sobota, 14 marca 2015

Rozdział 24

LUDZIE! TEN ROZDZIAŁ USUNĄŁ MI SIĘ NIE WIEM JAK! ;_; DLATEGO DODAJĘ GO PONOWNIE! Przepraszam za kłopoty :(

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
(proszę o przeczytanie NOTKI pod rozdziałem)
_________________________________________________________________________________

Nie zatrzymałem jej, choć mogłem. Nie zrobiłem tego. Pozwoliłem jej odejść. Zgodziłem się na to, aby osoba, na której tak cholernie mi zależało... odeszła. Nienawidziłem siebie za to. Zniszczyłem wszystko. Całkowicie ją straciłem... I wtedy to do mnie dotarło. 
Ona mi zaufała. Ja jej przyrzekłem. Złamałem obietnicę. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że dziewczyna, która na początku była intrygująca, skrywająca całą masę tajemnic stanie się osobą, która będzie znaczyć dla mnie znacznie więcej. A wiele osób mi powtarzało „Nie obiecuj czegoś, czego nie będziesz  w stanie spełnić”. Wtedy chyba tego nie rozumiałem. Ale teraz rozumiem. Całkowicie zrozumiałem. Ale widocznie zbyt późno. 
-Kur*a!- warknąłem. Przeczesałem ręką włosy, ciągnąc je przy końcówkach. Wszystko schrzaniłem! Zniszczyłem to na co długo pracowałem, a mianowicie – jej zaufanie. Gorzej już chyba nie mogło być.
-Owszem. Może być jeszcze gorzej tylko ty o tym nie wiesz. Poczekaj jeszcze trochę, a może się przekonasz.- Usłyszałem znajomy głos. Zacząłem rozglądać się dookoła, jednak nikogo nie było.- Nie kręć się tak, bo ci się szyja skręci. Potrzebujemy cię żywego. Chociaż nie. To oni cię potrzebują. Ja sam chciałbym ci skopać dupę.- Znam ten głos!- Pamiętaj, że nadal cię nienawidzę. Jesteś dupkiem.- Tylko jedna osoba ma taki charakter...  Nie to nie możliwe...
-Thomas?- zapytałem cicho. On przecież... 
-Myśleliście, że nie żyję? Tak może i mieliście rację. Umarłem wtedy tysiąc razy- powiedział jednak nadal nie wiedziałem gdzie jest. Słyszałem tylko jego głos, który echem odbijał się w mojej głowie.- Jestem tutaj...- Usłyszałem szept tuż za sobą, dlatego gwałtownie się odwróciłem. Nic. Pustka. Nie było go.
-W co ty pogrywasz?- Zmarszczyłem brwi skonsternowany. Nie odpowiedział. Widocznie już go tu ze mną nie „było”. Czyli jednak żyje... no tak jakby. Nie wiem o co mu chodziło, ale plusem jest to, że chyba nic mu nie jest. Przynajmniej mam taką nadzieję. Westchnąłem cicho i wolnym krokiem zacząłem kierować się w stronę miasta. Muszę coś zrobić. Muszę przynajmniej z nią porozmawiać. Musi mnie wysłuchać. Jeśli potem nie będzie chciała mnie znać... dobrze. Odejdę. Ale jak na razie chcę wiedzieć dlaczego tak zareagowała.
Przyspieszyłem. Po chwili chód przerodził się w bieg i byłem już w drodze do domu Angel. Oby tylko tam była...
***
-Angel proszę otwórz!- powiedziałem, kiedy nadal nikt nie otwierał. Cholera! Nagle klamka się przekręciła, a po chwili się uchyliły.
-Niall?- zapytał zdziwiony Louis. Nie pytając wszedłem do środka.
-Jest Angel?- Odwróciłem się w jego stronę i wyczekująco patrzyłem jak zamyka drzwi.
-Nie, nie ma jej. Wyszła i myślałem, że jest z tobą.- Zmarszczył brwi.
-Bo była...- przyznałem i podrapałem się w tył głowy.
-Jak już jesteś to chodź do salonu.- Wskazał ręką korytarz, dlatego skierowałem się w wybrane miejsce. Kiedy już tam byliśmy, zatrzymałem się i zamknąłem na chwilę oczy.- Coś się stało?- zapytał chłopak.
-Pocałowałem ją- powiedziałem w końcu i popatrzyłem na niego. Stał z szeroko otwartymi oczami.
-Zaraz, zaraz.. Co zrobiłeś?- zapytał naprawdę zdziwiony.
-Pocałowałem ją- powtórzyłem i spuściłem wzrok. Czułem się jak dziecko, które zniszczyło ulubiony wazon mamy... Ale teraz było zdecydowanie gorzej!
-Tak wiem słyszałem. Ale do cholery dlaczego?- zapytał i szybkim ruchem przeczesał ręką włosy.
-Nie wiem! To był impuls... No po prostu stało się! Co w tym złego?- Ja tego nie rozumiem. Okej. Pocałowałem ją mimo tego, że obiecywałem, że się w niej nie zakocham. Nic już na to nie poradzę. Tylko dlaczego to takie dla nich straszne?
-Słuchaj... To ona ci powinna o tym mówić. Nie ja. Angel to ANIOŁ...- dał nacisk na to słowo.- A nawet jest kimś więcej. To jest strasznie skomplikowane i to ona powinna to wyjaśnić.- Westchnął cicho.
-Wiesz może gdzie ona jest?- zapytałem w końcu.
-Nie wiem. Mogę do niej zadzwonić, ale nie wiem czy to coś pomoże.- Wyciągnął z kieszeni komórkę i wybrał numer dziewczyny. Stał z telefonem przyciśniętym do ucha. Po krótkim czasie rozłączył się i pokręcił głową.
-Nie odbiera.- Spojrzał na mnie przepraszającym wzrokiem. 
-Nic się nie dzieje. Musze już iść- powiedziałem i szybko wyszedłem z mieszkania. Tylko gdzie mam iść? Nie wiem gdzie ona się znajduje. Może być wszędzie! Zacznę od miejsc, w których przebywa najczęściej. Najpierw las. Oby tam była...
***
Chodziłem już dobrą godzinę, jednak nie poddawałem się. Co chwilę dzwoniłem na jej telefon, ale nie odbierała. Dzwoniłem również do Zayna i Harry'ego, lecz oni również nie wiedzą, gdzie ona jest. Co gorsza Zayn mówił, że coś jest z nią nie tak. Nie czuje jej tak jak zwykle. Tak jakby nie było jej tutaj. I to mnie chyba najbardziej przerażało. Już nie szukałem jej tylko dlatego, aby z nią porozmawiać. Szukam ją, bo coś jej się stało.
Ponownie wybrałem jej numer i zniecierpliwiony czekałem aż odbierze. Przechodziłem pomiędzy drzewami i przeróżnymi krzakami. I usłyszałem cichą melodię. Jak najszybciej skierowałem się w stronę dźwięku. Im bliżej byłem tym głośniej ją słyszałem. 
-Bądź tam proszę...- szepnąłem sam do siebie. Po kilkunastu minutach zobaczyłem leżący telefon na ziemi, a obok niego ją... Nieprzytomna leżała i nie wiem nawet czy oddychała. Miała zamknięte oczy. Szybko podbiegłem do niej i złapałem za ramiona, delikatnie nimi potrząsając.- Angel- powiedziałem zestresowany. Co jej się do cholery stało?! Nagle gwałtownie nabrała powietrza i otworzyła oczy.


Podniosłem ją i ułożyłem na swoich kolanach. Mogę przysiąc, że w tamtym momencie umarłem chyba kilkanaście razy.- Co ci się stało?!- zapytałem już trochę spokojniejszy, jednak moje serce waliło jak szalone. 
-On wrócił... on tu jest...- wychrypiała cichym głosem, po czym jej głowa bezwładnie opadła na moje ramie.
-Wszystko będzie dobrze. Zabiorę cię do domu- powiedziałem i pocałowałem czubek jej głowy, po czym wstałem z ziemi i trzymając ją na rękach, szybkim krokiem ruszyłem do jej domu. O kim ona mówiła? Kto wrócił? Coraz więcej pytań, na które nie znam odpowiedzi...
***
-To teraz mów co się stało- powiedział Zayn. Siedzieliśmy u nich w salonie. Angel leżała w łóżku w swoim pokoju. Odzyskała przytomność, ale zasnęła. Była kompletnie wyczerpana i osłabiona, że nie miała siły nawet mówić.
-Po raz kolejny zadzwoniłem do niej i tak jak za każdym razem nie odbierała. Jednak usłyszałem dzwonek jej komórki, dlatego skierowałem się w stronę, z której on dobiegał. Później znalazłem Angel, jak nieprzytomna leżała na ziemi. Ocknęła się na chwilę, powiedziała coś i potem ponownie zemdlała- opowiedziałem im w skrócie całą historie.
-Co konkretnie powiedziała?- zapytał Louis.
-Chyba coś w stylu „On wrócił. On tu jest”- zacytowałem słowa dziewczyny. Oboje zmarszczyli brwi. Byli równie zdziwieni, co ja na samym początku.- Tak ja również tego nie rozumiem- prychnąłem cicho.
-Nie myślisz chyba, że mówiła o...- Zaczął Louis i przeniósł wzrok na Zayn'a, jednak ten mu przerwał.
-Nie. To nie możliwe. Nie mógłby- zaprzeczył od razu. Okej. Jak zawsze ja nie jestem w temacie. Nic nowego...
Już miałem się odezwać, kiedy usłyszałem cichy głos dziewczyny. We troje popatrzyliśmy po sobie, po czym ruszyliśmy do jej pokoju. Wszedłem jako pierwszy i od razu znalazłem się przy jej łóżku. Zaraz obok mnie pojawili się chłopaki.
-Co ci się stało?- zapytał zmartwiony Zayn.
-Nie wiem. Szłam. Potem usłyszałam czyjś głos, a później ta postać. No i zrobiło mi się ciemno przed oczami- powiedziała zachrypniętym głosem.
-Jaka postać?- spytałem. Dziewczyna przeniosła na mnie wzrok, ale zaraz potem spojrzała w inną stronę. 
-Nie wiem. Wyglądała znajomo, jednak nie wiem kto to był...- mruknęła.
-Przyniosę ci wody- zaproponował Louis i nie czekając na odpowiedź wyszedł z pokoju.
-Zayn czuję go- jęknęła Angel po czym opadła na poduszki.
-Mówisz o...- Zaczął, jednak ona mu przerwała.
-Tak. Czuję Gabriela. On chce czegoś ode mnie. Niech zostawi mnie w spokoju...- szepnęła i złapała się za głowę.
-Wszystko będzie dobrze.- Zayn usiadł koło siostry i odgarnął kosmyk włosów z jej twarzy.
-Proszę.- Louis wszedł do pokoju i podał dziewczynie szklankę z wodą. Wypiła ją jednym tchem po czym oddała chłopakowi puste naczynie.
-Mógłbym zostać z nią na chwilę sam? Chciałbym porozmawiać.- W końcu się odezwałem. Przypuszczam, że ona nie chce ze mną rozmawiać, ale nie ma wyboru. Nie dam się spławić. Potrzebuję wyjaśnień, a chyba tylko ona może mi je dać. Jeśli po tej rozmowie nie będzie chciała mnie znać... dobrze. Odpuszczę. Ale jak na razie chcę tej jednej, jedynej rozmowy.
Chłopaki pokiwali głowami i wyszli zostawiając nas samych. Ani ja ani Angel się nie odezwaliśmy. Tkwiliśmy w ciszy, którą ona postanowiła przerwać.
-Wyjdź stąd- powiedziała cicho. Westchnąłem cicho i podszedłem do jej łóżka, siadając na jego brzegu.
-Słuchaj... Wiem, że przez to co się stało, teraz nie chcesz mnie znać...- Zacząłem. Zdenerwowany, bawiłem się palcami u rąk. Niepewnie przeniosłem wzrok na Angel.


-Nie Niall. To nie o to chodzi. Ja... Po prostu...- Nie mogła znaleźć odpowiednich słów. Zamknęła oczy i odetchnęła głęboko.- Nie zrozumiesz- powiedziała w końcu i podniosła powieki.
-To pomóż mi zrozumieć! Ukrywając to wszystko przede mną, nie zmienisz moich uczuć do ciebie! Masz rację obiecałem ci, że się w tobie nie zakocham. Ale wtedy myślałem, że to będzie proste. Wtedy jeszcze cie nie znałem! Ale im dłużej zacząłem spędzać z tobą czas, tym bardziej zaczynałem się do ciebie przywiązywać. Nie wiem czy to miłość, czy tylko chwilowe, szczeniackie zauroczenie, ale wiem...jestem tego pewny, że jednak coś do ciebie czuję. Jesteś dla mnie cholernie ważna. Co dzień cholernie boję się, że cię stracę, że coś ci się stanie. Uwielbiam spędzać z tobą czas. Wystarczy, że tylko odezwiesz się do mnie jednym słowem, a już najgorszy dzień staje się lepszym... Jeszcze nigdy się tak nie czułem. I nie rozumiem, dlaczego tak usilnie starasz się nie dopuścić do siebie tej wiadomości. Nie zmuszam cię przecież do niczego. Nadal możemy być przyjaciółmi.- W końcu powiedziałem to, co od dłuższego czasu kotłowało się we mnie. Poczułem ulgę. Angel wpatrywała się we mnie szeroko otwartymi oczami.
-Słuchaj Niall...- zaczęła niepewnie.- Jestem Aniołem. One nie kochają. Nie mogą. Są po to aby służyć ludziom, jednak związki pomiędzy Aniołami, a ludźmi są niedopuszczalne. Ja nie potrafię kochać. Mimo tego, że czuję się przy tobie całkowicie inaczej niż przy innych... jestem szczęśliwa, spokojna... czuję przy tobie coś, czego nie potrafię opisać...To ja nie mam prawa kochać. Potrafię tylko ranić, a nie chcę tego. Nie chcę cię skrzywdzić, bo to by mnie cholernie zabolało- powiedziała cicho. Wstałem z miejsca i podszedłem bliżej niej. Położyłem się obok. Wpatrywała się we mnie niespokojnym wzrokiem. Była lekko spięta i trzymała dystans pomiędzy nami. Nie wiedziała, co zamierzam zrobić. Objąłem ją ramieniem i przyciągnąłem  bliżej siebie. Niepewnie wtuliła się w moje ciało. Od razu się rozluźniła. Leżeliśmy w ciszy, której żadne z nas nie chciało przerwać. Jednak wtedy przypomniałem sobie coś ważnego.
-Thomas żyje...- szepnąłem.
-Co?- Odsunęła się ode mnie, aby na mnie spojrzeć.- Jak to żyje?- zapytała.
-Nie widziałem go, ale rozmawiałem z nim... No w sumie to on mówił. A raczej wyzywał mnie jak zawsze- powiedziałem i skrzywiłem się lekko. Cały Thomas. Jak zawsze kulturalny.
-Musze z nim porozmawiać.- Momentalnie podniosła się do pozycji siedzącej. Złapałem za jej ramię, aby powstrzymać ją od dalszych ruchów.
-Jutro Angel. Dzisiaj już tylko odpoczywaj- powiedziałem i ponownie do siebie przyciągnąłem. Westchnęła, jednak nie protestowała. Mimo tego, że czułem wewnętrzną pustkę, byłem spokojny, ponieważ ona była przy mnie. Wiele osób mówi, że nie można mieć całego świata. To nieprawda. Bo ja właśnie swój cały świat miałem przy sobie....
***
-Jak myślicie kto to był?- zapytał Harry. Siedzieliśmy an dziedzińcu szkolnym. Aktualnie była przerwa obiadowa.
-Nie mam pojęcia- mruknęła Angel. We czworo wraz z Zaynem i Louisem zawzięcie rozmawiali, jednak ja siedziałem cicho. Dziwne uczucie rozchodziło się w środku mnie. Coś się szykowało. Coś bardzo dużego...
Poczułem zimno. Ale nie takie, jakie zawsze towarzyszy mi gdy mam „gości”... To było coś innego. I chyba reszta też to poczuła, ponieważ zamilkli.
-Czujecie to?- zapytał Harry. Pokiwaliśmy głowami. 
-O nie...- szepnęła Angel i złapała się za klatkę piersiową.- Zaczyna się. On tu jest- była zdenerwowana. I wtedy zobaczyłem pełno duchów i zjaw. Zmierzały w jedną stronę. Chłopaki i Angel chyba również je widzieli, bo zaczęli rozglądać się dookoła.
-Nie mają prawa tu przebywać. Jeśli oni tu są...- Louis zamilkł.
-To Gabriel również tu jest..- szepnęła Angel.
-Ale to niemożliwe! Była zawarta święta umowa! Nie mógł jej zerwać!- Zayn energicznie przeczesał włosy palcami.
-Ale jednak to zrobił. Co oznacza, że się rozpoczęło...- powiedziała Angel. I znowu nie wiem co się dzieje!
-O czym mówicie? Co się zaczęło?- zapytałem.
-Wojna światów...- szepnęła i gwałtownie podniosła się z miejsca. Inni zrobili to samo, więc ja również się podniosłem.- Niall ty tu zostań. To nie jest bezpieczne.  A wy chodźcie- nakazała. Odbiegli, jednak ja tu nie zostanę. Nie obchodzi mnie, ze to jest niebezpieczne. Ja również nie jestem zwyczajnym człowiekiem, a więc to też dotyczy mnie!
Pobiegłem za nimi, aż w końcu udało mi się ich dogonić. Mimo tego, że widziałem zdenerwowanie Angel, zignorowałem to. Widziałem, że coraz więcej osób do nas dołącza. Zjawiła się również Vicky.
-Nie mogę uwierzyć, że to zrobił!- powiedziała zdenerwowana, jednak widziałem przerażenie w jej oczach. Wszyscy byli wystraszeni i nie dziwiłem im się. ON tu jest. A to raczej nie wróży nic dobrego...
***
Wszyscy znajdowaliśmy się na klifie. Nie byliśmy tylko my. Znajdowały się tu wszystkie nadprzyrodzone stworzenia. Wilkołaki, elfy, wampiry i inne. Staliśmy zgromadzeni, a na czele znajdowała się Angel. Na przeciwko był ON wraz ze swoją armią... Armią demonów i duchów.
-Witaj Angel. Wiedziałem, że przyjdziesz.- Odezwał się.- Wreszcie się spotykamy.- Uśmiechnął się w jej stronę.
-Gabriel...- Warknęła dziewczyna. 
-Och i Niall.- Przeniósł na mnie wzrok. Zacisnąłem ręce w pięści i chciałem zrobić krok do przodu jednak powstrzymała mnie czyjaś ręka. Angel złapała mnie za ramię, ale po chwili szybko puściła. O nie. Znowu się zaczyna. To uczucie, które zawsze się pojawia, kiedy są duchy. Znowu będzie się mnie bać. 
Słyszałem ze sobą szepty zgromadzonych osób. Wszyscy byli zdziwieni, że Gabriel zna moje imię. Ale co się dziwić? Jednak ja nie byłem zaskoczony...
Staliśmy... MY naprzeciwko NIEGO...
-Witaj tato- powiedziałem poważnym głosem. Mogę przysiąc, że wtedy każda ze zgromadzonych osób wstrzymywała oddech. Angel popatrzyła na mnie szeroko otwartymi oczami.
-Jeśli on jest jego ojcem... To znaczy, że Niall to...- zaczął Zayn, jednak nie dokończył. Zrobiła to Angel.
-Nefilim*... potomek Najwyższych....
_____________________________________________________________________________
*Jeśli ktoś nie wie kto to jest Nefilim to nie martwcie się, bo wyjaśnię wszystko w następnym rozdziale :)

CZY WY WIECIE JAK JA SIEBIE BARDZO NIENAWIDZĘ?! JUŻ KILKA DNI TEMU DODAŁAM TEN ROZDZIAŁ A ON.... USUNĄŁ MI SIĘ. DLACZEGO?!!!! CZY TYLKO JA MUSZĘ MIEĆ TAKIEGO ZWALONEGO PECHA I WSZYSTKO MUSI MI SIĘ WALIĆ?! 

Przepraszam, za kłopoty... 

Nie piszę od nowa notki bo już po prostu nie mam siły :( Zabijcie mnie i będzie dobrze :(

24 komentarze:

  1. Dobra tego że gabriel jest ojcem nialla to sie nie spodziewałam i to jest ku**e nefilim, mam nadzieję że niall i angel będą razem czekam na next xx :)

    OdpowiedzUsuń
  2. To czekanie na następne rozdziały jest takie frustrujące... Jestem bardzo ale to bardzo ciekawa co będzie w następnych rozdziałach :***
    Czekam z wielką niecierpliwością na kolejny rozdział <333 Życzę weny :*
    Ps. Kocham twojego bloga ♡♡♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, że jest frustrujące :/ Jeszcze ja tak długo je piszę :( Przepraszam :(

      I dziękuję za miłe słowa ♥

      Usuń
  3. OMG! W takim momencie??? A rozdział cudny
    Czekam na nexta :)

    OdpowiedzUsuń
  4. KTO TEN N COS TAM
    NEXT
    NEXT
    NEXT

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahahah kto to to wyjaśnię w następnym rozdziale :D ♥

      Usuń
  5. Nefilim? Nie wiem o co chodzi, ale dobrze wiedzieć dlaczego Angel mie chce kochać Niall'a. A raczej: Nie potrafi kochać Niall'a. Jestem ciekawa tej ich wojny :)
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kto to Nefilim wyjaśni się w następnym rozdziale :)

      Do następnego ♥ Dziękuję za komentarz ♥

      Usuń
  6. Ha wiedziałam! W I E D Z I A Ł A M wiedziałam!! od momentu w którym pojawił się ojciec Niall'a wiedziałam że to Gabriel. Mam nadzieję że dodasz rozdział szybko wiesz jaki ten wpis był zajebisty no po prostu nfjghjvnfjgdkjfbld :* Czekam i nie wiem czy się doczekam ^^

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak myślałam, że większość osób się domyśli ;)

      Ach dziękuję za te miłe słowa ^^ Tak mi się jakoś cieplej na serduszku zrobiło ^^ ♥

      Usuń
  7. OMG nie przypuszczałam że ojciec Nialla to Gabriel wiedziałam żed będzie w coś zamieszany ale że on to Gabriel nie spodziewałam się, czuje że jego mama też będzie miało z tym coś wspólnego (bo w mówiła że Niall nie jest gotowy że się tego dowiedzieć etc.) I kto to ten Nefilim ? ahah Czekam na NEXT ♥

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że przynajmniej kogoś zaskoczyłam tym, że Gabriel to ojciec Nialla :D
      Co do jego mamy... Chyba w następnym rozdziale napiszę co i jak :)
      I nie martw się! Wyjaśnię kto to Nefilim, bo tak przypuszczałam, że wiele osób nie będzie wiedzieć ;)

      Usuń
  8. Wiedziałam, wiedziałam, wiedziałam! Od początku podejrzewałam, że jego ojciec może być Gabrielem. Ha! :D
    Wojna swiatów? Ale jak to? Musisz mi to szybciej wyjaśnić, bo nie wytrzymam.
    Thomas żyje! Taaak! Znaczy myślę, że on jest teraz duszą, tą która jest w armii Gabriela. Oh. Dlaczego?
    Angel.. kto jej mógł zrobić takie świństwo? Pewnie ten cały super tatuś. Chociaż całkowitej pewności nie mam. Ugh. Anioły nie mają uczuć, ale z tego co pamiętam, Angel jest kimś wyżej, w sensie nie jest zwykłym Aniołem, więc może mieć uczucia? Mam nadzieję, że będą z Niall'anem parą. *^*
    A właśnie. Nasz uroczy blondyn. Po której stronie będzie walczył? Jeśli do walki dojdzie. Pewnie tak, żeby akcja była. W każdym razie będzie miał ciężka decyzję, bo jednak będzie naprzeciw ojca, najprawdopodobniej walczył, choć nic nie jest pewne. Ok, zostawił Go i zniknął bez śladu, ale to nadal tata. Ugh.
    Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że wstawiłaś ten rozdział. Naprawdę! Uwielbiam ten blog! ♡
    Ściskam mocno! ;**

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha ja tak myślałam, że większość osób będzie przypuszczało, kim dla Nialla jest Gabriel ;)
      Postaram się jak najlepiej i najszybciej wyjaśnić co z tą wojną światów ;)
      Co do Thomasa... Mam do niego pewne plany (jeszcze nie dokładne, ale jednak) xd

      Angel... hyhyhyyhyhyhyh ^^ Czy będą parą? ;3 Tego nie wiem ^_^

      Nie wiem jak bardzo się cieszę, że podoba Ci się blog ♥ Teraz cały czas szczerzę się do monitora jak głupia :D

      Ściskam mocniej ^^ ♥

      Usuń
  9. Super rozdział, nie mogę się doczekać następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Haha :D Nefilim.... potomek NAJWYŻSZYCH? :D
    Nefilim - w hebrajskich i wczesnochrześcijańskich pismach ludzie o gigantycznym wzroście (3–10 m), urodzeni wskutek obcowania „synów Bożych” z „córami człowieczymi”, potomkiniami Kaina :*
    "Powstawali" na skutek związków ludzkich (pogańskich) kobiet z czcicielami Jahwe (synami Seta, trzeciego syna Adama i Ewy :D) Byli gigantyczni ;)
    No to czekam na nn! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To jest jedna wersja, ale są też inne :)

      Usuń
  11. Najlepsze ff w dziejach. Dziewczyno, masz niesamowity talent. Wojna światów. Wow. Zaskoczyliśmy mnie tym, ze Gabriel jest ojcem Nialla ;) jak? kiedy? Gdzie? Nadal nie ogarniam ;) szok. Kim jest ten N-ciasta mnie pamietam jak on tam sie nazywał .?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku dziękuję ♥ Ja nie uważam, że to opowiadanie jest dobre... nie może się równać z wieeeloma innymi, które są po prostu świetne! Ale i tak nie wiesz ile te słowa dla mnie znaczą ♥♥♥

      W następnym rozdziale będzie wyjaśnione kim jest Nefilim ;)

      Usuń
  12. O boze to jest piekne ;-; juz nie moge sie doczekac next

    OdpowiedzUsuń
  13. Nie będę robić spojleru ^^ Jeśli ktoś czytał "Dary Anioła" Cassandry Clare to wie kto to Nefilim :* Uwielbiam cię, za to ! <3 Nie spodziewałam się że Gabriel to ojciec Niall'a :* Z Niall'a zrobisz kogoś w stylu Jace'a pewnie^^ Kocham twój blog jak i tak samo serie "Dart Anioła" Cassie polecam i blog i książki! :*
    Ściskam i życzę weny :* /Paulina :*

    OdpowiedzUsuń
  14. BOOOOOOOOOOOOSKI ROZDZIAŁ OMG TO JEST GENIALNE

    W ŻYCIU BYM NIE POMYŚLAŁA ŻE GABRIEL TO JEGO OJCIEC!!!! KURDE, UDAŁO CI SIĘ, KŁANIAM SIĘ XD ALE KUUUURDE DLACZEGO JA NA TO NIE WPADŁAM?! GRATULUJĘ, SERIO, UDAŁO CI SIĘ MNIE KOMPLETNIE ZASKOCZYĆ!

    Omgggg ile się to tam dzieje!!!
    Nefilim będą tacy jak w książce DA? :O

    Omg, czemu mam przeczucie, że tata Nialla zmusi go do walki po swojej stronie? :(

    Dobra, z OGROMNĄ niecierpliwością czekam na next!!!!!!
    N.x
    harrykochakotki.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha myślałam, że wszyscy się zorientowali(A W SZCZEGÓLNOŚCI TY xD), że Gabriel to ojciec Nialla xD
      Hyhyhy jednak mi się udało ^^

      Co do Nefilima... To nie wiem jaki jest w książce DA, bo nie czytałam. Zebrałam kilka informacji i złożyłam je w jedną całość ;D (mam nadzieję, że jakoś logicznie wyjaśnię kim on jest xd)

      Usuń
  15. Wiedziałam, po prostu wiedziałam że to jego ojciec jest Gabrielem. Btw, super rozdział

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz :) To sprawia wiele radości i jest dla mnie bardzo ważne <3 DZIĘKUJĘ! JESTEŚCIE NAJLEPSI!