wtorek, 10 lutego 2015

Rozdział 21

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
'Oddychaj...'
Wszystko było spowite ciemnością. Pustka. Nie było niczego, co mogłoby choć trochę podnieść mnie na duchu. Jedyne co pamiętam to ojciec. Widzę go. Mówi coś, jednak nie mogę usłyszeć co takiego. Chcę krzyczeć, jednak moje usta nie wydają żadnego dźwięku. Chcę się poruszyć, uciec jak najdalej stąd, ale moje ciało odmawia mi posłuszeństwa. Czuję jakbym się unosił, jednak jednocześnie spadał w ciemną otchłań. Jest mi zimno, ale jednocześnie tak gorąco. Jestem przerażony, jednak również niewiarygodnie spokojny. Wszędzie jest ciemno, ale jednocześnie oślepiająco jasno. Nie wiem co się dzieje. Umarłem? I wtedy go zobaczyłem. Tą zakrwawioną twarz faceta. Próbuję wprawić moje nogi w ruch, lecz nadal stoją w miejscu. Wpatruje się we mnie. Przeszywa mnie beznamiętnym spojrzeniem. Szepcze coś niewiarygodnie cicho, ale wydaje mi się jakby krzyczał nadzwyczaj głośno. Nie mogę zrozumieć jego słów. Chcę się obudzić. I nagle brakuje mi tchu. Łapczywie staram się napełnić płuca drogocennym tlenem, ale nie daję rady. Upadam na ziemię, a on po prostu się na mnie patrzy. Dławię się własnymi łzami wciąż jednak walcząc o ten jeden, jedyny oddech. Nie daję rady. Leże na ziemi, wpatruję się w jego oczy, do puki całkowicie nie spowija mnie mrok.
-Uspokój się i spróbuj złapać oddech.- Usłyszałem czyjś głos. Dochodził do mnie z tak daleka. Był znajomy i jednocześnie tak obcy. Ponownie spróbowałem nabrać powietrza, jednak okazało się to bezskuteczne.- Dasz rade. Jestem tu z tobą. Powoli. Oddychaj.- Uspokajałem się. Ten głos działam na mnie niezwykle kojąco. 
-Niall obudź się! Musisz otworzyć oczy!- Ktoś energicznie szarpnął moim ciałem. Poczułem jak tępy ból rozchodzi mi się po głowie. Po chwili chyba ta sama osoba mocno uderzyła mnie w klatkę piersiową. Ponownie zobaczyłem tamtą okropną twarz. Gwałtownie otworzyłem oczy i łapczywie nabrałem powietrza. Zacząłem kaszleć, jednak w końcu mogłem oddychać. Chciałem się podnieść, jednak ktoś przycisnął mnie, tak abym leżał. Zacząłem się szarpać.- Uspokój się! Niall spokojnie!- Nie posłuchałem. Rzucałem się na wszystkie strony i w końcu udało mi się wyrwać z czyichś objęć.
-Sieroty. Wystarczy go mocniej przycisnąć i będzie po sprawie.- Nie mogłem rozróżnić głosów. Wszystko zlewało mi się w jedną całość. Byłem cholernie zagubiony. Poczułem jak ktoś mocno mnie przytrzymuje i zmusza, abym się położył. Mocno zacisnąłem powieki. Zacząłem głęboko oddychać, dzięki czemu wszystko wracało do normy. Powoli rozchyliłem powieki. Leżałem na łóżku. Nade mną stała Vicky. Trzymała mnie za ramiona i przyciskała do materaca.- Widzicie? Już jest spokojny.- Uśmiechnęła się w moją stronę. Odsunęła się i stanęła obok Harry'ego.
-Wiesz jak nas nastraszyłeś?! Cholera Niall!- Warknął z wyrzutem lokowaty.- Jeśli jeszcze raz kiedykolwiek wyprosisz mnie z domu, nie pójdę. Zostanę z tobą! Matko wiedziałem, że coś jest nie tak!- Był bardzo zirytowany.- Dzięki Bogu, że nic ci nie jest.- Odetchnął i uśmiechnął się lekko. Niepewnie podniosłem się na łokciach i usiadłem, opierając się o zagłówek łóżka. Zacząłem rozglądać się po pomieszczeniu, w którym się znajdowaliśmy. Byłem w swoim pokoju.
-C-co się stało?- Zapytałem w końcu. Nie dałem im jednak odpowiedzieć.- On tu był. A później przyszedł ten facet. I krwawa dziewczynka. Wspominała coś o Thoamsie. A później te ręce i latające drzwi. Wywróciłem się i w coś uderzyłem.- Skrzywiłem się na to wspomnienie. Bolało.
-Niall. Jakie drzwi? Jakie ręce?- Harry zmarszczył brwi wyraźnie zdziwiony.
-No kiedy pojawiła się ta krwawa dziewczynka i kazała mi uciekać. Drzwi wyleciały z zawiasów, a na ścianie zaczęły się odbijać czyjeś dłonie. To wszystko było takie... nawet nie wiem jak to opisać!- Złapałem się za głowę i zacząłem ciągnąć za swoje włosy.
-Niall, ale wszystko jest na swoim miejscu. Kiedy tu przyszliśmy, nikogo nie było. Angel upierała się, żeby jednak wrócić, bo wydawało jej się, że coś jest nie tak. Kiedy szliśmy poczuła ogromny ból w czaszce, dlatego przybiegliśmy. Leżałeś na ziemi, a wokół ciebie była krew. Musiałeś porządnie się uderzyć.- Wyjaśnił. Ale jak to? Przecież mój ojciec... On był kiedy to wszystko się stało! To on wtedy przyszedł i prawdopodobnie mi pomógł. Poza tym jak wszystko mogło być na swoim miejscu?!
Harry chyba zorientował się o co mi chodzi, kiedy zobaczył moją minę.- Możliwe, że miałeś halucynacje.- Stwierdził.
-Halucynacje?!- Przenosiłem wzrok raz na Harry'ego raz na Vicky.- Wiem co widziałem! To nie mogło mi się wydawać!- Mówiłem zdesperowany. Moja głowa. Nie bolała, a powinna... Przejechałem dłonią po głowie. Nic. Żadnej rany, rozcięcia czy czegokolwiek.
-Harry cię uleczył. Nic ci nie będzie.- Ktoś odpowiedział na moje niezadane pytanie. Rozejrzałem się po pokoju. W rogu stała Angel. Patrzyła się na mnie smutnym wzrokiem. Do tej pory się nie odzywała. Cały czas tu była?- Gdzie on jest?- Zapytałem.
-Kto?- Wszyscy wydawali się zdziwieni. Miałem już mówić, że chodzi o mojego ojca, ale coś mnie powstrzymywało. Chciałem, ale jednak nie mogłem. To chyba nie będzie dobry pomysł aby im mówić... przynajmniej nie teraz...
-Nikt ważny...- Mruknąłem cicho. Byłem cholernie skołowany i rozkojarzony. Miliony uczuć kotłowało się we mnie. Jeśli takie wydarzenia będą się powtarzać, nie wiem czy wytrzymam. Tego jest dla mnie stanowczo za dużo.- Angel możemy porozmawiać?- Spojrzałem na nią niepewnie.
-To my zostawimy was samych.- Harry podniósł się z miejsca.- Chodź.- Pociągnął Vicky za rękę i razem opuścili pokój, tym samym zostawiając nas samych. Dziewczyna wolnym krokiem podeszła bliżej mnie i zajęła wcześniejsze miejsce lokowatego. Widziałem, że trzymała dystans.
-Dlaczego?- W końcu przerwałem tą irytującą ciszę.
-Dlaczego co?- Zmarszczyła brwi, nie rozumiejąc mojego pytania.
-Dlaczego wciąż je widzę? Dlaczego wciąż nawiedzają mnie, chociaż nie jestem taki jak ty?- Zapytałem cichym głosem. Nie wiem nawet czy chcę znać odpowiedź.
-Nie wiem Niall...- Pokręciła głową.
-Powinnaś wiedzieć! Przecież to ty znasz tamten świat! Należysz do niego!- Lekko uniosłem głos, chociaż nie miałem tego w zamiarze.- Uh przepraszam. .. Ale ja już nie mogę. To wszystko jest chore!- Schowałem twarz w dłoniach.
-Nie Niall... To wszystko po prostu jest prawdziwe.- Szepnęła. Przez kolejną chwilę panowała cisza, jednak Angel w końcu się odezwała.- Wydaje mi się...- Zaczęła niepewnie.- Że ty nie jesteś zwyczajny. Nie jesteś człowiekiem. Nie wiem jak, ponieważ istoty nadprzyrodzone rozpoznają jeśli ktoś jest taki jak oni... Ale ty...  Wszystko wskazuje na to, że jesteś normalny.- Podniosłem na nią wzrok.- Jednak przed twoim wypadkiem coś poczułam. Wszyscy to poczuliśmy. Dlatego właśnie przyszliśmy... A później kiedy cię dotknęłam...- Zamilkła i odwróciła wzrok.
-Mów dalej.- Nalegałem.
-Nie wiem jak to wyjaśnić. To było takie dziwne. Jakbyś to nie był ty. Przez jedną sekundę wydawało mi się, że zaraz zginę.- Przeczesała włosy palcami.
- A teraz to czujesz?- Zapytałem i wystawiłem w jej stronę rękę. Niepewnie je dotknęła. Spojrzała na mnie, a ja na nią. Przez chwile wpatrywaliśmy się w swoje oczy, kiedy nagle przytuliła mnie. Opadliśmy na łóżko. Leżała na moim torsie. Delikatnie gładziłem jej plecy.
-Przepraszam. Przepraszam za wszystko.- Szepnęła.- Tak bardzo boję się, że cię stracę.- Dodała i mocniej ścisnęła moją koszulkę. Mocniej ją do siebie przycisnąłem.
-Nie stracisz. Obiecuję ci to.- Pocałowałem czubek jej głowy.- Wspominałaś, że to Harry mnie uleczył. Jak?- Przypomniało mi się.
-Harry jest uzdrowicielem. Może cię wyleczyć poprzez dotyk. Są różne typy uzdrowicieli. Ci, którzy mogą jedynie poprawić samopoczucie lub nastrój. Ci, którzy leczą choroby psychiczne oraz ci tak jakby wyższej rangi...Tacy jak Harry. Leczą choroby psychiczne, ale również najprzeróżniejsze głębsze rany, stłuczenia i tym podobne. Rzadziej choroby cielesne jak na przykład rak, ale też to potrafią. Jednak stają się bardziej osłabieni i ich organizmy stają się mniej odporne.- Wyjaśniła.
-Ale dlaczego? Przecież jak ktoś jest uzdrowicielem to z reguły powinien uzdrawiać takie rzeczy.- Zmarszczyłem brwi. Angel podniosła głowę i oparła podbródek o moją klatkę piersiową, dzięki czemu miała na mnie lepszy widok.
-Wiem. Ale śmierć jest częścią życia. Nie można tego cofać. Każdy kiedyś umrze i nie powinno się tego przeciągać w czasie. Dlatego właśnie takich uzdrowicieli jak Harry jest bardzo mało. Są nieliczni.- Wzruszyła lekko ramionami. Okej to może i by wszystko wyjaśniało.
-Która tak właściwie jest godzina?- Zapytałem.
-Piąta rano. Może byś się jeszcze trochę przespał? Jutro jest szkoła. Będziesz zmęczony.- Dziewczyna podniosła się do pozycji siedzącej.
-Może masz racje..- Mruknąłem cicho.- A ty? Będziesz już szła?- Spojrzałem na nią. Nie chcę ponownie zostawać sam. Jeśli miałoby się ponownie wydarzyć coś takiego jak wcześniej nie zamierzam tu zostawać.
-Spokojnie. Zostanę z tobą. Zamierzam mieć cię na oku.- Uśmiechnęła się lekko co odwzajemniłem. Położyłem się wzdłuż łóżka. Podniosłem kołdrę trochę do góry, dając tym samym znak dziewczynie, żeby położyła się obok mnie. Wsunęła się na miejsce, a ja okryłem nas pościelą. Przez kilka, może kilkanaście minut leżeliśmy i po prostu wpatrywaliśmy się w siebie.- Coś mi tu cholernie nie pasuje. Wydaje mi się jakby brakowało mi tego jednego powiązania, aby rozwiązać tą układankę... Ale nie wiem co to takiego jest.- Westchnęła zrezygnowana.
-Też bym chciał wiedzieć o co chodzi. To wszystko jest takie dziwne i nowe... Nie pasuję do tego świata. Nie mogę być niezwykły tak jak wy... Od urodzenia byłem zwykłym człowiekiem. Tak samo i maja mama. To nie może być prawdą, żebym... przez całe życie żył w kłamstwie.- Mruknąłem. Ta wiadomość nadal do mnie nie docierała, albo po prostu nie chciałem przyjąć tego do wiadomości.
-Śpij już Niall...- Szepnęła jedynie. Zamknąłem oczy, a po kilku minutach odpłynąłem w niespokojny sen...
***
Jedno serce z dwóch ciał złożone...


Jedno z nich może być odrodzone...


Kiedy oddam ostatnie tchnienie...


Ty żyć będziesz... Ja... 

Gwałtownie otworzyłem oczy. Cały byłem zalany potem. Moje serce biło nierównomiernie. To był zwykły sen. Nie wiem czym się tak przejmuję, ponieważ on nawet nie był straszny. Ale to co mi się śniło było takie... realistyczne.
-Niall?- Z zamyślenia wyrwał mnie cichy głos Angel.- Coś się stało?- Zapytała zaspana.
-Nie. Wszystko jest dobrze... Tylko przyśniło mi się... coś. Ale to nic. Nie przejmuj się.- Wymusiłem na ustach lekki uśmiech.
-Twoje serce bije bardzo szybko. Jesteś niespokojny. Jakby coś się działo to możesz powiedzieć.- Podniosła się do pozycji siedzącej i spojrzała na zegarek.- Czas do szkoły.- Westchnęła. Zwlekliśmy się z łóżka. Kiedy byliśmy gotowi do wyjścia ruszyliśmy do szkoły.
***
-Musimy się wszyscy spotkać na przerwie obiadowej. Jak możesz daj znać innym.- Powiedziałem do dziewczyny.
-Nie ma sprawy.- Przytaknęła. Poszliśmy w stronę klas. Przez całą lekcję siedziałem i zastanawiałem się nad tym co się stało. Nagle ogarnął mnie chłód... O nie. Mam gościa... Podniosłem wzrok. W rogu pomieszczenia zobaczyłem krwawą dziewczynkę. Czy ona zawsze musi przychodzić do mnie w takich momentach?! Przeszywałem ją wściekłym wzrokiem.- Idź sobie! Jak masz jakąś sprawę, to przyjdź potem!- Pomyślałem. Po chwili jej już nie było. Przynajmniej posłuchała...
***
-Musicie mi pomóc odnaleźć Thomasa. Nie wiem czy żyję, czy nic mu nie jest, nie wiem nawet czy to czasem nie on przyszedł do mnie wczoraj w nocy. Ale wiem jedno. Muszę go znaleźć. A wy musicie mi w tym pomóc.- Odrzekłem, kiedy siedzieliśmy wszyscy na osobności przy jednym ze stolików.
-Ale jak chcesz to zrobić?- Zapytał Louis.
-Jeszcze nie wiem. Ale jeśli jednak nie żyje... Myślę, że wtedy pewna osoba mogłaby mi pomóc się z nim skontaktować. Ale musicie obiecać, że jakby coś wymsknęło się spod kontroli, będziecie chronić moją mamę. Ona nie może się o niczym dowiedzieć i nic ma się jej nie stać... Mogę na was liczyć?- Popatrzyłem na każdego z osobna. Angel podniosła na mnie wzrok.


-Ale prosisz o pomoc ją tylko raz. Jeśli nie będzie w stanie dowiedzieć się, co jest z Thomasem, przestajesz.- Od razu zorientowała się, że „tą osobą” jest krwawa dziewczynka.
-Ale..- Zacząłem jednak przerwał mi Zayn.
-Ona ma rację. Nie można kontaktować się z duchami Niall. Zważając na to co cię ostatnio spotkało, ty tym bardziej nie możesz się z nimi komunikować.- Powiedział stanowczo.
-Okej...- Jak na razie odpuściłem. Jednak nie wydaje mi się, żebym dotrzymał słowa. 
-No to dobra. Jak na razie mamy jakiś plan. Zobaczymy co będzie dalej...- Powiedział Harry... Właśnie. ZOBACZYMY co będzie dalej...
***
-Uh...muszę ci powiedzieć o tym śnie.- Mruknąłem do dziewczyny i poprawiłem się na jej łóżku.
-Jasne. Mów.- Usiadła wygodnie obok mnie.
-Byłaś tam ty. Ja również... Mówiłaś coś. Nie pamiętam dokładnie, ale to było coś w stylu „Jedno serce z dwóch ciał złożone...Jedno z nich może być odrodzone...Kiedy oddam ostatnie tchnienie...Ty żyć będziesz... Ja...”- Nie dokończyłem, ale zrobiła to za mnie Angel.
-Ja skończę w niebie...- Szepnęła.
-Skąd to znasz?- Spojrzałem na nią zdziwiony.
-Znikąd Niall. To nie ważne.- Wymusiła lekki uśmiech i już wiedziałem, że coś było nie tak. Już chciałem drążyć temat, ale jak to zwykle w takich momentach poczułem chłód. Odwróciłem się w stronę, z którego on dochodził. I stała tam. Stała i wpatrywała się we mnie.
-Jesteś...- Powiedziałem i podniosłem się z miejsca. Kucnąłem przed nią.- Musisz coś dla mnie zrobić... Kiedy wtedy mi pomogłaś, wspominałaś coś o Thomasie. To był on?- Zapytałem. Przez chwilę się zastanawiała, a mnie robiło się coraz chłodniej.
-Nie pamiętam... To chyba nie był on. Nie wiem.- Pokręciła swoją małą główką.- Ale musisz go znaleźć. On go potrzebuje.- Dlaczego ona nigdy nie może niczego wytłumaczyć?!
-Ale kim jest „On”?- Zadałem kolejne pytanie. Dziewczynka spojrzała nad moim ramieniem.
-Nie płacz.- Uśmiechnęła się do osoby za mną. Zmarszczyłem brwi i odwróciłem się w tamtą stronę. Angel siedziała skulona w rogu łóżka i wpatrywała się we mnie przerażona. Policzki miała mokre od łez.
-Ej nie bój się. Ona nic ci nie zrobi.- Posłałem w jej stronę pocieszający uśmiech.
-Nie boję się jej...- Szepnęła drżącym głosem.- Boję się ciebie.....
_____________________________________________________________________________
Także ten... Jak się podoba rozdział? Miałam pomysł tylko na początek, ale udało mi się wymusić takie cuś xd
Jakby ktoś nie zrozumiał to tamte gify przy tym "śnie" to to co widział Niall xd (dobra myślę, że każdy zrozumiał xd)

Zauważyłam, że doszli nowi czytelnicy! :) (co mnie bardzo, bardzo cieszy ♥) Dlatego każdy, kto przeczyta ten rozdział niech pozostawi po sobie ślad w postaci komentarza♥ Byłabym ogromnie wdzięczna :) (Wiedziałabym czy moja praca nie idzie na marne)

Także no.. komentujcie! :)

Zapraszam na bloga --->  Forbidden Feeling 
Oraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo

Zachęcam do pytania bohaterów ;) (zaczyna im się nudzić xd)

19 komentarzy:

  1. Wspaniały rozdział!
    Do nexta <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe, dlaczego w takim momencie?? Dlaczego? Wspaniale piszesz ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Kiedy nastepny rozdzial ? :3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ten rozdział był wspaniały. I ten koniec *o* czytałam go ze sto razy. Teraz czekam na kolejny rozdział, to będzie już 22 ;)

      Usuń
    2. Ojejku to nie tu. Przepraszam jestem na telefonie :D

      Usuń
  4. Cześć, pamiętasz mnie? Kiedyś nazywałam się GRIMALKIN.
    Przepraszam, że tak dawno nie wchodziłam na twojego bloga :C To się zmieni, obiecuję.
    Chciałam Cię też zaprosić na moje opowiadanie, próbuję zebrać starych czytelników. Mam nadzieję, że nadal masz ochotę czytać moje wyimaginowane historie ♥ http://witaj-w-symulacji.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Kiedy next? *o*

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny rozdział <3 bardzo mi się podoba twój blog i z wyczekiwaniem czekam na kolejne rozdziały :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Jejku, genialny rozdział! Przepraszam, że teraz krótki komentarz, ale pod poprzednim napisałam bardzo długi, ale wszystko poszło się jebać bo się nie dodał ;__; Przepraszam, a co do bloga i rozdziału - genialny! Tylko zaczyna się robić z tego horror i zaczynam się coraz bardziej bać :c hihi XD Blog zajebisty i pisz dalej! *-*
    xoxo

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tak wszyscy mi wypominają, że zaczyna się robić z tego horror.... No, ale cóż poradzić - ja po prostu KOCHAM horrory i no nie potrafię się powstrzymać xD

      Od teraz postaram się trochę przystopować, ale zobaczę jak mi to wyjdzie ;D

      Usuń
  8. Zostałaś nominowana do Liebster Award! Więcej informacji znajdziesz tutaj: http://fromtwodifferentwords.blogspot.com/2015/02/liebster-award-2.html :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do LBA. Szczegóły u mnie:
    crazy-love-by-stupidity.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  10. Jezu, jakie to jest straszne! Muszę pamiętać żeby nigdy więcej nie czytać tego bloga nocą xd
    Już nie mogę się doczekać następnego rozdziału!

    OdpowiedzUsuń
  11. Kobieto szybko next!!!! Ja już świruję codziennie sprawdzam czy dodałaś i codziennie moja sis musi słyszeć: " NIEEEEEE!!!!! NIE MA ROZDZIAŁU" :( Ale muszę przyznać że piszesz wspaniale. Kocham cię za tego bloga :* ~ Alex

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz :) To sprawia wiele radości i jest dla mnie bardzo ważne <3 DZIĘKUJĘ! JESTEŚCIE NAJLEPSI!