cholery się właśnie stało? W pewnym momencie usłyszeliśmy krzyki. Brunetka jakby wyrwana z amoku krzyknęła:
-Zayn!- Popędziła w stronę miejsca gdzie wylądowała tamta dwójka. Ja jeszcze chwilę stałem w miejscu, aż pobiegłem za nią. Angel klęczała na ziemi i trzymała głowę Zayn'a na kolanach.
-Matko Zayn...- Jęknęła. Popatrzyła się na mnie załzawionymi oczami.- Zadzwoń po Louis'a... Błagam...
***
Siedzieliśmy w jakimś obcym domu. Zayn był w innym pokoju z jakimś starszym facetem. Angel siedziała w jednym miejscu i się nie odzywała.
-Kim było to dziecko?- Zapytałem w końcu.
-To nie było dziecko. To był demon... Demony przyjmują różne postacie.- Mruknęła.
-Co się stało Zayn'owi?- Szepnąłem niepewnie.
-Słuchaj... Demony i Anioły to dwa przeciwne stworzenia... ugryzienie demona  jest dla Anioła....- Zamilkła i zacisnęła powieki.- Jad demonów zabija Anioły...- Powiedziała i po jej policzkach zaczęły spływać łzy.- Nie wiadomo czy on przeżyje...
____________________________________________________
Taaaaak xD ... Jak ja lubię wszystkich zabijać xD Naprawdę będę płatnym zabójcą w przyszłości xD (będziecie mogli mnie wynająć xD) Hahahahha nie no żarcik xD 
Jak się podoba rozdział ? :) Bo mnie szczerze mówiąc tak sobie :/ Napisałam go przed chwilą i wyszedł....jaki wyszedł :/
Zauważyliście, że są nowe zakładki ? :D "Zwiastunowo" I "Pytania do bohaterów"
Jakby ktoś chciałby zwiastun na swojego bloga zapraszam! -----> KLIK
Dałam zakładkę "Pytania do bohaterów" tylko ze względu na Ciebie  Nicol ! xD No nie mogłam Ci odmówić :) Więc proszę ! :D (Mozesz męczyć Harryego xD) 
Piszcie swoje opinie bo to dla mnie ważne :* Naprawdę! 
Był ktoś z Was na WWA ? :) Ja niestety nie :'( 

Dobra nie rozpisuję się już .... 
Zapraszam również na drugiego bloga "Secret Dreams" --------> KLIK

sobota, 4 października 2014

Rozdział 7

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
______________________________________________________
'Nienawiść'
Wracaliśmy spokojnie leśną dróżką. Było wesoło. Cały czas rozmawialiśmy. Wcale nie milczeliśmy. Miło wiedzieć, że mamy tyle tematów do rozmowy. 
-Mam nietypowe pytanie...- Zacząłem.
-Mam na dziś dość pytań.- Jęknęła.
-Jedno. Ostatnie. Proszeeee.- Zrobiłem słodkie oczka...No dobra przy najmniej się starałem je zrobić.
-Okej.- Wywróciła oczami i się uśmiechnęła co odwzajemniłem.
-Boisz się śmierci?- Wiem, że to jest takie dziwne pytanie, ale od kiedy wiem kim ona jest, zaczęło mnie ono nurtować.
-Nie.- Odpowiedziała od razu.
-Na pewno minimalnie musisz się bać.- Zmarszczyłem brwi.
-Nie, nie boję się.- Powiedziała pewnie.- Każdy kiedyś umrze... Ja tym bardziej.- Wzruszyła ramionami.
-O co chodzi z tym „ja tym bardziej”?-Zrobiłem cudzysłów w powietrzu.
-Miało być tylko jedno pytanie.- Zachichotała.- Jesteś strasznie ciekawski i dociekliwy.- Popatrzyła się na mnie. -Chociaż czasem jest to denerwujące i uciążliwe lubię to w tobie...A co do twojego pytania to...Przeznaczeniem niektórych Aniołów jest upadek...
-Co to oznacza?- Zadałem kolejne pytanie. Ona ma racje. Jestem w cholerę ciekawski.
-Nie każę ci tego rozumieć... Może kiedyś się dowiesz. Jednak na razie wystarczy ci tylko to.- Tyle tajemnic i zagadek, a tak mało odpowiedzi.
-Wiem, że cie to męczy.- Uśmiechnęła się przebiegle... Jakby czytała mi w myślach.- I nie nie czytam w myślach.- Dodała. Zatrzymałem się i spojrzałem na nią zdziwiony.
-Czy ty na pewno jesteś pewna, że nie czytasz w myślach?- Dziewczyna również się zatrzymała.
-Tak jestem w 100% pewna.- Zaśmiała się.- Chodź. Robi się późno.- Ponagliła. Ruszyliśmy dalej.
***
Po około 20 minutach doszliśmy pod mój dom.
-Wiesz, na serio czuje się niekomfortowo z tym, że to ty mnie odprowadzasz. Musimy to w końcu zmienić.- Powiedziałem z grymasem. Usłyszałem jej dźwięczny śmiech. 
-Daj spokój. Mnie tam pasuje.- Wzruszyła ramionami.- Do zobaczenia jutro w szkole.
-Czekaj.- Zatrzymałem ją. Odwróciła się w moją stronę.- Bo wiesz... Nie mam twojego numeru...No i...- Zacząłem niezręcznie.
-Tak. Mogę ci dać swój numer.- Wyjęła z mojej kieszeni mój telefon i zaczęła wystukiwać swój numer. Po chwili usłyszałem dzwonek czyjejś komórki i zorientowałem się, że Angel wysłała do siebie sms-a. - Masz.- Oddała mi moją komórkę. - Możesz pisać do mnie o każdej porze dnia i nocy.
-Nie będziesz spała?- Zmarszczyłem lekko brwi.
-Nie sherlocku.- Szturchnęła mnie lekko w brzuch.- Nie potrzebuję snu jeśli o to ci chodzi... Na serio. Zostaw resztę pytań na jutro.
-Dobra.- Mruknąłem.
-To na razie.- Mrugnęła i zanim zdążyłem odpowiedzieć odbiegła. Pokręciłem rozbawiony głową.
-Pa.- Powiedziałem do siebie i wszedłem do domu. Od razu przywitała mnie mama.
-Niall. Czy coś między wami jest?- Zapytała z ogromnym uśmiechem. Już chyba wiem po kim mam taką ciekawską naturę...
-Nie. To tylko przyjaciółka.- Wywróciłem oczami i ją ominąłem.
-Czyżby? Spędzasz z nią tyle czasu...- Poszła za mną do kuchni i usiadła na krześle.
-Daj spokój. Okej?- Westchnąłem poirytowany.- To tylko przyjaźń. Nic więcej.
-Też tak mówiłam, kiedy spotykałam się z twoim ojcem.- Powiedziała i dopiero po chwili zorientowała się o czym mówiła.- Uh.. nie słyszałeś tego.- Bąknęła zmieszana. Jakoś nigdy z nią nie rozmawiałem o moim ojcu. Zawsze, gdy rozpoczynaliśmy temat związany z nim, mama od razu szybko go zmieniała .
-Nie, nie. Dokończ. Może w końcu powiesz mi coś o nim? Bądź co bądź to mój ojciec i chciałbym coś o nim wiedzieć. Kim był?- Naciskałem.
-Porozmawiamy jutro.- Szepnęła i wyszła z pomieszczenia. Nalałem sobie wody do szklanki i oparłem się o kuchenny blat. Zamknąłem oczy i odetchnąłem głęboko. Nie rozumiem dlaczego tak bardzo nie chce o tym rozmawiać... Napiłem się chłodnej cieczy i odłożyłem szklankę do zlewu. Poszedłem na górę do swojego pokoju i wyciągnąłem laptopa. Opadłem na łóżko i położyłem urządzenie na kolanach. Zalogowałem się na Facebook'a. Miałem mnóstwo nie przeczytanych wiadomości od przyjaciół z Irlandii. Moje kąciki ust uniosły się ku górze.
***
Za minutę północ. Tak się wciągnąłem  pisanie z przyjaciółmi, że straciłem poczucie czasu. Wziąłem telefon i zacząłem pisać sms-a..Kiedy wybiła północ wysłałem go.

Po chwili moja komórka za wibrowała.

Uśmiechnąłem się lekko i wystukałem tekst kolejnej wiadomości.

Prawie od razu otrzymałem odpowiedź.

Odpisałem.

Nie odpisała, więc zablokowałem telefon i odstawiłem go na szafkę nocną. Poszedłem się przebrać oraz umyć zęby. Po wykonaniu tamtych czynności wszedłem do łóżka i owinąłem się szczelnie kołdrą...
***
Uciążliwy dźwięk wybudził mnie z błogiego snu. Niechętnie otworzyłem oczy. Przetarłem je rękami i przeciągnąłem się rozprostowując kości. Ubrałem luźne dresy nie fatygując się, aby wziąć koszulkę. Zszedłem na dół do kuchni. Na krześle przy stole siedziała mama, która piła kawę.
-Zrobiłam ci kanapki.- Uśmiechnęła się i wskazała na jedzenie.
-Dzięki.- Odpowiedziałem i usiadłem na krześle po drugiej stronie stołu.- Sądzę, że teraz jest idealna okazja, aby porozmawiać o moim ojcu. Co ty na to?
-Niall nie zaczynaj.- Powiedziała surowo.
-Co zaczynam? Powiedziałaś wczoraj, że pogadamy o tym jutro. No to gadajmy.- Wzruszyłem ramionami.
-Dokończ jeść i zbieraj się do szkoły bo się spóźnisz.- Podniosła się z miejsca. Wychodząc z kuchni pocałowała mnie w policzek na co wywróciłem oczami. Dokończyłem posiłek, poszedłem się przygotować. Piętnaście minut później byłem gotowy do wyjścia. Zarzuciłem na ramiona czarną kurtkę, włożyłem na nogi tego samego koloru converse, wziąłem plecak i wyszedłem.
***
Doszedłem pod klasę kiedy zadzwonił dzwonek. Nie trzeba było długo czekać, kiedy przyszedł nauczyciel. Weszliśmy do sali. Poszedłem do ostatniej ławki. Zacząłem wypakowywać książki, Zayn i Louis siedzieli obok, a Angel jeszcze nie było. Westchnąłem i oparłem głowę o rękę. Nauczyciel zaczął sprawdzać obecność. Nagle drzwi się otworzyły i do sali weszła dziewczyna.
-Angel Malik...Znowu spóźniona. To już trzeci raz w tygodniu.- Powiedział spokojnie nauczyciel...Zbyt spokojnie. Brunetka się nie odezwała tylko zaczęła kierować się w moją stronę. W pewnym momencie szyby 'wybuchły'. Wszyscy zaczęli krzyczeć. Schowaliśmy się pod ławkami, a  Angel wywaliła się na ziemie. 

Na szczęście nikomu nic poważnego się nie stało. Miałem zadrapania i rany, ale poza tym jest dobrze.
-Co to było?- Zapytał jakiś oszołomiony uczeń.
-Idźcie na dziedziniec szkolny. Za chwile dołączę do was z dyrektorem i tam postanowimy co zrobimy dalej.- Nakazał równie zaskoczony nauczyciel. Zrobiliśmy tak jak powiedział. Zebraliśmy wszystkie rzeczy i całą klasą poszliśmy na dziedziniec. Ja, Angel, Zayn i Louis stanęliśmy w odosobnieniu.
-Angel. Coś ty znowu zrobiła?- Syknął Mulat.
-Tym razem to nie moja wina! Sama byłam zaskoczona! To nie był nikt z tego świata. Coś się zaczyna dziać... Ale jeszcze nie wiem co...- Mruknęła dziewczyna.
-Czekaj, czekaj.- Wtrąciłem się.- Czyli coś takiego już miało kiedyś miejsce?
-Taa...- Louis wywrócił oczami.- Kiedyś się wkurzyła i woda zalała pół szkoły. Uczniowie byli zadowoleni bo lekcje zostały odwołane, ale z nauczycielami było gorzej.
-No co? Pomogłam całej szkole. Uszczęśliwiłam tyle osób...Poza tym po to chyba są moce, żeby ich używać.- Angel się uśmiechnęła.
-Koniec tych pogaduszek.- Przerwał Zayn.- Musimy się dowiedzieć kto to był... A tak w ogóle Angel musisz być bardziej ostrożna. Coraz więcej stworzeń poluje na twoją krew.
-Spokojnie nic mi nie będzie. Halo jestem Archaniołem!- Wywróciła oczami.
-No i właśnie dlatego musisz być ostrożniejsza.- Westchnął.
-Jak to? Chcą jej krwi?- Zmarszczyłem brwi.
-Tak.- Przytaknęła.- Krew Archaniołów daje wieczną młodość. Czyli można uznać, że nieśmiertelność. No chyba, że cie ktoś zabije.
-Łał.- Bąknąłem.
-Z czasem się przyzwyczaisz.- Louis poklepał mnie po ramieniu. Gwar na dziedzińcu szkolnym robił się coraz większy. Uczniowie z innych klas cały czas dochodzili. Nagle podszedł do nas Harry.
-Angel. Mogę cię na chwile prosić?- Zapytał. Dziewczyna wydała się zdziwiona jednak po chwili wróciła do dawnego wyrazu twarzy. Pokiwała głową i odeszła razem z chłopakiem
*Pisane w trzeciej osobie*
Kiedy razem odeszli na bok sytuacja zaczęła się robić coraz bardziej spięta. Na początku żadne z nich się nie odzywało. W końcu Harry zabrał głos.
-Daj spokój Niall'owi. Przynosisz same problemy. Na niego też je ściągniesz.- Powiedział cicho.
-Co się tak nim interesujesz? To jego życie i to on wybiera sobie przyjaciół.- Patrzyła na niego nienawistnym wzrokiem. Oni od zawsze siebie nienawidzili. Nikt nie wiedział dlaczego. Oni sami też tego nie wiedzieli. Po prostu od pierwszego spotkania darzyli siebie wrogimi uczuciami.
-Proszę nie denerwuj mnie. I tak mam dzisiaj zły dzień.- Chłopak zamknął oczy i odetchnął głęboko. 
-Wielki Styles ma zły dzień? O jak mi przykro.- Brunetka zrobiła smutną minę, a chwilę potem się zaśmiała.- Wiesz co? Jednak nie.
-Dobra. Nie mam zamiaru się z tobą kłócić.- Odpowiedział zirytowanym głosem. - Na serio. Odwal się od niego... A i jeszcze coś... Ostatnio roi się tu od złych ludzi. -Złapał za jej podbródek.- Może lepiej uważaj na tą swoją śliczną buźkę... Nigdy nie wiadomo   co komu przyjdzie do głowy...- Oddalił się od niej kilka kroków. - Uważaj na siebie...-Zamilkł by po chwili znowu się odezwać.- Aniołku...- Uśmiechnął się i odszedł. Brunetka stała zdziwiona i powoli analizowała słowa Harry'ego. 
-On coś wie?- Zapytała cicho sama siebie. Oszołomiona wróciła do reszty przyjaciół. Zakryła swoje zaskoczenie pod „maską codzienności” i udawała, że nic się nie stało... Czy jednak miała racje? 
*Pisane w pierwszej osobie. Oczami Naill'a*
Kiedy Angel wróciła z powrotem do nas miała kamienny wyraz twarzy.
-Czego on chciał?- Zapytał Zayn.
-Nic wielkiego. Posprzeczaliśmy się o taką jedną błahostkę. Nie przejmuj się.- Machnęła ręką. Coś mi tu nie grało..Nie będę się tym teraz zamartwiał.
-Uwaga uczniowie.- Zaczął dyrektor więc wszyscy zamilkli.- Będziemy zajmowali się tą sprawą, dlatego dzisiaj już możecie wracać do domów. Jutro też wszystkie zajęcia są odwołane.- Wszędzie rozniosły się okrzyki radości. W sumie też się cieszyłem.
-To wieczorem impreza czy kino?- Zapytała uradowana Angel.
-Tym razem impreza. Ostatnio byliśmy w kinie.- Stwierdził Zayn.
-Okej. Niall bądź gotowy na 20:00.- Dziewczyna zwróciła się do mnie.
-Ja też idę?- Uniosłem brwi w geście zdziwienia.
-Pewnie.- Zaśmiał się Louis.- Teraz należysz do naszej paczki.- Uśmiechnąłem się mimowolnie. Mimo, że nie mam tu za wielu przyjaciół, jednak jakiś mam. I cieszę się, że to właśnie oni nimi są. Zaczęliśmy tak jak inni kierować się do wyjścia z terenu szkoły.
-To do wieczora.- Pożegnaliśmy się i rozdzieliliśmy. Oni poszli w swoją stronę, a ja w swoją. Teraz trzeba się przygotować...
***
-Niall! Ktoś do ciebie!- Usłyszałem wołanie mamy. Zbiegłem po schodach na dół. W drzwiach stała Angel.
-Gotowy? - Zapytała z uśmiechem.
-Tak.- Odpowiedziałem.
-Wychodzisz gdzieś?- Zapytała moja rodzicielka.
-Taa...-Mruknąłem.- Nie wiem kiedy wrócę. Nie czekaj na mnie. Pa.- Pożegnałem się i wyszedłem z domu. Przed mieszkaniem stał zaparkowany samochód, w którym siedzieli Louis i Zayn. Angel wsiadła do przodu, a ja do tyłu koło Lou.
-Gdzie właściwie jedziemy?-Zapytałem.
-Do klubu nocnego.- Odpowiedział Mulat patrząc  lusterko.
-Dlaczego mam jakieś dziwne uczucie, że coś się dzisiaj wydarzy?- Głos Angel wydał się zaniepokojony.
-A co się ma wydarzyć? Raczej to będzie nie zapomniana noc!- Powiedział uradowany Louis. No to jedziemy!
______________________________________________________________________
Przybywam z nowym rozdziałem! I jak się podoba ? :) Dosłownie przed chwilą skończyłam go pisać więc przepraszam, że jest trochę beznadziejny ;_; 
Miałam go pisać 2 razy dłuższego (czyli imprezę i to co było po niej), ale pomyślałam 'a co tam! Pomęczę ich trochę!' No i tak oto macie krótszy rozdział :D ( myślę, że nie jesteście źli? W sumie musielibyście dłużej czekać ) 
Proszę o opinie :) (i te dobre i te złe) Oczywiście piszcie też co Wam się tutaj nie podoba (może coś w wyglądzie, albo w opowiadaniu?) Jestem otwarta na propozycje!
A jakby ktoś się zastanawiał, dlaczego pisałam w trzeciej osobie (kiedy Harry podszedł do ich grupki), a nie 'oczami Angel' to dlatego, że mam swoje powody :D Angel jest zamkniętą w sobie dziewczyną, która kryje ogrom tajemnic :) To taka 'zamknięta księga' :D Więc nie mogłam pisać jako ona :)

Cały czas mi się wydaje, że o czymś zapomniałam... No nic jak coś to notka będzie aktualizowana :) 

Zapraszam również na drugiego bloga ---> KLIK :)