poniedziałek, 24 listopada 2014

Rozdział 12

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
'Skrzywdzona'
-Jak to... Ktoś wymazał mi wspomnienia?- Zapytałem cicho. To do mnie nadal nie docierało. Jak ktoś mógł wymazać mi wspomnienia? W ogóle kto to mógł być? … Miliony pytań przelatywało mi przez głowę, ale na żadne z nich nie znałem odpowiedzi. Miałem totalny mętlik.- Nie wierzę.- Warknąłem, odwróciłem się i wyszedłem z tego domu.
-Niall poczekaj.- Usłyszałem zmartwiony głos Angel.
-Nie mam zamiaru.- Mruknąłem i dalej szedłem przed siebie. Poczułem szarpnięcie. Spojrzałem na dziewczynę.
-Niall proszę porozmawiajmy.- Poprosiła błagalnym tonem.
-Nie mam zamiaru rozmawiać.- Westchnąłem z irytacją.- Wszystko zaczęło się walić. Co chwila się coś dzieje, odkąd poznałem was.- Wskazałem na nią palcem.
-Co masz na myśli?- Zmarszczyła lekko brwi i puściła moją dłoń.
-Może to prawda co inni mówią? Może przynosicie ze sobą problemy?- Zapytałem z wyrzutem. Angel gwałtownie cofnęła się do tyłu. Wpatrywała się we mnie szeroko otwartymi oczami. Dopiero po chwili dotarły do mnie słowa, które powiedziałem.- O Boże nie. Angel przepraszam. Nie miałem tego na myśli.- Powiedziałem przejęty. Za późno. Odwróciła się i zaczęła biec, byle być jak najdalej ode mnie. 
*Pisane w trzeciej osobie*
'On ciebie nienawidzi.' 'Wykorzystuje twoją naiwność.' 'Jest taki jak inni.' Niechciane myśli pojawiały się w głowie Angel.
-Nie, nie to nieprawda.- Szepnęła do siebie. Zwolniła bieg, który po chwili przerodził się w spokojny chód. Łzy zaczęły zamazywać jej drogę. Nie chciała pozwolić im wypłynąć, jednak nie potrafiła ich powstrzymać. 'Nienawidzi cie.' Wciąż mówiła jej podświadomość. 'Jesteś dla niego zwykłym zerem.' 'Skończona idiotka z problemami.' Upadła na trawę i pozwoliła łzom swobodnie spływać po policzkach.
-Angel.- Usłyszała znajomy głos.- Zayn powiedział, że tu jesteś.- Valentino usiadł koło brunetki. Siedzieli na jakiejś polanie.- To teraz mów co cię gnębi.
-Nie chcę o tym gadać.- Angel cicho westchnęła.
-No już malutka. Zawsze zdradzałaś mi swoje problemy. Wtedy radziliśmy sobie razem. Pamiętasz?- Zapytał mężczyzna i objął ją ramieniem.
-Po pierwsze. Nie jestem malutka. Po drugie. Te problemy były takie...dziecinne.- Mruknęła cicho.
-Wtedy tak nie uważałaś. No już mów.- Nalegał z uśmiechem.
-Niall powiedział mi coś... Co mnie zraniło... Nie wiem dlaczego. Wiele ludzi mi to już powtarza, ale kiedy powiedział to on... czułam się jakbym dostała od niego w twarz.- Dziewczyna zaczęła się zwierzać.
-On jest twoim przyjacielem. Ufasz mu. Nie dziwię się, że ciebie to zraniło. To normalne.- Mówił spokojnie.
-Nie chcę, żeby to tak bardzo bolało. To jest...dziwne. Dlaczego on to powiedział? To nie była moja wina, że ktoś wymazał mu wspomnienia. To nie zrobiłam ja.- Do oczu Angel zaczęły napływać nowe dawki łez.- Dlaczego to muszę być ja? Dlaczego ktoś inny nie może być wybrańcem? Dlaczego nie mogłam urodzić się jako zwykły człowiek?!
-Wtedy nie byłabyś prawdziwą sobą. Zrozum. Jesteś wyjątkowa. Każdy jest inny. I właśnie dlatego świat jest piękny. Wszyscy dopełniają siebie nawzajem.- Odwrócił się bardziej w jej stronę, dzięki czemu siedzieli na wprost siebie.- Słuchaj. Dla niego też to jest trudne. Widać, że to wszystko go przerasta. Nie dziwię się, że tak zareagował. Też bym był zdenerwowany, gdybym dowiedział się, że ktoś wymazał moje wspomnienia. Wiesz... wspomnienia są akurat ważną częścią nas... Ale to nie znaczy też, że bronię jego zachowania. Nie powinien swojej złości wyładowywać na tobie.- Z oczu Angel nadal leciały łzy. I nagle z nieba zaczął padać deszcz.
-Uspokój się. Zapanuj nad emocjami. Nie chcę za bardzo zmoknąć.- Zaśmiał się Valentino. Dziewczyna spróbowała opanować emocje w niej buzujące. Udało się. Na niebie znowu zaświeciło słońce. 
-Dziękuję ci.- Dziewczyna przytuliła się do starszego mężczyzny.- Zawsze byłeś przy nas. 
-Nie zostawiłbym was. Wraz z Zayn'em jesteście dla mnie jak rodzina.- On również objął ją ramionami. 
-Mogłabym przez chwilę zostać sama? Muszę to wszystko przemyśleć.- Poprosiła brunetka.
-Oczywiście.- Pocałował ją w czubek głowy po czym wstał i zostawił ją samą ze swoimi myślami. Angel leżała na trawie i wpatrywała się w błękitne niebo. Nie płakała już. Mimo tego, że nadal czuła się skrzywdzona poniekąd zaczynała go rozumieć. Podniosła się z ziemi i wolnym krokiem ruszyła przed siebie. Wiatr delikatnie muskał jej skórę i rozwiewał włosy. Oddychała spokojnie i rozglądała się dookoła wpatrując się w krajobraz .. Nagle przed nią pojawił się ogień. Zmarszczyła lekko brwi i machnęła ręką, dzięki czemu płomienie zniknęły. Chciała postawić kolejny krok, jednak ogień pojawił się znowu. Cofnęła się o krok do tyłu.
-Co do cholery?- Zapytała sama siebie. Ponownie przeleciała dłonią nad płomieniami, których po chwili nie było.
-Witaj Angel.- Usłyszała czyjś głos. Odwróciła się w stronę, z której dochodził dźwięk. I znowu przed jej oczami pojawił się ogień. Zirytowana machnęła ręką i ponownie wszystko zniknęło.- Przestań to robić. Widzę, że cię to irytuje... Mogę tak cały dzień.- Zobaczyła przystojnego chłopaka. Był gdzieś tak w jej wieku, lub może  trochę starszy.
-Ah.. Moc ognia? Okej.- Mruknęła dziewczyna. Spojrzała w stronę nieba i nagle zaczął wiać bardzo silny wiatr, przez co nieznajomy cofnął się o krok w tył... Tym razem to on spojrzał w górę, a wiatr ucichł. Na jego ustach zamajaczył delikatny uśmiech.- Czekaj. To niemożliwe. Nie możesz kontrolować więcej niż jednego żywiołu.- Powiedziała zaskoczona Angel. Po okolicy rozniósł się jego dźwięczny śmiech.
-Oj mój Aniołku. Jeszcze tak dużo rzeczy nie wiesz.- Pokręcił rozbawiony głową i podszedł do niej bliżej.
-Czekaj.. Ja ciebie gdzieś widziałam...- Zaczęła się zastanawiać, skąd kojarzy tą twarz.
-No dalej. Jestem pewien, że pamiętasz. To nie było aż tak dawno.- Zachęcał. Z jego ust nie schodził uśmiech.
-Byłeś... byłeś w miejscu, gdzie umierają Anioły.- Szepnęła.- Widziałam cię tam! Ale ty byłeś inny. Nie cierpiałeś! Stałeś i tylko się patrzyłeś! Jak?! Stamtąd nie da się wydostać!
 -A kto mówił, że ja kiedykolwiek tam trafiłem?- Przechylił lekko głowę w bok.
-Kim ty do cholery jesteś?- Zapytała zdenerwowana.
-Uważaj na słówka Aniołku.- Zaśmiał się cicho.
-Nie mów tak do mnie.- Syknęła zirytowana.- Kim. Ty. Jesteś?- Zapytała poważnie i zacisnęła dłonie w pięści.
-Tyle pytań... Spokojnie mamy czas.- Oblizał lekko usta i zrobił kolejny krok przed siebie. 
-Nie zbliżaj się do mnie.- Nakazała.- A poza tym dlaczego cały czas się uśmiechasz?- Chłopak podszedł do niej tak blisko, że jego usta dotykały jej ucha.
-Najjaśniejszy uśmiech może ukryć najmroczniejsze sekrety.- Szepnął do jej ucha.
-Nie zbliżaj się do mnie! Nie wiesz co jestem w stanie zrobić!- Krzyknęła brunetka.
-Nie buntuj się tak...-  Powiedział widocznie rozbawiony i zamilkł na chwilę.- Siostrzyczko...
_________________________________________________________________________
Naszła mnie taka wena i napisałam takie coś! :) Wiem, że rozdział bardzo krótki, ale musiałam skończyć właśnie na TYM momencie :D 
Co sądzicie? :) Podoba się? :) A może coś się nie podoba? :) Piszcie śmiało!

A i Nicol jeszcze się nie dowiesz o co chodzi z tymi szybami :D (Jednak w następnym rozdziale o tym napiszę ;)

Zapraszam na drugiego bloga ----------> Secret Dreams
Oraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo

Zachęcam do pytania bohaterów :)

Wydaje mi się, że o czymś zapomniałam... (jak coś notka moze być aktualizowana ;))

Komentarz = szacunek dla piszącego :)

sobota, 15 listopada 2014

Rozdział 11

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
'Wspomnienia'

Wszyscy wpatrywaliśmy się w nią przerażonym wzrokiem. Nikt nie zdołał się odezwać. Nie miałem pojęcia, że istnieje takie miejsce... że Anioły w ogóle umierają! Od dziecka myślałem, że to się istoty nieśmiertelne! Przyglądałem się wystraszonej brunetce. Siedziała nieruchomo na ziemi, rozglądała się na wszystkie strony, a jej oddech był nierównomierny. 
-Angel musisz się uspokoić. Już jest wszystko dobrze.- Położyłem dłoń na jej ramieniu. Wzdrygnęła się prawie niezauważalnie i odsunęła ode mnie. Zmarszczyłem lekko brwi.
-Ej... Spokojnie. Weź głęboki oddech i spróbuj się uspokoić.- Louis podszedł do nas i złapał dziewczynę za rękę.
-Nie...- Angel pokręciła przecząco głową.- Nic nie rozumiecie. Nie widzieliście tego co ja...- Podniosła się i poszła na koniec klifu. Spojrzała w dół. Oddychała głęboko i wpatrywała się w fale, rozbijające się o skały. Wszyscy popatrzyliśmy się po sobie.
-Co robimy?- Zapytał Louis. Valentino nic się nie odezwał tylko podszedł do Angel.
-Co widziałaś?- Zapytał spokojnie.- Co tam takiego było?
-Nie chcę o tym mówić. Nie chcę o tym pamiętać.- Zacisnęła mocno powieki.
-Angel...- Dało się słyszeć cichy głos Zayn'a. Dziewczyna odwróciła się gwałtownie i podbiegła do niego. Delikatnie zarzuciła ręce na  jego szyję i wtuliła się w jego ciało.
-Przepraszam.- Szepnęła.- Tak bardzo cię przepraszam. Nigdy więcej tego nie rób. Dobrze? Nigdy więcej nie poświęcaj się dla mnie.- Złapała za jego policzki i patrzyła w jego oczy.
-Hej. Żyję. Czuję się... W miarę dobrze. Nie musisz się martwić.- Szatyn lekko się uśmiechnął.- Wracajmy do domu.- Zaproponował.- Jestem tak cholernie zmęczony. Muszę odpocząć.
-Masz rację.- Przytaknęła jego siostra.- Niall... Musisz wracać do domu... Odprowadzę cię... A ty Louis.- Zwróciła się do bruneta.- Zabierz Zayn'a do domu.- Podeszła do mnie i złapała mnie za rękę, po czym pociągnęła w stronę mojego mieszkania.
-Jak się czujesz?- Zapytałem po dłuższej chwili ciszy.
-Szczerze? Okropnie. Jestem przerażona. Nie mogę pozbyć się z głowy widoku tamtego miejsca. Tyle uczuć kotłuje się we mnie... Już nie daję rady.- Zrezygnowana pokręciła głową.
-Wyrzuć to z siebie. Nie możesz dusić w sobie emocji. W końcu każdego to niszczy.- Powiedziałem.
-Nie chcę... Nie mogę.- Przygryzła lekko wargę.- Nie mogę pokazywać swoich słabości. Bo inaczej ktoś je wykorzysta i użyje przeciwko mnie.
-Czekaj.- Zatrzymałem ją. Odwróciła się w moją stronę i spojrzała na mnie pytającym wzrokiem.- Ty chyba mylisz ze sobą dwa pojęcia. Uczucia, a słabości... Uczucia wcale nie są słabością. One właśnie dodają ci siłę. Dzięki nim wiesz, że jesteś częścią człowieczeństwa. Wiesz, że jednak kimś jesteś... Uczucia to właśnie jest twoja siła... Gniew, szczęście, radość, smutek.. To one są częścią ciebie. Tworzą twoją własną osobowość... Bez uczuć oraz emocji wszyscy byli by... nikim.- Powiedziałem na jednym wydechu.
-Wow...- Szepnęła.- Od kiedy jesteś..tak bardzo dojrzały?- Zmarszczyła lekko brwi.
-Nie wiem.- Wzruszyłem ramionami, a na kąciki moich ust powędrowały ku górze.- Cholera od kiedy was poznałem ogólnie jestem inny... Nie wiem.. Taki lepszy? - Przechyliłem głowę na bok.- No, a teraz Aniołku. Kto mnie odprowadzi pod samiutkie drzwi domu? Przecież potrzebuję opieki, ponieważ sam tam nie dotrę.- Zaśmiałem się. Angel przez chwilę stała z lekko rozchylonymi ustami, po czym wybuchnęła śmiechem.
-Jesteś niemożliwy.- Przeczesała swoje włosy palcami.- Chodź głupku.- Pociągnęła mnie za rękę dzięki czemu szedłem obok niej. Brunetka zwolniła kroku, by po chwili wskoczyć mi na plecy.- Prowadź.- Zachichotała.
-Dlaczego ja? To ty mnie odprowadzasz, więc to ty powinnaś mnie nieść.- Odpowiedziałem rozbawiony.
-Proszę...- Mocniej się do mnie przytuliła.- Lubię jak ktoś mnie nosi.
-Okej.- Zgodziłem się i szedłem dalej. Dziewczyna w ramach podziękowań pocałowała mnie w policzek. Mimowolnie się uśmiechnąłem.- Jesteś strasznie lekka. Prawie cię nie czuję.- Zauważyłem.
-Jak to mówią... Anioły są doskonałe w każdym calu.- Wiedziałem, że się uśmiecha. Mogłem to wyczuć w jej głosie.
***
-Jesteśmy.- Zatrzymałem się pod drzwiami mojego domu. Zaczynałem się przyzwyczajać do tego, że to ona mnie odprowadza. Chociaż ciągle wydawało mi się to trochę niekomfortowe.
-Niee..- Jęknęła dziewczyna. Niechętnie zsunęła się z moich pleców.
-Chcesz wejść?- Zaproponowałem.
-Nie. Muszę wracać i zająć się Zayn'em. Pa.- Pomachała mi na pożegnanie i poszła w kierunku swojego domu.
-Pa.- Odpowiedziałem i wszedłem do środka mieszkania. W przedpokoju od razu zastałem mamę.
-Gdzie byłeś?- Zapytała.
-A...w różnych miejscach.- Wzruszyłem ramionami i poszedłem do salonu. Rzuciłem się na kanapę, wziąłem pilot i włączyłem telewizor.
-Niall. Dawno nie rozmawialiśmy.... Zauważyłam, że bardzo dużo czasu spędzasz z tą dziewczyną. Czy ty i ona...- Mówiła, ale jej przerwałem.
-Mamooo..- Jęknąłem przeciągle.- Czy o takich rzeczach matki nie rozmawiają raczej z córkami? 
-Może i rozmawiają.- Wzruszyła ramionami i lekko się uśmiechnęła.- Ale nie mam córki. Mam ciebie i chciałabym z tobą o tym porozmawiać. To więc jak? Ty i ona jesteście razem?
-Nie nie jesteśmy razem.- Wywróciłem oczami.- Jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi.- Zacząłem skakać z kanału na kanał, aby znaleźć coś ciekawego w telewizji.
-Ale ona ci się podoba?- Dalej pytała.
-Nie.- Odpowiedziałem od razu.
-Nie kłam Niall. Znam cię nie od wczoraj. Mieszkasz ze mną całe życie i myślisz, że tego nie zauważyłam? Przede mną niczego nie ukryjesz. Możesz wmawiać całemu światu, że jesteście tylko przyjaciółmi, ale twoje oczy mówią co innego.- Powiedziała z wielkim uśmiechem na twarzy.- A więc? Teraz mi powiesz co między wami jest?
-Kur*a.- Mruknąłem cicho.
-Niall wyrażaj się.- Pogroziła mi palcem.
-Wybacz... Już mówiłem. Nic między nami nie ma i nie będzie. Jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi... A jeśli nawet by mi się i podobała to i tak nie będziemy razem.- Powiedziałem i wygodniej rozsiadłem się na kanapie.
-A to dlaczego?- Zmarszczyła brwi w geście zdziwienia. Te ciągłe pytania z jej strony zaczynają mnie irytować. Wiem, że jest ciekawa, ale mogłaby tak bardzo nie wchodzić w moje prywatne życie.
-Ponieważ na samym początku naszej znajomości obiecałem jej, że się w niej nie zakocham.- Mruknąłem i dalej pilotem przełączałem kanały w końcu zostawiając na wiadomościach.
-Dlaczego to zrobiłeś? Po co jej to obiecywałeś?- Zadała kolejne pytanie. Zamknąłem oczy i odetchnąłem.
-Ponieważ wtedy jeszcze nie myślałem, że się w niej zakocham.- Proszę nie pytaj mnie już o nic.
-Czyli jednak ją kochasz?- Była bardzo podekscytowana. Czy wszystkie matki tak mają? Czy tylko moja się zbyt bardzo wszystkim emocjonuje?
-Nie kocham jej!- Powiedziałem trochę głośniej.- Możemy skończyć już tą rozmowę?
-Tak, tak. Już skończyliśmy.- Zgodziła się. Nadal widziałem cień uśmiechu na jej twarzy. Spojrzałem na ekran telewizora i zamarłem. 
„Kolejna ofiara. 
W lesie znaleziono ciało nieżywej dziewczyny. Morderca nadal jest poszukiwany. Nie ma żadnych poszlak. Nie wiadomo kto jest winny. Mieszkańcy Londynu nie czują się bezpieczni... Prosimy wszystkich o ostrożność....”
Mówiła reporterka. To wszystko było koszmarne. Jak niewinne osoby mogą być zabijane? A może... Może to demony? Albo ktoś inny. Ktoś kto również chciał zabić Angel? Jeśli tak to muszę ją pilnować...
-Niall proszę cię uważaj na siebie. Dobrze?- Z rozmyślań wyrwał mnie głos mojej rodzicielki.
-Nie martw się. Będę ostrożny.- Zapewniłem i wymusiłem lekki uśmiech.- Idę na górę.- Oznajmiłem i wstałem z miejsca. Powędrowałem na górę do mojego pokoju. Zdjąłem koszulkę,  wyjąłem z szafy wygodne, szare dresy i poszedłem do toalety. Wziąłem szybki prysznic po czym ubrałem na siebie dolną część garderoby. Poszedłem do pokoju, wziąłem telefon, wskoczyłem na łóżko i oparłem się o jego zagłówek. Sprawdziłem tt, fb po czym wszedłem na tumblr. 
***
Kiedy spojrzałem na zegarek było już po północy. Odłożyłem komórkę na stolik nocny, zgasiłem światło i przykryłem się kołdrą. Starałem się zasnąć, aż w końcu mi się to udało. 
***
Cichy szmer wybudził mnie ze snu. Powoli otworzyłem oczy i rozejrzałem się po pokoju. Było strasznie ciemno co nie pomagało mi w odnalezieniu źródła dźwięku. Po omacku wyszukałem lampkę, kliknąłem włącznik dzięki czemu w pokoju panował półmrok. Zobaczyłem, że na krześle przy biurku siedzi Angel.
-Przepraszam, że ciebie zbudziłam.- Mruknęła cicho. Zdziwiony przetarłem oczy, aby sprawdzić czy to mi się przypadkiem nie śni... Nie. Ona nadal tam była. Wciąż siedziała na krześle i wpatrywała się we mnie swoimi niebieskimi oczami.
-Co ty tu robisz? Jak tu weszłaś? Coś się stało?- Zapytałem zmęczonym głosem.
- Niall jestem Aniołem. Otworzenie okna to dla mnie żaden wyczyn. I tak. Coś się stało.. To znaczy nie. To znaczy... Nie wiem. Mam takie cholernie nieprzyjemne uczucie związane z tobą. Czuje jakby miało się tobie coś stać.- Westchnęła i oparła głowę o oparcie.
-Nic mi się nie stanie.- Zmarszczyłem lekko brwi.- Jak już tu jesteś to chodź się połóż.- Podniosłem lekko kołdrę po to, by zachęcić ją, żeby się położyła. Przez chwilę się wahała, jednak po chwili leżała obok mnie. Przysunęła się bliżej i przytuliła mnie. Zgasiłem światło i objąłem ją ramieniem. Leżeliśmy tak chwilę, ale w pewnym momencie pisnęła i się odsunęła.
-Niall...- Powiedziała cicho.- Czy ty...- Mówiła niepewnie.- Czy ty kiedyś uczestniczyłeś w wypadku samochodowym?- Zapytała.
-Tak.- Przytaknąłem zdziwiony.- Skąd o tym wiesz?
-Ja... Ja chyba połączyłam się z twoim umysłem.- Szepnęła.
-Co?- Podniosłem się do pozycji siedzącej.- Jak to możliwe? Mówiłaś, że nie czytasz w myślach.
-Niall. Anioły potrafią czytać w myślach. Tobie nie czytam. Nie mogłabym, a poza tym masz blokadę... Ale czytanie w myślach to coś innego... Ja właśnie chyba połączyłam się z twoim umysłem. Nie wiem jak ja to zrobiłam! To nie jest normalne.- Również usiadła.- Jutro idziemy nad rzekę. Muszę coś sprawdzić.- Mruknęła zamyślona.
-Okej.- Westchnąłem.- Ale teraz chodź spać. Jestem zmęczony.- Położyliśmy się. Niepewnie objęła mnie ramionami.- Wszystko dobrze?-  Mruknąłem śpiący.
-Tak. Już jest okej.- Odetchnęła i mocniej się do mnie przytuliła.
-Możesz mi powiedzieć co takiego wtedy widziałaś?- Zapytałem.
-Okej. Ale tylko tobie... I proszę nie mów tego nikomu.- Poprosiła.- Słuchaj... Miejsce w którym umierają Anioły to nie jest piękne miejsce... Kiedy tam trafiłam... Było strasznie. Pełno ognia, bólu, łez, rozpaczy, strachu, przerażenia i innych nieprzyjemnych uczuć. Tam czujesz je dwa razy mocniej. Widziałam upadłe Anioły. Widziałam ten strach... Czułam ich ból. Słyszałam każdy najcichszy krzyk. To wszystko rozdzierało mnie od środka... Tego nie da się opisać. Nikomu... Nawet najgorszym wrogom nie życzę tego, aby tam trafili. Anioły tam umierają. A teraz ja umieram tam razem z nimi. Obraz tego wszystkiego cały czas mam przed oczami i..boję się. Po prostu się boję.- Pojedyncza łza spłynęła po jej policzku.
-Spokojnie. Nie myśl o tym. Jesteś tutaj. Nie tam.- Szeptałem do jej ucha i delikatnie gładziłem jej plecy. Po pewnym czasie zasnąłem.
***
-Pośpiesz się.- Ponaglała.- Musimy potem iść jeszcze do Valentina.
-Wydaje mi się, że on za mną nie przepada.- Skrzywiłem się lekko i przyśpieszyłem kroku, aby szybciej znaleźć się nad rzeką.
-Nie. Gdyby ciebie nie lubił wiedziałabym o tym. Po prostu nie jest przyzwyczajony, że przyjaźnię się z człowiekiem.- Wzruszyła ramionami.- Jesteśmy. -Zatrzymała się przed tak zwaną 'rzeką wspomnień'.
-Po co tak właściwie tu jesteśmy?- Zmarszczyłem lekko brwi.
-Ponieważ muszę sprawdzić pewną rzecz.- Powiedziała wymijająco.- Włóż rękę.- Zrobiłem tak jak powiedziała. Zamoczyłem dłoń w chłodnej wodzie, a po chwili cała moja przeszłość zaczęła pojawiać się na tafli wody. W pewnym momencie obraz zacząć się zamazywać po czym całkiem zniknął.- Tak jak myślałam.- Mruknęła.
-Co?- Wstałem, a po mojej ręce spływały pojedyncze krople cieczy.
-Pamiętasz rzeczy z dzieciństwa? Wspomnienia z ojcem lub coś takiego?- Zapytała.
-Nie.- Zaprzeczyłem. Przez chwilę milczała.
-Chodź do Valentina.- Powiedziała i ruszyliśmy w drogę.
***
-Jak to niemożliwe? Mówię, że połączyłam się z jego umysłem!- Mówiła zdenerwowana Angel.
-Nie da się połączyć z czyimś umysłem. Jesteś pewna, że po prostu nie czytałaś w jego myślach?- Zapytał zdziwiony.
-Nie Valentino. Jakbym czytała w jego myślach, słyszałabym jego myśli. A ja uczestniczyłam w wydarzeniach z jego przeszłości. Byłam w tym samym samochodzie co on, kiedy wydarzył się ten pieprzony wypadek... Jestem pewna, że to nie było zwykłe czytanie w myślach.- Upierała się dalej.- Poza tym... Ktoś wymazał mu część wspomnień... - Powiedziała i wskazała na mnie palcem. Zaraz... Ktoś wymazał mi moje wspomnienia?
______________________________________________________________________
Przepraszam :( Zwaliłam... Wiem, że długo nie dodawałam rozdziału, ale nie dawałam już rady. Nie wyrabiam się i mam ostatnio doła... Poza tym strasznie źle pisało mi się ten rozdział i sądzę, że jest on beznadziejny :(
Przepraszam :(

Rozdział nie jest sprawdzony więc mogą występować błędy, powtórzenia lub pomyłki :/

Proszę o komentarze... byłabym wdzięczna...

Zapraszam na drugiego bloga ----------> Secret Dreams
Oraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo

Zachęcam do pytania bohaterów :)

środa, 5 listopada 2014

Rozdział 10

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :)
____________________________________________________________________________
'Rytuał'


*Pisane w trzeciej osobie*


Kiedy zniknęła, portal się zamknął. Znalazła się w innym miejscu. Mimo tego, że już kiedyś tu była, że tu na początku był to jej dom... Nic nie pamiętała. Nie pamiętała tego miejsca ani osób, które tu przebywały. Wszystko wydawało jej się obce, jednak w małym stopniu bardzo bliskie. Rozglądała się we wszystkie strony.
-Jak tu pięknie...- Szepnęła sama do siebie. Była pod ogromnym wrażeniem. To miejsce było istnym rajem. Rajem ogromnym dla Archaniołów, jednak niedostrzegalnym dla ludzi. Znajdowało się nad chmurami. Chodniki oraz ulice były szklane, dzięki czemu mogli patrzeć na mieszkańców oraz pomagać potrzebującym. Domy pod względem wysokości były o wiele większe niż na ziemi. Zrobione z kremowego, szorstkiego drewna cudownie kontrastowały z czarnymi dachami. W mieszkaniach znajdowało się wiele pokoi, jednak wyglądały one zupełnie inaczej niż na Ziemi. Każdy miał swoje piętro. ... Nie zastanawiając się więcej ruszyła drogą przed siebie. Nie wiedziała dokąd podąża, jednak czuła, że idzie właściwie. Kiedy mijała inne Archanioły, one kłaniały się przed nią. Zdziwiona szła dalej. Słyszała ciche szepty. Wiedziała, że mówią o niej. Kiedy im się przyglądała zwróciła uwagę na ich skrzydła. Nie były takie same jak jej. Ona miała ogromne, śnieżnobiałe skrzydła z lekko złotymi końcówkami piór. Kiedy przeszła kolejne 100 metrów skręciła w jedną z uliczek. W oddali zobaczyła coś jakby zamek. A może jednak był to pałac? Nie wiedziała. Intuicyjnie poszła w tamtą stronę. Znała to miejsce. Ale nie wiedziała skąd. Nic nie przychodziło jej do głowy... Im dłużej szła tym bardziej zdawało jej się, że zamek się oddala. Stanęła w miejscu. Wiedziała co ma zrobić, ale nie zastanawiała się dlaczego wie. Zamknęła oczy i pomyślała o tamtym miejscu. Kiedy uchyliła powieki stała dokładnie przed bramą pałacu. Anielskie straże wpuściły ją do środka. Od razu powędrowała do głównej sali. Przynajmniej tak jej się zdawało. Zatrzymała się przed ogromnymi złotymi drzwiami. Zanim zdążyła coś zrobić one się przed nią otworzyły. Niepewnie weszła do środka. Pomieszczenie było ogromne, cudownie ozdobione. Wszystko w złoto-białych kolorach.
-Jesteś. Czekałam na ciebie.- Usłyszała czyjś głos. Odwróciła się w stronę, z której dobiegł dźwięk. Zobaczyła tam śliczną kobietę, która na oko miała z około 25 lat. Jej skrzydła również miały złote końcówki.
-Czekałaś na mnie? Kim ty jesteś?- Angel zdziwiona zadawała pytania.
-Tak czekałam na ciebie.- Kobieta lekko się uśmiechnęła.- Wiedziałam, że przyjdziesz, ale nie wiedziałam z jakiego powodu... A co do twojego drugiego pytania... Jestem Agnes.- Agnes. Znała to imię. I to bardzo dobrze.
-Agnes...Agnes...- Szeptała cicho Angel.- Wiem. Księżniczka Agnes.- W końcu coś zaczęło jej świtać.
-Już nie księżniczka. Tylko królowa.- Blondynka zachichotała.- Widzę, że zaczynasz sobie coś przypominać.
-Królowa? Przepraszam.- Angel ukłoniła się.
-Przestań. Nie musisz mi się kłaniać. To raczej ja powinnam kłaniać się tobie.- Znowu dało się słyszeć jej śmiech.
-Mnie? Jak to? A poza tym dlaczego niczego nie pamiętam?- Każdą nową informację przyswajała do siebie.
-Jesteś najczystszej krwi, ostatnią z rodu, potomkinią nieśmiertelnych.- Wytłumaczyła.- A co do twojej pamięci... Widocznie ktoś wymazał ci wspomnienia z tego miejsca.
-Co? To niemożliwe.- Angel odetchnęła głęboko, aby choć trochę się uspokoić.
-Może Meredith?- Obie cały czas stały w jednym miejscu i wpatrywały się w siebie nawzajem.
-Ona? Nigdy...- Angel pokręciła przecząco głową.- Nie ważne.- Powiedziała mimo iż chciała dowiedzieć się wiele więcej. W głowie krążyły jej miliony pytań, jednak nie miała czasu na zadawanie ich.- Przyszłam prosić o pomoc.
-Wiedziałam, że nie przyjdziesz tutaj bez żadnego celu. Powiedz o co chodzi.- Agnes lekko przechyliła głowę.
-Mój brat Zayn ma w sobie truciznę. Jad demona. On jest w ciężkim stanie. Może umrzeć. Muszę mu jakoś pomóc. Jakby jakiś Archanioł mógł dostać się ze mną na Ziemię i go uratować...-Brunetka mówiła zdesperowana.
-Zayn? Ah tak. Pamiętam go... Przykro mi, ale Archaniołowie nie schodzą na Ziemię. Jednak mogę ci coś dać.- Agnes wystawiła rękę przed siebie. Do jej dłoni przyleciała mała szkatułka, którą wręczyła Angel.- Tu znajdują się czarne pióra. Rozsyp je wokół brata. Trzeba będzie przeprowadzić rytuał oczyszczenia. Jest on trochę ryzykowny.
-Dam radę.- Odpowiedziała pewnie dziewczyna.
-Mam jeszcze jedną prośbę. Jak ocalisz Zayn'a...wróć tutaj i zostań z nami.- Władczyni położyła dłoń na ramieniu brunetki.
-Nie mogę. Na Ziemi jest mój dom. Poza tym muszę wypełnić przepowiednie.- Powiedziała.
-Ale Ziemia to nie twój dom. Tutaj jest twoje miejsce... A przepowiednia nie musi zostać spełniona. Tutaj będziesz bezpieczna. Nie możesz zginąć. Jesteś następcą tronu.- Blondynka mówiła poważnym tonem.
-A co z ludźmi? Nikt ich nie obroni... Zginą...- Szepnęła cicho.
-Nieraz w słusznej sprawie muszą być jakieś ofiary.- Stwierdziła Agnes.
-Nie...- Angel pokręciła głową i cofnęła się kilka kroków do tyłu.- Archanioły, Anioły i inne Boskie stworzenia powinny opiekować się ludźmi... To mój obowiązek. Nie zostawię ich bezbronnych... Tam w śród nich jest mój dom, moi przyjaciele... Wypełnię moje zadanie...A teraz muszę już iść.- Zamknęła oczy, a kiedy je otworzyła znajdowała się przed portalem.- Zdążyłam.- Szepnęła cicho i zniknęła w jasnym świetle.

*Oczami Niall'a*

Bałem się. Tak cholernie się o nią bałem. Nie było jej już 56 minut i 38 sekund. A co jeśli nie wróci? Nie. Ona musi wrócić. Nie zostawi nas. Prawda?... Zestresowany chodziłem w tą i z powrotem. Nie mogłem usiedzieć na miejscu. Kiedy na zegarku minęła kolejna minuta zacząłem wpadać w panikę. Jeszcze tylko dwie minuty i portal zostanie zamknięty, a ona zostanie tam na...długo.
-Jest...- Usłyszałem uradowany głos Louis'a. Odwróciłem się w stronę portalu. Zamiast niego zobaczyłem Angel, która już nie miała skrzydeł. Odetchnąłem z ulgą i podbiegłem do niej po czym objąłem ją ramionami.
-Cholera myślałem, że nie zdążysz.- Szepnąłem do jej ucha.
-Nie martw się.- Odpowiedziała spokojnie.- Tak szybko się mnie nie pozbędziesz.- Zażartowała i odsunęła się ode mnie. Podeszła do Zayn'a i kucnęła obok niego-Odsuńcie się wszyscy. Jak najdalej.- Wszyscy zrobiliśmy tak jak powiedziała i odsunęliśmy się na bezpieczną odległość. Angel otworzyła małą szkatułkę i wyciągnęła z niej czarne pióra, które rozsypała wokół brata. Zamknęła oczy i cicho szeptała jakieś słowa. Nagle zerwał się bardzo silny wiatr. Ciężko było utrzymać się na nogach. Po chwili wokół rodzeństwa pojawił się ognisty krąg.
-Co się dzieje?- Zapytałem przerażony.
-Nie mam pojęcia.- Mruknął Louis widocznie zdziwiony.- Valentino wiesz co się właśnie dzieje?- On przez chwilę się nie odzywał.
-Matko...-W końcu wydukał słabym głosem.- Ona właśnie przeprowadza rytuał oczyszczenia.- Podbiegł bliżej ognistego kręgu.- Angel! Przerwij to! Już!- Dziewczyna jakby nie słyszała jego słów. Zamknięta w swoim świecie cicho wymawiała kolejne nieznane dla mnie słowa. Wiatr zaczął coraz mocniej wiać przez co wywaliłem się na ziemię... I właśnie wtedy rozległy się krzyki Angel. Zerwałem się z miejsca i podbiegłem do ognistego kręgu.
-Angel!- Krzyczałem.- Angel! Niech ktoś coś zrobi! Angel!- Darłem się na cały głos. Byłem przerażony.
-Angel przerwij to natychmiast!- Wołał Valentino. Nasze krzyki mieszały się z przeraźliwymi piskami Angel. Muszę się tam jakoś dostać... Muszę jej pomóc. Kiedy chciałem się podejść bliżej, poczułem czyjś szczelny uścisk.
-Nie podejdziesz. To zbyt niebezpieczne.- Zakazał Lou.
-Zostaw mnie do cholery! Trzeba jej jakoś pomóc!- Krzyczałem zdesperowany. Gdyby nie miał siły wampira.... Uh...
-Tą walkę musi stoczyć ona sama...- Szepnął. Co? Nie. Nie pozwolę. Z całej siły odepchnąłem od siebie chłopaka, który wywalił się na ziemię.
-Kur*a Angel dość!- Wrzasnąłem na cały głos. I wtedy wszystko ustało. Wiatr przestał wiać oraz zniknął ogień. Dziewczyna leżała obok brata. Od razu podbiegłem do nich.
-Obudźcie się...- Mówiłem zdesperowany. Najpierw z wielkim trudem oczy otworzył Zayn.
-Matko...- Jęknął.- Wszystko mnie boli...- Ledwo co usiadł. Był osłabiony, ale na szczęście żył. Wszyscy przenieśliśmy wzrok na Angel. Leżała nieruchomo. Zaczynałem się coraz bardziej martwić. Dotknąłem jej ramienia, a ona gwałtownie nabrała powietrza. Podniosła się do pozycji siedzącej i nieobecnym wzrokiem wpatrywała się w przestrzeń przed sobą.
-Co się stało? Dlaczego krzyczałaś?- Zapytałem zaniepokojony. Ona przez dłuższą chwilę milczała, aż w końcu wydukała drżącym głosem...
-Trafiłam do miejsca... Gdzie umierają Anioły.......
______________________________________________________________________
Jako pierwsze chciałabym podziękować Gabrysi, że pomogła mi przy rozdziale! Jesteś wielka dziewczyno! DZIĘKUJĘ! <3

Od razu mówię, że rozdział nie jest sprawdzany, więc mogą występować błędy, powtórzenia lub pomyłki :p

Proszę mówcie co sądzicie o rozdziałach, bo jest coraz mniej komentarzy :( Trochę mnie to smuci... (trochę bardzo...)

No nic...
Zapraszam na drugiego bloga ----------> Secret Dreams
Oraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo

Zachęcam do pytania bohaterów :D


A tak w ogóle to przepraszam, że rozdział taki krótki, ale chciałam skończyć właśnie na zdaniu 'Trafiłam do miejsca...Gdzie umierają Anioły...' ;)''


A i Nicol twój pomysł z tym, żeby Niall miał tam za nią wskoczyć bardzo mi się spodobał i kurde już miałam go wykorzystać, ale wtedy bym musiała zmieniać cały rozdział i trochę historii xD No, ale pomysł był świetny *.*