środa, 25 marca 2015

Rozdział 25

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
(proszę o przeczytanie NOTKI pod rozdziałem)
_________________________________________________________________________________
'Rozmowa'
-Że kim jestem?!- zapytałem i spojrzałem na nich zdziwionym wzrokiem. Napięcie było bardzo wyczuwalne między osobami, które są tu zgromadzone. Angel zignorowała moje pytanie i ruszyła przed siebie w stronę Gabriela... To znaczy mojego ojca.
-Nie masz prawa tu przebywać. Była umowa. Do tej pory trwał pokój. Nie możesz tego wszystkiego zerwać- syknęła wściekła.
-Przykro mi. Mogę wszystko. Jak na razie nie zrobiłem niczego złego.- Uśmiechnął się kpiąco. Krew się we mnie zagotowała i zacisnąłem dłonie w pięści, aby przypadkiem czegoś nie zrobić. Tak strasznie go nienawidziłem. Nigdy nie uznam go za moją rodzinę. On do niej nie należał, nie należy i nie będzie należeć.
-Zerwałeś umowę. Nie pozwolę aby komukolwiek coś się stało. Nie pozwolę abyś ponownie splamił krwią tą ziemię- powiedziała poważnym głosem. On przekręcił głowę lekko w bok po czym zaczął się śmiać. Złapał za jej nadgarstki, a jego oczy pociemniały.
-A może sprawię, że to będziesz ty? Może to właśnie twoja najczystsza krew będzie tą pierwszą?- zapytał cicho. Dziewczyna zacisnęła powieki, po czym blada opadła na kolana. Co on jej do cholery robi?! Nie wytrzymałem. Zacząłem iść w ich kierunku.
-Nie dotykaj jej kur*a!- wrzasnąłem na cały głos. Usłyszałem ciche jęki. Rozejrzałem się dookoła. Wszyscy leżeli na ziemi i masowali głowy. Wszyscy oprócz ojca. Wpatrywał się we mnie zdziwiony. Co ja właśnie zrobiłem?
-Jesteś o wiele silniejszy niż sądziłem. Thomas miał racje. Jesteś niezwykły- powiedział bardziej do siebie, po czym powoli puścił ręce Angel.- Może i ty dasz radę?- Podszedł w moją stronę i stanął naprzeciw mnie.
-Nie będę niczego dla ciebie robił. Nie ma mowy. Nie jestem taki jak ty. Nigdy nie będę- warknąłem. Z wszystkich stron zaczęła nas otaczać jego armia. Ale nie czułem chłodu tak jak zazwyczaj.
-Musisz się z tym pogodzić. Niczym nie różnisz się od nich... ode mnie. Chcąc nie chcąc jesteś stworzoną maszyną do zabijania- powiedział spokojnym tonem. Uśmiechnąłem się lekko po czym złapałem go za koszulkę.
-To w takim razie może ty będziesz pierwszym, którego zabiję?- Przeszywałem go chłodnym wzrokiem, jednak on nic sobie z tego nie robił.
-Może ty również dałbyś radę- Przechylił głowę lekko w bok. Zmarszczyłem brwi. O czym on mówi?
-Nie. Nie wplączesz go w to. To nie jest jego sprawa- wychrypiała cicho Angel. Popatrzyłem się w jej stronę, po czym podbiegłem i pomogłem wstać. Objąłem ją ramionami, aby ponownie nie upadła. Była osłabiona i cała blada.
-Coś ty jej do cholery zrobił?!- zapytałem ostro. Jeśli ją jakkolwiek skrzywdzi, zabiję go.
-Nic Niall. Spokojnie. Ona jest bardziej wrażliwa na istoty z ósmego świata niż większość z nich.- Machnął ręką wskazując wszystkich wokoło.- A co do ciebie Angel... Wiesz czego chcę. Jeśli to dostanę, obiecuję, że będzie spokój- powiedział.
-Ona nic nie będzie dla ciebie robić!- Wtrącił się Zayn. Podbiegł do nas i objął siostrę ramieniem.
-No i mamy w komplecie słynne rodzeństwo!- Mój ojciec klasnął w ręce, po czym się uśmiechnął.- Zawsze chciałem cię poznać Zayn. Znałem już Angel, ale ciebie nie. Dziwne, bo przecież wy odkąd pamiętam byliście nierozłączni.- Zmrużyłem oczy i uważnie mu się przypatrywałem. Wszyscy się go bali. Oprócz mnie. Pod żadnym względem nie czułem strachu. Może dlatego, że był moim ojcem?- Brakuje jeszcze tylko Louisa, a będzie i cała znana trójka.- Moje rozmyślenia ponownie przerwał jego głos. Już po chwili stał obok nas, ani na moment nie spuszczając czujnego wzroku z Gabriela.- Zawsze się zastanawiałem co w was jest takiego wyjątkowego... Ale Meredith miała rację.- Przechylił głowę lekko w bok. Angel od razu poderwała się na równe nogi, ale byłe zbyt słaba, aby wyrwać się z mojego uścisku.
-O czym ty mówisz?! Co o niej wiesz?!- krzyknęła zrozpaczona. Przytuliłem ją mocniej, aby dodać jej trochę otuchy.- Gdzie jest do cholery moja mama?!- Zayn również ją objął. Sam był cały zdenerwowany, jednak starał się zachować spokój.
-Dlaczego sądzisz, że to ja jej coś zrobiłem?- Uniósł pytająco brew.
-Ponieważ ty zawsze masz coś wspólnego z takimi rzeczami- warknął Louis. Po okolicy rozniósł się śmiech Gabriela.
-Tak w sumie masz rację. Może i z tą sprawą również mam coś wspólnego.- Wzruszył ramionami.
-Co zrobiłeś? Nie proszę cię o nic więcej, tylko powiedz co z nią jest- powiedziała cicho Angel.
-Wiesz czego chcę.- Mój ojciec od razu spoważniał.
-A jeśli się nie zgodzę?- zapytała dziewczyna.
-Oj uwierz mi... Nie chcesz wiedzieć...- Pokręcił głową.
-A może jednak chcę. Wiesz, że robiąc krzywdę mi nie zdobędziesz tego czego oczekujesz?- spytała. W sumie miała rację. Ona mogła mieć to co chce mój ojciec, ale jeśli jej coś zrobi to tego nie dostanie.
-A skąd pomysł, że ja chciałbym ci coś zrobić?- zapytał zdziwionym głosem.- Jest ktoś na kim ci bardzo zależy... Ale ty jeszcze o tym nie wiesz... Poza tym jeśli zależy ci na nich wszystkich to radzę ci współpracować. Albo będzie trzeba zaangażować w to Niall'a.- Przeniósł na mnie poważny wzrok. Angel cała się spięła. Niech się nie przejmuje... Oby tylko mu nie uległa...
***
-Dlaczego do cholery się zgodziłaś?!- krzyknąłem na cały dom.
-A co miałam zrobić Niall?! Nie było innego wyjścia!- fuknęła i przeczesała włosy ręką. Siedzieliśmy wszyscy w salonie. Oni omawiali jakieś sprawy, ale ja nie za bardzo wiedziałem o co chodzi. W sumie nic nowego.
-Nie wiem! Przecież mówił, że jak coś to ja to zrobię! Mogę to zrobić, a ty nie będziesz się narażać- stwierdziłem.
-Ale wtedy ty będziesz narażony. Niall myślisz, że byłabym taka głupia i pozwoliła wszystkim wokoło cierpieć, abym była bezpieczna?! Zrobiłam to co było słuszne. Jeśli zdobędę Ethrę* będę mogła coś zrobić- powiedziała już spokojniej.
-Ale tobie również może się coś stać!- mówiłem dalej.- Ty musisz żyć! Jeśli ty zginiesz to odbije się to na wszystkich. Jeśli mi by się coś stało to niewiele osób odczułoby tą stratę.- Wzruszyłem ramionami.
-Nie! Nie ma mowy Niall! Nie zmienię zdania!- warknęła wściekła.
-Dlaczego?! Co ci szkodzi?!- Oparłem się rękami o blat stołu, przy którym siedziała.
-Bo mi do cholery na tobie zależy, okej?!- Krzyknęła i gwałtownie wstała z miejsca. W pomieszczeniu zapanowała cisza, którą wszyscy obawiali się przerwać.- I nie pozwolę, żeby cokolwiek skrzywdziło ciebie lub kogokolwiek innego. To moja sprawa dobra? Nie zmienisz tego. Już postanowiłam- dodała ciszej. Zamurowało mnie. Jej na mnie zależy. Pewnie nie powinienem się tak ekscytować, bo przypuszczam, że nie chodziło jej o to, że zależy jej na mnie tak jak mi na niej, ale i tak poczułem przyjemne ciepło rozchodzące się po całym moim ciele. Pewnie zależy jej na mnie tak samo jak na innych, jednak i tak cieszyłem się jak małe dziecko, które dostało wymarzoną zabawkę.
-Przepraszam.- Spuściłem głowę w dół. Może i trochę przesadziłem, ale boję się o nią. Z tego co wiem ta moc czerpie energię z tego kto nią dysponuje. Jest niebezpieczna,a tak strasznie nie chcę, żeby Angel stała się krzywda.- Co z tą wojną? Mówiliście, że będzie, ale z tego co zauważyłem tylko wymieniliście kilka zdań.- Powiedziałem po krótkiej chwili ciszy i przeleciałem wzrokiem po wszystkich zebranych.
-A ty co myślałeś? Że pobiegniemy tam i zaczniemy się bić i mordować, tak jak to jest na zwykłych wojnach?- prychnął Harry.- Wojna dopiero się zaczyna. Największy koszmar będzie w noc krwawego księżyca- wyjaśnił.
-W noc krwawego księżyca?- Zmarszczyłem brwi i usiadłem na krześle.
-Pamiętasz co opowiadałam ci o przepowiedni?- zapytała Angel, a ja pokiwałem głową.- „Kiedy czerwony księżyc na niebie zaświeci, osiem światów stanie w jednej linii.”  Właśnie do nocy krwawego księżyca muszę zdobyć Ethre- powiedziała.
-A co potem?- zapytałem.
-Potem zacznie się prawdziwe piekło- mruknął Louis. Zapadła cisza. Każdy zajęty był swoimi myślami.
-Okej. A teraz niech ktoś mi wyjaśni kim ja jestem- zażądałem.
-Jesteś Nefilim'em- powiedziała Angel. Kiedy zobaczyła moją zdziwioną minę, tłumaczyła dalej.-Nefilim jest istotą stworzoną z Anioła i człowieka. Kontrolują Mroczny Świat i znajdujące się tam demony... Masz Anielską krew Niall. Jesteś jednym z najsilniejszych stworzeń. Znajdujesz się w ogromnym niebezpieczeństwie. Prawdopodobnie ostatni Nefilim istniejący w obrębie ośmiu światów... to właśnie ty- powiedziała poważnym głosem.
-To dlatego widzę duchy i inne zjawy?- W sumie to by miało sens.
-Tak. Raczej tak. Jesteś synem Gabriela. Zostałeś następcą Anioła Śmierci. Jesteś o wiele potężniejszy niż możesz to sobie wyobrazić.- Przeczesała włosy palcami i przyglądała mi się uważnie.
-Nie rozumiem dlaczego nigdy o tym nie wiedziałem?- zapytałem cicho. Byłem cholernie sfrustrowany tym, że moja mama ukrywała przede mną całą prawdę!
-O tym powinieneś porozmawiać z własną mamą.- Złapała moją dłoń i ścisnęła lekko, chcąc tym samym dodać mi otuchy.
-Chyba masz rację- westchnąłem zrezygnowany. Przypuszczam, że to będzie trudna rozmowa...
***
Zamknąłem drzwi i ruszyłem w stronę salonu. Kiedy wszedłem do pomieszczenia mama od razu zerwała się z miejsca. Podeszła do mnie szybkim krokiem i przytuliła mnie.
-Jesteś nareszcie. Martwiłam się- powiedziała przejętym głosem. Odsunąłem się od niej i wskazałem kanapę, dając jej tym samym znak, żeby usiadła. Tak też zrobiła, a ja zająłem miejsce obok niej. Przez chwilę panował między nami cisza.- Niall...- zaczęła, jednak jej przerwałem.
-Wiem już wszystko. Wiem kim jest mój ojciec i kim jestem ja. O stworzeniach nadprzyrodzonych wiedziałem już od dłuższego czasu- przyznałem cicho.
-O matko...- jęknęła i zakryła twarz dłońmi.
- Ale nadal nie mogę zrozumieć, dlaczego przez całe życie ukrywałaś przede mną prawdę?!- zmarszczyłem brwi i spojrzałem na nią zdenerwowanym wzrokiem.- Żyłem w ciągłym kłamstwie. Myślałaś, że prawda nigdy nie ujrzy światła dziennego? Że niczego się nie dowiem?!- zapytałem już ostrzejszym tonem. Mama spuściła wzrok, a mi momentalnie zrobiło się głupio, że tak na nią naskoczyłem, ale w sumie niech się postawi w mojej sytuacji! Okłamywała mnie przez dosłownie całe moje życie!
-Niall zrozum musiałam- szepnęła.
-Musiałaś? A co było takiego ważnego?- prychnąłem.
-Związki między Aniołami, a ludźmi są zakazane. A jeszcze jak pojawia się dziecko...- przerwała na chwilę, po czym ponownie się odezwała.- Większość osób uważało, że Nefilim stanowi zagrożenie. Kazano je zabijać. Niall nie mogłam cię stracić! Jeśli ktokolwiek dowiedziałby się, że nie jesteś człowiekiem tylko...- Wzięła głęboki oddech.- Musiałam zrobić wszystko, abyś był bezpieczny. Dlatego wraz z Gabrielem postanowiliśmy, że ja wraz z tobą przeprowadzimy się, a on zniknie z naszego życia. Nie mówiłam ci o niczym, bo wiedziałam, że jeśli to zrobię to mogą cię odnaleźć. Jeśli tak by się stało... Straciłabym wszystko. Cały mój świat. Ja po prostu chciałam zapewnić ci normalne życie, bez ciągłego strachu.- Zobaczyłem, że po jej policzkach płyną łzy. Od razu zamknąłem ją w uścisku.
-Nie mam ci tego za złe...- szepnąłem.
-Kocham cię synku- zaszlochała i bardziej wtuliła się w moje ciało.
-Też cię kocham mamo...
_________________________________________________________________________________
Rozdział NIE sprawdzany, ale już nie mam siły. Jestem załamana, a moje życie się skończyło... Pewnie wiele z Was już wie, że Zayn odszedł z zespołu... 25.03.2015 - oto jedna z najgorszych dat w moim życiu. Ja umarłam. Psychicznie nie wytrzymałam i umarłam. W środku już nie istnieję...
A najgorsze jest to, że oni obiecali „Będziemy istnieć tak długo, jak długo nasi fani będą tego chcieli” - Uwierzyłam w to. Uwierzyłam w tak piękne kłamstwo. Wszystko się rujnuje, nienawidzę życia! Dosłownie NIENAWIDZĘ!
Jednak rozumiem Go i mimo, że tak cholernie mnie zranił... wybaczam mu... Jednak wiem, że już nie będzie tak samo. Oni jako PIĄTKA podtrzymywali mnie przy życiu... A teraz jedna podpora się zawaliła... Już nie ma mojego szczęścia w życiu...



Ale ja mam jeszcze inne problemy. A dochodzi do tego to, że coraz bardziej tracę wenę na to opowiadanie. Od dłuższego czasu zastanawiam się nad zawieszeniem. Tracę tą chęć do ciągnięcia tej historii.... JESZCZE NIC NIE JEST PEWNE, ALE MOŻECIE PRZYGOTOWAĆ SIĘ NA NAJGORSZE...

Mam nadzieję, że mnie nie znienawidzicie... Jeszcze do puki daję radę będę to ciągnąć... Ale... eh...

Poza tym dziękuję za powyżej 14 tyś. wyświetleń... Kocham Was... :'(

12 komentarzy:

  1. Jak zawsze wspaniały :* czekam na naxt ♥♡♥♡♥♡

    OdpowiedzUsuń
  2. Zayn... ja również jestem załamana. Przepłakałam całą noc. Nie mogę tego zrozumieć. Wiem, iż zespół by się rozpadł, ale nie podejrzewałam, że nastąpi to tak szybko. Chociaż 5 lat to dużo. W każdym razie boli mnie to, że podjął taką decyzję. Może i nie był moim ulubieńcem, ale jednak. Bez niego 1D to nie to samo, co kiedyś. Jednak wybaczę mu to. Zawsze wybaczę, nigdy nie zapomnę. :)
    Najgorsza jest ta myśl, ,,że to przeze mnie". Zawsze, jeśli się do czegoś zabieram to spierdolę to (wybacz za słowo). Ugh, z jednej strony Go rozumiem, z drugiej - juz nie. :'c
    Rozdział genialny, norma.
    Szczerze, to też myślałam, że od razu zaczną się bić. Ba, że zaczną walczyć. Ty jednak miałaś nieco inne plany. I dobrze. :)
    Angel taka biedna. Tak strasznie jej współczuję. Nosi ogromne brzemię, ogromną odpowiedzialność Ja bym na jej miejscu nie dała rady. Jestem za słaba. Psychicznie, jak i fizycznie. Zwłaszcza teraz.
    Niall, jest nadal kochany. Zawsze był, jest i będzie. Teraz jest kimś ważnym. Synem Anioła Śmierci. To w sumie do niego pasuje. Nawet bardzo.
    Gabriel, ugh. Co on knuje? Czego chce?
    A mama niebieskookiego, poniekąd ją rozumiem. Choć z drugiej strony, nie chciałabym okłamywać swojego jedynego syna. Nie potrafiłabym. Przynajmniej jest fajnie wytłumaczone, dlaczego to robiła. Wybaczam jej. :)
    Rozumiem, że chcesz zawiesić bloga. Mimo iż nie popieram tego, rozumiem. Kurcze. Zayn... :((
    Pamiętaj, jak coś, zawsze możesz na mnie liczyć. Postaram się Ci pomóc. Zawsze możesz do mnie napisać. Trzymaj się! ♡

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział z reszta jak zawsze :* ♡♡♡♡♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział świetny! I proszę cię nie zawieszaj bloga nie wiem zrób sobie jakąś przerwę ale nie zawieszaj...błagam

    OdpowiedzUsuń
  5. Pierwszy raz w życiu nie wiem co ci napisać... Jest źle...bardzo źle... nie byłam fanką One Direction jakoś specjalnie długo, ale mimo wszystko jestem załamana :( Bez niego to nie będzie już to samo. Uważam, że mimo wszystko powinnyśmy wspierać chłopaków. Tylko oni nam zostali a co do Zayna.... będzie mi brakować tej mordki ale cóż... tak widocznie ma być.. ważne by był szczęśliwy.
    Co do bloga to nie wybacze ci jak go zawiesisz. Rozumiem oczywiście, że jest ci ciężko. Jeśli czujesz, że nie dajesz rady to napisz ostatni rozdział i epilog i nie męcz się nad wymyslaniem ciągu dalszego tej histori.
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. No! Wiem, że jak zaraz wpadniesz do domu to będziesz sprawdzać czy koś nie skomentował, więc piszę to, żebyś spodziewała się, że zaraz skomentuję nieco dłużej xD Czekaj!! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. No dobra... zacznę od Twojej notki. Wiesz jakie ja... mam zdanie o 1D ;) Lubię ich, nawet bardzo! Ale jeśli chodzi o to, ze Zayn odszedł to jest to dla mnie jeden wielki smutek, ale cóż... da się żyć! I wiem, że Ty też jeszcze jednak żyjesz... Zwłaszcza jak skaczesz u mnie do rytmu muzyki, a Skrapi gryzie Ci skarpetki białe xD Tsa... Żyjesz, żyjesz.
    A co do rozdziału to powiem szczerze, że nie spodziewałam się takiego rozwoju spraw. Oczekiwałam (tak jak chyba większość), że będzie tak, jak ujął to Harry. Zacznie się bitwa itp. :D No a tu proszę... zaskoczenie takie. Chociaż właściwie to dobrze, bo (jeszcze) nikt nie zginął (i mam nadzieję, że nie zginie).
    Hurra! Wreszcie wiem, kto to jest "Twój" Nefilim (czy jakoś tak xD), a nie ten z wikipedii... :D
    Co do weny to oczywiście będę na Ciebie zła i wpadnę do Ciebie najprawdopodobniej z nieziemską chęcią mordu, ale tak to ok ;) Przeżyję i myślę, że każdy zrozumie ;) (wcześniej oczywiście odcinając Ci tę piękną główkę ;))
    No dobra, czekam na nn (mam nadzieję, że będzie)!! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Napisze krótko. Rozdział zajebisty *.* jak zawsze. Jestem załamana od wczoraj i mam łzy w oczach ;( nie wiem co o tym myślec ;( tak mi sie chce płakać ale nie potrafię. Musimy uszanować jego decyzje ;(

    OdpowiedzUsuń
  9. Dzsiaj przeczytałam wszystkie rozdziały wspaniale piszesz miło się czyta ;]! A co do Zayna mam nadzieje że wróci :/ pisz dallej prooosze. Albo zrób sobie jakąś małą przerwe albo nwm ;) Czekam na nn ;*

    OdpowiedzUsuń
  10. Nie zawieszaj bo fabuła jest świetna, super piszesz i zaczęło się robić naprawdę ciekawie. A jeśli chodzi o Zayna to mam nadzieje ze jeszcze wróci. Życzę Ci weny i czekam na następny rozdział

    OdpowiedzUsuń
  11. Super rozdział ! Ja też strasznie przeżyłam, odejście Zayn'a ale musimy się kochana trzymać! Nie zawieszaj bloga, bo jest super! Moim zdaniem Zayn rozważy jeszcze tą decyzje :) A co do rozdziału to megaaaaa ♥ Wiedziałam że mama jest w czymś powiązana, wreszcie się dowiedziałam co to jest nemfifl XD Powodzonka,w pisaniu i życze weny <3 ♥

    OdpowiedzUsuń

Dziękuje za każdy komentarz :) To sprawia wiele radości i jest dla mnie bardzo ważne <3 DZIĘKUJĘ! JESTEŚCIE NAJLEPSI!