niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział 19

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
'Kim jestem?'
-Niall...- Głos Angel stał się zdenerwowany.- Ale tam nie ma żadnej dziewczynki...- Szepnęła.
-Jak nie ma?- Zapytałem zdziwiony i zmarszczyłem brwi.- Przecież tam stoi...- Wskazałem palcem na drugi koniec pomieszczenia. Dziewczynka wpatrywała się we mnie smutnym wzrokiem.- Jak możesz jej nie widz...- Zamilkłem. O kur*a. Nie to nie może być to co myślę.-Angel... Czy ona...- Nie mogłem tego wypowiedzieć.- Czy ona nie żyje?- Mój głos był cichy, prawie niesłyszalny.
-Harry proszę chodź tu!- Krzyknęła dziewczyna. Chłopak po chwili przybiegł.
-Co się stało?- Zapytał zmartwiony. Miał na koszuli kilka plam krwi. Widzę, że rozprawił się z tamtym gościem.
-On...widzi duchy.- Mruknęła drżącym głosem. Oczy Harry'ego podwoiły swoje rozmiary. Zrobił gwałtowny krok w tył i wpatrywał się we mnie dziwnym wzrokiem. Był przerażony? Oby nie.
-Jak to?- Zapytał.
-Nie wiem. Sama nie mogę w to uwierzyć. Przecież to... niemożliwe.- Mruknęła.- Nadal ją widzisz?- Zwróciła się do mnie. Ponownie spojrzałem na dziewczynkę w zakrwawionej sukience. Była bliżej. Stała bardzo niedaleko. Było cholernie zimno, dlatego objąłem się rękami żeby się choć trochę ogrzać.
-Tak. Nadal tu jest.- Pokiwałem głową. To mi się naprawdę nie podoba.
-Niall spójrz na mnie.- Powiedziała stanowczo Angel. Złapała mnie za policzki i obróciła moją głowę tak, żebym na nią patrzył.- Nie zwracaj na nią uwagi. Nie patrz na nią tylko na mnie. Spróbuj się jej pozbyć dobrze?- Jej głos był bardzo poważny.
-Ale jak?- Zapytałem bezradnie, nadal wpatrując się w jej oczy.
-Po prostu nie myśl o niej. Udawaj, że jej tu nie ma.- Spróbowała się uśmiechnąć, ale nie dała rady.
-Zaraz... Skoro ona nie żyje i jest duchem... Może będzie wiedzieć co z Thomasem!- Powiedziałem entuzjastycznie. Wyrwałem się z rąk Angel i kucnąłem na ziemi. Przez chwilę przyglądałem się tej małej istotce. Zaczęła cicho szlochać. Jej policzki stały się mokre, ale nie od łez... Tylko od krwi. Płakała krwią.
-O cholera.- Szepnąłem przerażony.- Ona płacze krwią.- Patrzyłem na nią z szeroko otwartymi oczami.
-Niall przestań. Odetnij ją od siebie natychmiast.- Napięcie stawało się coraz bardziej wyczuwalne.
-Kuźwa przestań! Ona ma rację. No już!- Warknął Harry. Popatrzyłem na nich i pokręciłem głową.
-Czekajcie...- Starałem się, aby mój głos był jak najbardziej opanowany. Kiedy ponownie przeniosłem wzrok na dziewczynkę, ona stała tuż przede mną. Jej blada twarz prawie stykała się z moją. Gwałtownie się cofnąłem i upadłem na ziemię.- Czego ode mnie chcesz?- Syknąłem jednocześnie wściekły, przestraszony jednak kryło się we mnie również współczucie.
-Proszę pomóż mi...- Powtórzyła drżącym głosem.
-Wiesz gdzie jest Thomas? Czy on żyje?- Zapytałem.
-Thomas.- Zmarszczyła brwi jakby nad czymś się zastanawiała. Podniosła wzrok. Wystawiła w moją stronę rękę, tak jakby chciała dotknąć mojej twarzy. Zrobiło się jeszcze zimniej. Biała para wylatywała z moich ust, a kryształki lodu formowały się na rzęsach.- Thomas...- Szepnęła i rozpłynęła się w powietrzu. Wpatrywałem się jeszcze w pustą przestrzeń. Temperatura powoli wracała do normy. Moje szybkie bicie serca, stopniowo się uspokajało.
-Nie ma jej.- Mruknąłem.- Zniknęła.- Dodałem równie cicho.
-Ty chyba do reszty kretynie zgłupiałeś.- Warknął Harry.- Zmywajmy się stąd lepiej.- Westchnął i ruszył korytarzem w stronę wyjścia. Szliśmy szybkim krokiem i nie zatrzymywaliśmy się ani na chwilkę.
-Nigdy, ale to nigdy więcej nie rozmawiaj z żadnym duchem. Rozumiesz?!- Zapytała ostro Angel.
-Dlaczego? Z tego co widziałem nie zamierzała mi zrobić krzywdy.- Zmarszczyłem brwi.
-Nie wiesz co zamierzała. Więc jak kiedykolwiek powtórzy się coś takiego, spróbuj tego ducha od siebie odciąć.- Nie patrzyła na mnie.
-To nie jest wyjaśnienie. Wy oboje coś przede mną ukrywacie. I to mi się nie podoba.- Pokręciłem głową.- Jak nie powiecie mi o co chodzi, nie przestanę. Ta dziewczynka chciała pomocy. I zamierzam się dowiedzieć o co chodziło. Mimo, że jest to w cholerę przerażające i szczerze, to chciałbym o tym zapomnieć, jednak ona coś wie. Wie coś o Thomasie, a ja za wszelką cenę pomogę jej i jemu.- Powiedziałem głosem nie znoszącym sprzeciwu.
-Nie wiesz w co się pakujesz...- Bąknął Harry.
-Nie obchodzi mnie to.- Nie jestem pewien czy naprawdę mnie to nie obchodzi. Pierwszy raz zobaczyłem ducha.
-Niall do cholery nie masz prawa widzieć zmarłej duszy!- Krzyknęła wkurzona.- To jest...- Zamilkła i szukała odpowiedniego słowa.- Niemożliwe. To do cholery nierealne, żebyś widział to wszystko. Nie jesteś nawet stworzeniem nadprzyrodzonym, a co dopiero...- I znowu się nie odezwała.
-A co dopiero co?- Dopytywałem się. Ona jednak nie odpowiedziała. Zacisnęła usta w cienką linię. 
-Harry. O co chodzi?- Zwróciłem się do niego.
-Chodźmy stąd zanim ktoś nas zaatakuje.- Powiedział tylko i przyspieszył kroku. Kiedy wyszliśmy na zewnątrz ponownie poczułem chłód, a przecież na dworze nie było zimno.
-Poczekaj!- Usłyszałem przejęty głos. Zatrzymałem się i odwróciłem. Ta dziewczynka stała w drzwiach.- Musisz mi pomóc, a wtedy on pomoże tobie.- Powiedziała cicho.
-Ale w czym mam ci pomóc?- Zapytałem.
-On wie. On o tobie wie.- Podeszła bliżej, przez co zimno się nasiliło.
-Ale co wie?- Kiedy mówiłem, z moich ust unosiła się para.
-Niall odetnij ją do cholery!- Warknęła Angel. 
-Trzeba go stąd szybko zabrać.- Powiedział przejęty Harry i zaczął mnie odciągać do tyłu.
-Czekaj.- Wyrwałem się z jego uścisku i kucnąłem przed dziewczynką.- Wytłumacz mi o co chodzi, a ci pomogę. Ale najpierw muszę zrozumieć.- Starałem się, aby mój głos był spokojny. Ale jak tu do cholery być spokojnym skoro kilka centymetrów przed tobą jest... duch?!
-Żyjesz w mroku. Nie ma światła. Tylko on potrafi ci pomóc.- Powiedziała i zniknęła.
-Czekaj! Wróć! O czym ty mówisz?!- Krzyknąłem, jednak się nie pojawiła.
-Kur*a idziemy.- Harry szarpnął mnie za ramię i pociągnął w stronę samochodu. Wsiedliśmy do środka i ruszyliśmy.
Angel siedziała cicho i wpatrywała się w swoje dłonie. Nie chciała na mnie spojrzeć. Harry również się nie odzywał. Z wielką siłą ściskał kierownicę, przez co jego knykcie pobielały. W końcu postanowiłem przerwać tą denerwującą ciszę.
-Wy coś ukrywacie. I nie chcecie mi powiedzieć co.- Westchnąłem z irytacją.- Nie możecie tak przez cały czas milczeć. Angel powiedz o co chodzi.- Nalegałem. Ona jednak odwróciła głowę i wpatrywała się w szybę.- Harry?- Naciskałem. Zacisnął mocniej ręce, ale się nie odezwał.
-Okej widzę, że jak na razie się tego od was nie dowiem.- Westchnąłem.- A tak w ogóle to kim ty jesteś Harry?- Zapytałem.
-Co?- Zmarszczył brwi i spojrzał w lusterko, dzięki czemu mógł mnie widzieć.
-Bo je jesteś zwykłym człowiekiem.- Wyjaśniłem.- W takim razie kim?
-No właśnie.- Przytaknęła Angel.
-Obrońca, uzdrowiciel.- Mruknął.
-Nie.- Angel stała się bardziej ożywiona.- Serio? Kurde co za zaszczyt.- Zaśmiała się.
-Nie przesadzaj.- Wywrócił oczami, jednak również jego kąciki ust delikatnie uniosły się ku górze.- Jesteśmy.- Zatrzymał się pod domem. Weszliśmy do mieszkania.- Nialll. Ty się rozgość, a my Angel musimy wymyślić co dalej.- Powiedział chłopak. Poszli do pokoju obok, a ja zostałem w salonie sam. Usiadłem na kanapie i westchnąłem cicho. To wszystko jest chore i tak bardzo popieprzone. Przeczesałem palcami włosy po czym przejechałem nimi po twarzy


Widzę duchy. Czy jestem aż tak bardzo popieprzony?!
-Nie. Jesteś normalny.- Usłyszałem delikatny głosik i poczułem makabryczny chłód. Obok mnie siedziała ta sama dziewczynka. Miała nadal tą samą zakrwawioną sukienkę.
-Jeszcze ciebie tu brakowało.- Mruknąłem bardziej do siebie niż do mnie.- Mam do ciebie kilka pytań.- Powiedziałem.- Po pierwsze. Czytasz mi w myślach?- Zmarszczyłem brwi.
-Nie. Ty to powiedziałeś. Możesz się ze mną komunikować nie tylko słownie, ale też przez myśli.- Wyjaśniła swoim dziecięcym głosikiem.- Ale nie po to tu przyszłam. Mamy mało czasu. Oni ci nie pomogą. Musisz działać sam.- Powiedziała ciszej.
-Ale ja nie wiem o co chodzi. Prosisz mnie o pomoc, ale nie wiem w czym mam ci pomóc.- Jęknąłem zrezygnowany. Nie odezwała się. Wpatrywała się w przestrzeń. Uh! Jak tak dalej będzie to ani ona nie uzyska pomocy, ani ja nie dowiem się niczego! Prędzej zwariuję! A może już jestem szalony?
-Nie jesteś szalony.- Zaprzeczyła.- Jesteś wyjątkowy.
-Ugh, przestań to robić!- Warknąłem. Oddychałem głęboko, aby chodź trochę się uspokoić. I nagle coś wpadło mi do głowy.- Jak umarłaś?- Zapytałem.
-Ja... nie pamiętam. Mam pustkę w głowie. Nie wiem co mam robić.- Z jej oczu ponownie zaczęły wypływać krwawe łzy. Wzdrygnąłem się i odwróciłem wzrok.
-Wiesz gdzie jest Thomas?- Zapytałem. Przez chwilę milczała, jednak w końcu się odezwała.
-Tak. Chyba tak.- Przytaknęła.
-Gdzie jest? Żyje?- Spojrzałem na nią i przypatrywałem się jej uważnie. Spuściła głowę. Nie. Nie to nie wróży nic dobrego.
-Uważaj na siebie.- Szepnęła i zniknęła.
-Czekaj! Wróć!- Rozglądałem się po salonie, jednak jej już nie było. Temperatura wróciła do normy.
Wstałem z kanapy i ruszyłem do pomieszczenia, w którym był Harry z Angel. Zatrzymałem się przy progu, ponieważ usłyszałem, że rozmawiają o mnie. Tak wiem, nie powinienem podsłuchiwać, ale nic na to nie poradzę.
-On jest popieprzony! To nie możliwe, żeby widział duchy! Przecież nie jest... sama wiesz kim.- Mruknął Harry.
-On nie jest popieprzony! Jest po prostu... zagubiony. I dla mnie też jest to dziwne. To wszystko jest takie chore.
-Może nie jest człowiekiem. Może jest..- Zaczął jednak mu przerwała.
-Nie. Nie wiem. Już sama się w tym gubię.- Angel załapała się za głową.
-Właśnie! Thomas! On wiedział! To dlatego... O matko jaki byłem głupi!- Powiedział przejęty.
-Co?- Dziewczyna zmarszczyła brwi.
-Thomas. On od samego początku wiedział co jest z Niall'em. Dlatego właśnie tu przyjechał! Szukał ciebie, żebyś doprowadziła go do niego! Przy okazji, abyś pomogła Thomas'owi w osiągnięciu celu.- Wyjaśnił.
-To kim w końcu jestem?- Zapytałem i wszedłem do pomieszczenia.- Skoro nie jestem człowiekiem to kim?
-Nie wiem.- Szepnęła Angel.
-Ja też nie.- Pokręcił głową Harry.
-To wszystko jest popieprzone.- Jęknąłem.- Niech ktoś zabierze mnie do domu.
-Niall...- Angel dotknęła mojego ramienia jednak się odsunąłem.
-Nie. Chcę to wszystko przemyśleć i odpocząć na chwilę od tego całego gówna.- Żwawo gestykulowałem rękami.
-Okej. Chodź. Odwiozę cię.- Powiedział Harry i wyszliśmy.
***
-Mamo?- Krzyknąłem.
-O Niall.- Mama zbiegła po schodach na dół.- Jak jesteś głodny obiad jest w lodówce. Ja śpieszę się do pracy. Do zobaczenia później.- Pocałowała mnie w policzek i wyszła. Westchnąłem i poszedłem na górę. Rzuciłem się na łóżko. Włączyłem laptopa, założyłem słuchawki i zamknąłem się w swoim świecie.
***
Na dworze zrobiło się ciemno. Zszedłem z łóżka i powędrowałem do łazienki. Odkręciłem wodę w wannie. Przeciągnąłem koszulkę przez głowę i rzuciłem ją na ziemię. Usłyszałem huk na dole. Zszedłem po schodach na dół. Było pusto, ciemno, i cicho.
-Mamo?- Zapytałem, jednak nikt nie odpowiedział. Może mi się przesłyszało.
Wróciłem do pokoju, aby przygotować sobie czyste ciuchy. Coś mi nie pasowało. Było dziwnie cicho. Zbyt cicho. Nie było słychać lejącej się wody. Zakręcałem kran? Powoli wszedłem do łazienki. Nikogo tam nie było. Ponownie usłyszałem huk na dole. Cholera co się dzieje?! Zbiegłem na dół i zapaliłem wszędzie światła. Rozglądałem się po pomieszczeniach, jednak nikogo tam nie było. Kur*a. Świruję. To wszystko przez to, co się dzisiaj stało. Muszę się uspokoić. 
Zaburczało mi w brzuchu. Poszedłem do kuchni, otworzyłem lodówkę i wyciągnąłem jedzenie. Nagle światła w całym domu zaczęły migać, jakby wszystkie naraz się przepalały. Co do cholery? Zgasły. Zrobiło się całkowicie ciemno. Jedna mała żarówka w rogu pokoju się zapaliła. Oświetliła czyjąś sylwetkę. Przeszedł mnie nagły dreszcz. Kogoś mi przypominała. O matko.
-Thomas?- Zapytałem z nadzieją i podszedłem bliżej niego. Przysunął się do mnie, a ja gwałtownie się zatrzymałem.
Gościu zrobił krok w moją stronę, wyłaniając się z mroku i podniósł na mnie wzrok. Miał intensywnie niebieskie oczy, którymi przeszywał mnie na wskroś.


Nie miałem racji. To nie był Thomas
Ale do kur*y nędzy... To nie może być prawda. To nie może być ON. 
To był ktoś, kogo nigdy wcześniej bym się nie spodziewał... Kogo darzyłem jednocześnie tęsknotą i nienawiścią... 
To był mój ojciec....
-Witaj Nialll... Tęskniłeś?
_____________________________________________________________________________
Hej, hej, hej! :) Przybywam z nowym rozdziałem! :) 
Jak Wam się podoba? Bo mi nie za bardzo ;/ Strasznie ciężko mi się go pisało i nie uważam, żeby wyszedł fajnie :/ Za co przepraszam!
Kto się spodziewał, że to będzie ojciec Naill'a? :D (Ja się nie spodziewałam xD Tak nagle mnie natchnęło xD)
Piszcie w komentarzu jak Wam się podoba rozdział! :) To ogromnie motywuje i sprawia wiele radości ♥
To dla Was chwilka, a dla mnie wielka motywacja ♥♥♥

Powstała również nowa zakładka "O blogu" :) Zapraszam do przeczytania ;D

Zapraszam na bloga --->  Forbidden Feeling 
Oraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo


Zachęcam do pytania bohaterów :)

czwartek, 15 stycznia 2015

Rozdział 18 część 2

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
'Obiecuję ci...'
Zatrzymaliśmy się przy jakimś domu. Angel bez słowa wyszła z samochodu. Z hukiem zatrzasnęła drzwi i poszła w stronę wejścia do mieszkania. Cicho westchnąłem i poszedłem za nią. Harry wpuścił nas do środka i zaprowadził do salonu. 
-Rozgośćcie się. Zaraz wracam.- Mruknął cicho i wyszedł, zostawiając nas samych. Angel siedziała cicho ze spuszczoną głową i wpatrywała się w jedno miejsce.
-Jesteś na mnie zła?- Zapytałem w końcu. Dziewczyna pooli podniosła na mnie wzrok. Przez pewien czas się nie odzywała, a ja zaczynałem się niepokoić. Jest na mnie zła. Wiem to.
-Na ciebie?- Zapytała cicho.- Nie. Nie jestem na ciebie zła.- Zaprzeczyła. I chodź wiedziałem, że mówi szczerze, to i tak domyślałem się, że w przynajmniej w małym stopniu ma do mnie żal o to, że nie pozwoliłem jej tam pójść i pomóc Thomas'owi. Wiem, że on nie zasługiwał na to, aby zostawiać go tam samego, ale z jakiegoś powodu wiedziałem, że musimy iść, że on przeżyje oraz, że muszę zabrać stamtąd Angel. Nie wiem dlaczego, ale to było tak silne uczucie. Nie obchodzi mnie, że jest na mnie wściekła. Ważniejsze dla mnie jest to, aby ona była bezpieczna. A tam nie była.- Bardziej jestem zła na siebie, że ciebie w to wciągnęłam, że pozwoliłam Thomasowi tam zostać. Zgodziłam się, żeby skrzywdzili jego zamiast mnie. Mam takie straszne wyrzuty sumienia.- Mówiła cicho. Jej głos przepełniony był bólem.- On zginie z mojej winy. To nie powinien być on...- Schowała głowę w dłonie. Kucnąłem przed nią.
-Spójrz na mnie.- Powiedziałem spokojnie. Dziewczyna nie zareagowała.- Angel popatrz na mnie.- Powtórzyłem równie spokojnym głosem. Ona pokręciła jedynie głową.- Angel.- Powiedziałem cicho i odciągnąłem jej ręce od twarzy. Odwróciła głowę, abym nie mógł jej zobaczyć. Łapałem palcami jaj podbródek i przekręciłem jej głowę tak, aby wpatrywała się w moje oczy.
-On nie umrze.- Mówiłem opanowany, jednocześnie kciukami delikatnie gładziłem jej policzki.- Nic mu nie jest. Przyrzekam ci, że go stamtąd wyciągniemy. On żyje. Masz moje słowo.- Mówiłem.
-Skąd możesz mieć pewność? Może i żyje, ale co jakby właśnie zostawał zabijany? Nie wiesz tego.- Powiedziała cicho.
-Ale ja mam pewność. Po pierwsze to Thomas. On zawsze znajdzie jakieś wyjście. A po drugie...- Zamilkłem na chwilę.- Czuję go. Nie wiem jak, ale wiem, że żyje. Nie mam pewności czy nic mu nie jest, jednak wiem na sto procent, że on żyje. Po prostu mi zaufaj. Pomogę mu.- Szepnąłem.
-Boję się, że tobie również stanie się krzywda. Nie możesz tam jechać.- Swoją dłoń położyła na mojej ręce, którą trzymałem na jej policzku. Usiadłem obok niej na kanapie.- Tak strasznie się o niego martwię.- Szepnęła i przytuliła się do mnie.

(udawajcie, że to Niall xd)

-Będzie ze mną Harry. Nic nam się nie stanie.- Zapewniłem i lekko się uśmiechnąłem.
-Jadę z wami.- Powiedziała od razu. Moja mina zrzedła.
-Nie.- Zaprzeczyłem.- Nie jedziesz.
-Niall jestem od ciebie bardziej doświadczona. Muszę cię chronić.-Powiedziała.
-To ja muszę chronić ciebie.- Zmarszczyłem brwi.- Jesteś celem. Dlatego powinnaś pozostać w bezpiecznym miejscu.- Wytłumaczyłem.
-Już ja wiem co powinnam.- Warknęła i wstała na równe nogi. Ja również podniosłem się do pozycji stojącej.- Proszę cię zabierz mnie tam.- Poprosiła błagalnym tonem. 
-Nie teraz. Niech najpierw Harry wróci i powie co mamy robić dalej.- Powiedziałem.
-Harry? Od kiedy gramy w jednej drużynie?- Zapytała zdziwiona Angel.
-Od kiedy to całe gówno dotyczy nas wszystkich.- Odpowiedziałem. Nagle w pomieszczeniu zrobiło si chłodniej. Temperatura gwałtownie spadła. Objąłem się rękami.- Co się do cholery stało?- Zmarszczyłem brwi zdezorientowany. Kiedy mówiłem z moich ust wyleciał mały obłoczek pary.
-Co? Co się stało.- Dziewczyna spojrzała na mnie zdziwiona.
-Nie czujesz?- Zapytałem. Na moich rękach pojawiła się gęsia skórka. Matko jak zimno.
-Nie.- Pokręciła głową.- Co mam czuć?- Zrobiła kilka kroków w moją stronę. Jak ona może tego nie czuć?! 
-Jestem.- Do salonu wszedł Harry.- Niall zbieraj się. Jedziemy po niego.- Powiedział. Chłód powoli się zmniejszał, a w pomieszczeniu stopniowo stawało się cieplej. 
-Jadę z wami.- Upierała się dalej Angel.
-Powinnaś zostać.- Harry przechylił głowę lekko w bok.- To nie jest dla ciebie bezpieczne.- Przynajmniej on się ze mną zgadza!
-Też tak sądzę.- Poparłem go.
-A dla was niby jest?! Chłopaki! To mój brat! I na dodatek jest tam z mojej winy! Muszę tam jechać i mu pomóc...- Powiedziała, a jej ręce opadły w geście bezsilności.- Zabierzcie mnie tam! Proszę!- Błagała.

(Nie patrzcie na napisy xd)

-Dobra...- Bąknąłem po krótkiej chwili ciszy. Angel odetchnęła z ulgą.
-Ale masz się trzymać nas. I nie wychylać się za bardzo. Jak ci się coś stanie to wtedy dopiero będzie przerąbane.- Powiedział poważnie Harry.
-Nie martwcie się. Nic mi się nie stanie.- Zapewniła.- A teraz chodźmy. Musimy dotrzeć tam jak najszybciej.- Pobiegła w stronę drzwi wyjściowych, a my zaraz za nią. Wsiedliśmy do samochodu i ruszyliśmy na ratunek Thomas'owi.
***
-Czy nie możesz przyśpieszyć?!- Warknęła zniecierpliwiona Angel.
-I tak jedziemy cholernie szybko... Tak w ogóle to już dojeżdżamy.- Odpowiedział równie zestresowany Harry. Miał rację. W oddali widać już było budynek, z którego uciekliśmy. Gdy tylko zatrzymaliśmy samochód, Angel wyskoczyła na zewnątrz i pognała w stronę wejścia. Ja podążyłem za nią. Po chwili był już z nami Harry. Po cichu wślizgnęliśmy do środka budynku. Przemierzaliśmy, dziwnie ciche korytarze co jakiś czas nasłuchując, czy skądś nie dobiegał jakiś dźwięk. Doszliśmy do sali, w której byliśmy przetrzymywani. Nic. Pusto. Przeszliśmy przez kolejne drzwi. Było tam pełno krwi, ale nikogo nie było.
-O mój Boże...- Szepnęła Angel.
-Chyba działa się tu niezła rozróba...- Szepnął Harry. Wszyscy byliśmy... przerażeni? Zaskoczeni? Nie wiem. Ale jestem pewien, że każde z nas miało nadzieję, że Thomas'owi nic nie jest.
-Proszę...proszę... Kogo my tu mamy?- Usłyszałem znajomy głos, jednak chciałbym go już nigdy nie usłyszeć... Odwróciliśmy się. W wejściu stał ten facet, który nas tu przetrzymywał... oraz, który prawdopodobnie zrobił coś Thomas'owi...- Wiedziałem, że po niego wrócicie... Szkoda, że on nie może zobaczyć tego, jak bardzo się dla niego poświęcacie.- Zaszydził. Krew zaczęła się we mnie gotować. Angel nie wytrzymała i przyparła go do ściany.
-Co mu zrobiłeś?!- Warknęła wściekła.- Gdzie on jest?!
-Co mu zrobiłem?- Uniósł brwi.- Oj kochanieńka... Nie chcesz wiedzieć co mu zrobiłem. Ale mogę ci zapewnić, że cierpiał... Cholernie cierpiał. I to z twojej winy. Na początku uwierzyłem, że to on jest wybrańcem. Ale potem coś zaczęło mi nie pasować... Zorientowałem się, że to ty. Nie on... Na początku zamierzałem być dla niego delikatniejszy, ale przez to, że mnie oszukał... Cóż... Musiał przeżyć straszne katusze. - Powiedział z uśmiechem. Chciałem go zabić. Pierwszy raz miałem ochotę pozbawić kogoś życia. Miałem ochotę dokopać mu, aby zszedł mu ten jego uśmieszek z twarzy. Ale tego nie zrobiłem. Zacisnąłem jedynie pięści i stałem w gotowości.
-Gdzie. On. Jest?- Powtórzyła zniecierpliwiona dziewczyna.
-Powiedzmy, że jest tam, gdzie jego miejsce...- Ponownie się uśmiechnął.- Wysłałem go tam skąd przyszedł...- Zniżył ton głosu.- Wprost do piekła...-  Szepnął dumny. Angel otworzyła szeroko oczy. Widziałem, że poluźniła trochę uścisk. Pokręciła głową, jakby wróciła do rzeczywistości.
-Przykro mi... Piekło jest właśnie TUTAJ...- Warknęła. Chciała coś mu zrobić, jednak odciągnąłem ją do tyłu, a Harry zajął się tym kolesiem. Zdziwiło mnie to, że był tu sam. Bez swoich pomocników.
-Musimy znaleźć Thomas'a.- Powiedziała przejęta dziewczyna. Podążyliśmy za śladami krwi. Nigdzie go nie było. Weszliśmy do pustego pomieszczenia. Były tu ślady krwi, oraz kilka piór.
-O matko...- Szepnęła dziewczyna. Do jej oczu napłynęły łzy.- On chyba mówił prawdę... Thomas nie może nie żyć... Nie!- Krzyknęła i złapała się za głowę.


-On żyje. Nie martw się. On jest cały. Obiecuję ci, że go znajdę.- Złapałem ją za ramiona.- Obiecuję...- Powtórzyłem ciszej. Zaczęło się robić chłodniej. Na rękach pojawiła mi się gęsia skórka.- Znowu?- Zmarszczyłem brwi.- Co się dzieje?
-O czym ty mówisz?- Zapytała Angel. Nagle w drzwiach pojawiła się mała dziewczynka, w zakrwawionej sukience. Odsunąłem się od Angel i zrobiłem krok w stronę wejścia.
-Pomóż mi...- Szepnęła dziewczynka i odbiegła. Pobiegłem za nią. Zniknęła mi z oczu więc zacząłem wchodzić do różnych pomieszczeń. W końcu w jednym z nich, w kącie stała ona.
-Co się stało?- Zapytałem i wszedłem głębiej.
-Proszę pomóż mi...- Szepnęła przerażona.
-Ale w czym mam ci pomóc?- Zapytałem.
-Niall co się dzieje?- Obok mnie pojawiła się Angel.
-Ta dziewczynka prosi o pomoc.- Wskazałem na tą małą wystraszoną istotkę. Ciekawe dlaczego jej sukienka była we krwi. I z jakiego powodu znajdowała się w tak okropnym miejscu jak to?!
-Nial....- Głos Angel stał się zdenerwowany.- Ale tam nie ma żadnej dziewczynki.......
_____________________________________________________________________________
Hej, hej, hej! :) 
Witam Was nowym rozdziałem! :) (a w sumie jego częścią xd)
Przepraszam Was za tak długą nieobecność, ale mam usprawiedliwienie! :) Coś mi się stało z laptopem (a na nim mam zapisane wszystko xd) no i nie działał, więc nie mogłam na nim pisać... Miałam go dawać do naprawy, ale  ( na szczęście!) zaczął działać :) 
Dlatego napisałam (przed chwilą xd) dla Was rozdział :) (Nie jest sprawdzany! Za błędy przepraszam!)
Jak się podoba? :) Piszcie opinie w komentarzach! ^^ To motywuje! Ogromnie! I jest to dla mnie bardzo ważne :) Myślę, że możecie poświęcić tą jedną chwilkę aby zostawić opinie :) 



środa, 7 stycznia 2015

Liebster Award! #1 #2

Ogromnie dziękuję za nominację : Karolina i Agawa Alicja

"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Pytania Agawa Alicja:


1. Co byś zrobił/zrobiła z 1mln pieniędzy?
 Spełniłabym marzenia i pomogła potrzebującym :)
2. Książka, która diametralnie odmieniła twoje życie i nie możesz przestać o niej myśleć?
 1."Hopeless" <3
2. "50 twarzy Greya" <3
3. Ile masz blogów? Jeśli jest ich za dużo, żeby wymienić, to podaj swój pierwszy, ostatni i ulubiony.
Moje własne:
1. Dary Anioła
4. Oceń swoją kreatywność w skali 1-100.
 80? Nie wiem xd
5. Twoi wszyscy idole?
 Za dużo ich! O.o
6. Plany na przyszłość?
 Studiować :)
7. Najładniejsze imię żeńskie i męskie zza granicy?
 Żeńskie: Alex i Hope
Męskie:Dylan, Harry, Louis, Niall, Liam, Zayn
8. Wymarzony sylwester?
 Za dużo do pisania xd
9. Wymyślony przyjaciel z dzieciństwa?
 Nie miałam :)
10. Wierzysz w "miłość od pierwszego wejrzenia"?
 Nie za bardzo ;/
11. Co cię natchnęło do założenia bloga?

Nic mnie nie natchnęło :) Zaczęłam pisać, aż w końcu Nicol namówiła mnie do założenia bloga :)


Pytania Karolina:

1. Co rozumiesz przez pojęcie "wiara"?
To jest coś osobistego :)
2. Jaka jest Twoja ulubiona książka z dzieciństwa? Dlaczego?
"Mikołajek". Uwielbiałam jak tata to czytał :D
3. Co/Kto Natchnęło/natchnął się do pisania?
Sama się natchnęłam ;D
4. Czy chciałabyś/łbyś zaprzyjaźnić się z głównym bohaterem/bohaterką Twojego opowiadania? Dlaczego?
Tak :) Byłoby fajnie :)
5. Wolałabyś/łbyś poznać chłopaka/dziewczynę na całe życie, czy aby wszyscy/tkie się za Tobą uganiali/ły?
Na całe życie :)
6. Jakie jest Twoje marzenie? (jeśli możesz je wyjawić)
Ojj..mam dużo marzeń ;)
7. Masz najlepszego przyjaciela/przyjaciółkę? Co w nim/niej cenisz?
Mam :) Potrafi mnie rozbawić w trudnych chwilach ;)
8. Kogo ze swojego opowiadania lubisz najbardziej?
Ostatnio polubiłam Thomas'a :D
9. Co najdziwniejszego/najśmieszniejszego wydarzyło się w Twoim życiu w tym roku?
Jeszcze nic xd
10. Chciałabyś/łbyś mieć nadprzyrodzone moce? Jakie?
Chciałabym :) Np. władać nad jakimś żywiołem ;)
11. Kim chcesz być w przyszłości? Dlaczego?
Weterynarzem bo kocham zwierzęta :) Lub : aktorką, pisarką, fotografem, tłumaczem, projektantką wnętrz ;)

Moje nominacje:



Moje pytania:
1.Dlaczego zaczęłaś/ąłeś pisać?
2.Co skłoniło Cię do napisania bloga?
3.Ulubiona książka?
4.Wymarzone wakacje?
5.Czym się interesujesz?
6.Czego się boisz?
7.Twoja najlepsza cecha?
8.Chciałabyś/łbyś cielić się w swojego głównego bohatera?
9.Kolor oczu?
10.Co w sobie lubisz?
11.Masz przyjaciela/przyjaciółkę na którego/órą możesz liczyć?

Jeszcze raz Wam dziękuję ;)


niedziela, 4 stycznia 2015

Rozdział 18 część 1

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
'To ja...'

Moja głowa mi pulsowała. Powoli podniosłem ociężałe powieki. Przez chwilę moje oczy musiały przyzwyczaić się do boleśnie oślepiającego światła. Kiedy w końcu odzyskałem sprawność widzenia zauważyłem, że jestem przywiązany do jakiegoś krzesła. Zacząłem szarpać rękami jednak nic to nie dało.
-Niall...- Usłyszałem rozpaczliwy głos. Spojrzałem w stronę z której dobiegał. Angel siedziała niedaleko. Również nie mogła się ruszać.- Przepraszam. Tak bardzo cię przepraszam, że cię w to wciągnęłam.- Widziałem, że jest zrozpaczona. Obwiniała się za to. Ale ja jej nie obwiniam. Nie mógłbym. Wiem, że to nie jest jej wina.
-To nie twoja wina.- Pokręciłem głową.- Nie obwiniam cię za nic.
-Nie chcę wam przerywać, ale musimy się stąd wydostać.- Usłyszałem znajomy głos. Thomas.- Spróbuję spalić tą linę.- Powiedział.
-Nie radziłbym tego robić.- Do pomieszczenia wszedł jakiś koleś.- To nie są zwyczajne liny. Im więcej razy będziesz próbował takich sztuczek tym szybciej trucizna rozprzestrzeni się po twoim organizmie. Ale jak wolisz.- Wzruszył ramionami. Thomas zacisnął szczękę.
-Czego od nas chcecie?!- Syknęła Angel.
-Od was wszystkich nic. Ale od jednego z was...- Zaczął.- Które z was jest wybrańcem?- Zapytał.
-Nic mu nie mówcie.- Powiedział stanowczo Thomas. Znikąd drugi koleś uderzył Thomas'a biczem w plecy. Chłopak cicho syknął.
-Ja jednak radziłbym się odezwać.- Zaśmiał się pierwszy nieznajomy.- Bardzo chcę wiedzieć, które z was jest wybrańcem. Jeśli będziecie współpracować tylko jednemu z was stanie się krzywda. A reszta pójdzie wolno... Może. Niczego nie obiecuję- Wzruszył ramionami.- Daje wam trzy minuty. W tym czasie przygotuję takie fajne zabaweczki...Które raczej nie będą dla was przyjemne.- Powiedział i razem z drugim gościem wyszli zostawiając nas samych.
-Słuchajcie. Jak znowu tutaj przyjdzie, mówcie, że to ja jestem wybrańcem. W tym czasie kiedy będą się mną zajmować uciekniecie. Pod tym budynkiem, trochę dalej będzie samochód. W mim będzie mój przyjaciel. Wsiądziecie tam i odjedziecie jak najdalej stąd. Zrozumiano?- Zapytał Thomas.
-Nie. Nie zgadzam się. Nie pozwolę aby zrobili coś tobie. To ja jestem wybrańcem i to ja zginę nie ty.- Powiedziała stanowczo Angel.
-Błagam. Chociaż tym razem się ze mną nie kłóć. Po prostu zrób to co powiedziałem i zabierz go stąd.- Skinął w moją stronę głową. 
-Nie mogę. Nie zostawię cię. Mimo, że jesteś wkurzający nie chcę żebyś odpowiadał za coś co jest moim przeznaczeniem.- W jej oczach zaczęły zbierać się łzy.
-Kur*a Angel. Tylko nie płacz.- Powiedział cicho. Pierwszy raz widziałem jak wiele emocji się w nim kotłuje, ale starał się tego nie okazywać. Pozornie zachowywał spokój chociaż domyślałem się, że on też przynajmniej w minimalnym stopniu jest zestresowany.- Uwierz... myśl, że zaraz prawdopodobnie zostanie się brutalnie zamordowanym też nie jest przyjemna.- Prychnął.- Ale wiem co robię... Przynajmniej poniekąd.- Wzruszył ramionami.- Nie obchodzi mnie czy tego chcesz czy nie. Obiecałaś dopilnować tego, aby Niall'a nikt nie zabił. Więc teraz to do cholery zrób. Mną się nie przejmuj. Co ze mną będzie to będzie. I tak można mnie już uznać za martwego... Tu chodzi o was. Musicie uciekać... Musicie przeżyć...- Powiedział ściszonym głosem.
-Nie pozwalam ci zginą za mnie.- Upierała się Angel drżącym głosem.
-Nie proszę cię o pozwolenie. Gdybym to zrobił upadłbym zbyt nisko.- Pokręcił głową z uśmiechem.- Zbliżają się... Róbcie to co wam mówiłem. I pod żadnym pozorem po mnie nie wracajcie.- Powiedział poważniejszy. Spuścił głowę, zamknął oczy i złapał rękami za skraj krzesła.- Gabrielu pomóż im.- Szepnął cicho. 


Drzwi się otworzyły i do pomieszczenia weszło czterech kolesi.
-No to co? Zaczniecie ze mną współpracować, czy mam wydobyć to z was siłą?- Zapytał widocznie rozbawiony. Nikt z nas się nie odezwał.- No to wyciągnę to z was siłą.- Podszedł do mnie i wyciągnął mały scyzoryk. Przyłożył mi ostrze do policzka.- Jak przykro będzie zniszczyć taką śliczną buźkę...- Kiedy lekko nacisnął na skórę, w ostatniej chwili powstrzymał go Thomas.
-Czekaj.- Powiedział.- To ja.- Odezwał się.
-Co ty?- Zapytał koleś, który trzymał tą swoją łapę na mojej twarzy.
-Po pierwsze. Ja jestem od niego przystojniejszy i to ja mam ładniejszą buźkę.-Popatrzył na niego wymownie, a ja wywróciłem oczami. Cały on.- A po drugie to ja jestem wybrańcem.- Zauważyłem, że Angel zacisnęła usta w cienką linię.
-No wreszcie ten co na początku się sprzeciwiał teraz z nami współpracuje! Widzę, że zmądrzałeś!- Uśmiechnął się zwycięsko.- Chłopaki bierzcie go.- Powiedział surowym tonem. Podnieśli Thomas'a z krzesła i mocno trzymali.
-To co? Teraz idziemy się bawić tymi waszymi zabawkami?- Prychnął lekceważąco Thomas. Ten jak zawsze musi coś dogadać, aby kogoś zirytować. Ale tym razem mi to nie przeszkadza.
-Lepiej mnie nie denerwuj.- Zagroził nieznajomy i popchał chłopaka w stronę drzwi. Zanim zniknął za drewnianą powłoką Thomas obrócił głowę i delikatnie, prawie niezauważalnie skinął głową. Po czym wyszli. 
-Dobra. Co teraz?- Spytałem. W moich żyłach krążyła adrenalina.
-Nie wiem.- Powiedziała spanikowana Angel. Nagle liny na naszych rękach zaczęły płonąć.
-Ty to zrobiłaś?- Spojrzałem na nią zaskoczony.
-Nie.- Powiedziała równie zdziwionym głosem. Po kilku chwilach spalone liny opadły na ziemię. Mimo, ze miałem lekko poparzone nadgarstki poczułem ulgę. Zerwaliśmy się z miejsc. Były dwa wyjścia. Jednymi drzwiami wyszli tamci wraz z Thomas'em. Do wyboru zostały nam drugie.
-Chodź.- Pociągnąłem ją za rękę. Nacisnąłem na klamkę. Drzwi się otworzyły.- Mamy szczęście.- Szepnąłem. Wybiegliśmy na korytarz. Jakimś cudem wszystko szło gładko. Nikt nie krążył tymi korytarzami, którymi akurat szliśmy. I z zadziwiającą łatwością trafiliśmy do drzwi. Również były otwarte.- Myślę, że to nie szczęście. Ktoś nam pomaga.- Stwierdziłem.
-Też tak sądzę.- Zgodziła się ze mną.
-Chodź. Musimy znaleźć ten samochód.- Pociągnąłem ją za sobą jednak ona się zatrzymała i wyrwała dłoń.
-Uciekaj. Ja wracam po Thomas'a.- Odwróciła się i zaczęła iść z powrotem do środka budynku. Podbiegłem do niej aby dotrzymać jej kroku.
-Idę z tobą. Nie zostawię cię cię samej.- Powiedziałem poważnie.
-Niall idź stąd. Musisz uciekać.- Warknęła.- Nie pozwolę aby ci się coś stało.
-Tak samo ja nie pozwolę aby coś stało się tobie. Słyszałaś Thoams'a. Mamy iść szukać tego cholernego wozu. Więc, albo pójdziemy tam razem, albo zaniosę cię tam siłą.- Uparłem się stanowczo. Nie pozwolę jej tam wrócić. Wierzę, że Thomas wie co robi.
-Od kiedy się go słuchasz?- Prychnęła. Wpatrywałem się w nią spod przymrużonych powiek.
-Idziemy.- Zignorowałem jej komentarz i pociągnąłem ją za sobą.- Idziemy do tego pieprzonego samochodu czy ci się to podoba czy nie.- Zaczęła się szarpać, aż w końcu odpuściła.
-Oby Thomas wiedział co robi...- Bąknęła zestresowana.
-Na pewno wie. Przecież to... Thomas. On zawsze znajduje jakieś wyjście z sytuacji.- Wzruszyłem ramionami. W oddali zauważyłem samochód. Kiedy byliśmy już blisko usłyszałem przeraźliwy krzyk... Krzyk Thomas'a.
-Thomas!- Pisnęła Angel. Chciała pobiec mu na pomoc, ale w ostatniej chwili ją złapałem i wepchnąłem do wozu. Spojrzałem na miejsce kierowcy i kiedy zobaczyłem kto tam siedzi zamarłem.
-Harry?- Zapytałem zdziwiony.
-On tam został prawda?- Zapytał cicho ignorując moje pytanie.
-Tak.- Mruknąłem. Chłopak zacisnął ręce na kierownicy i zamknął oczy. Angel zaczęła szarpać za klamkę.
-Wypuście mnie do cholery!- Wrzasnęła. Z jej oczu zaczęły płynąć łzy.- Otwieraj te pieprzone drzwi! Muszę mu pomóc!- Krzyczała. Harry również zignorował jej wypowiedz, odpalił samochód i pojechaliśmy.
-Ciiii...nic mu nie będzie.- Przytuliłem do siebie dziewczynę i w pocieszającym geście, delikatnie gładziłem jej plecy.
-On tam zginie... On tam zginie przeze mnie.......
_____________________________________________________________________________
Witam! :) Rozdział miałam dodać później, ale wiele osób (w szczególności jedna xD Tak o tobie mówię Jula xD) Mnie prosiły więc wstawiam 1 część 18 rozdziału :) 


Mówiłam, że mam pewne plany co do Thomas'a :D

I jeszcze chciałam życzyć Tobie WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! (To właśnie głównie z Twojego powodu zmobilizowałam się do napisania ;))

A więc komentujcie bo to motywuje i mam więcej chęci do szybszego dodania rozdziału ;* 

Zapraszam na bloga --->  Forbidden Feeling 
Oraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo



Zachęcam do pytania bohaterów :)

piątek, 2 stycznia 2015

Rozdział 17

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
'Ciemność'
-Angel błagam!- Krzyknąłem rozpaczliwie.- Potrzebuję cię...- Jęknąłem. Ona nie może mi tego zrobić! Gwałtownie się zatrzymała. Powoli odwróciła się w moją stronę.
-C-co?- Zapytała cicho.
-Angel potrzebuję ciebie.- Przeczesałem włosy palcami.- Nie możesz mi tego zrobić. Nie chcę cię stracić. Nie mogę.- Mówiłem zrezygnowany. Angel złapała się za głowę.- Nie wiem co zrobię jeśli cię stracę...- Powiedziałem cicho. Thomas przyglądał się nam z zaciekawianiem. Chciałem mu przywalić, ale jak na razie się powstrzymywałem.
-Niall nie rób tego...- Pokręciła głową. Wydawała się być przerażona.
-Czego mam nie robić?- Zmarszczyłem zdziwiony brwi.
-Niall... Nie zakochuj się we mnie...- Szepnęła. Zrobiła jeden krok do tyłu po czym odwróciła się i odbiegła. Wpatrywałem się w jej oddalającą się sylwetkę. Kiedy już jej nie widziałem całą swoją uwagę przeniosłem na Thomas'a. Podszedłem do niego, zamachnąłem się i uderzyłem do z pięści w twarz. Przejechał dłonią po swojej kości policzkowej.
-Okej. Należało mi się, ale...- Nie dałem mu dokończyć, tylko ponownie moja pięść spotkała się z jego drugim policzkiem.- A to za co?- Syknął poirytowany.
-Za to, że cię nienawidzę.- Warknąłem wściekły. Ponownie wziąłem zamach, jednak tym razem złapał moją pięść.
-Nie radzę tego robić.- Ostrzegł poważnym głosem, po czym ostrożnie puścił moją zaciśniętą dłoń.
-Nie groź mi. To nie działa. Nie boję się ciebie. Tak strasznie cię nienawidzę i mam ochotę cię zabić.- Syknąłem.- Dlaczego to zrobiłeś? Dlaczego chciałeś, aby wymazano mi pamięć?- Zapytałem poirytowany.
-Ja...- Zamilkł na chwilę, jakby zastanawiał się nad odpowiedzią.- Nie wierzę, że to mówię...- Pokręcił głową.- Zrobiłem to poniekąd, żeby cię chronić...- Powiedział cicho.
-Chronić?- Prychnąłem.- Ty mnie nienawidzisz tak samo jak ja ciebie. Nie mógłbyś mnie chronić.- To było niedorzeczne!- Przed czym ty mnie niby rzekomo „chronisz”? - Zrobiłem cudzysłów w powietrzu.
-Masz rację.- Przyznał.- Nienawidzę cię tak samo jak ty mnie, ale...- Urwał.- Komuś na tobie bardzo zależy, a ja jestem od tego, żeby dopilnować abyś przeżył...- Ponownie ucichł.- Nie zdajesz sobie z tego sprawy, ale jesteś bardzo ważny... Teraz to wiem...- Wytłumaczył.
-To ja dziękuję za taką pomoc.- Bąknąłem.- Wolałbym abyś mnie zabił.- Mruknąłem bardziej do siebie niż do niego. Poczułem mocne pchnięcie i po chwili zorientowałem się, że jestem przyciśnięty do pnia drzewa.
-To da się załatwić.- Warknął.- To, że mam chronić ciebie przed innymi, nie znaczy, że ochronię cię przed samym sobą... Nie przeginaj, bo to naprawdę się źle skończy... A żebyś wiedział, że z chęcią poderżnąłbym ci gardło.- Zagroził. Przez moment gromiliśmy się spojrzeniami, po czym odsunął się ode mnie.- Witaj Vicky.- Powiedział spokojnym tonem.
-Thomas...- Usłyszałem dziewczęcy głos. Spojrzałem w tamtą stronę... Stała tam dziewczyna, którą pierwszy raz spotkałem w klubie.- Dawno się nie widzieliśmy.- Podeszła bliżej nas.- Hej Niall.- Powiedziała bardziej przyjaźnie.
-Hej.- Odpowiedziałem.
-Co cię tu sprowadza?- Zapytał się jej Thomas.
-Ty.- Mruknęła pewnie.
-Ja?- Uniósł jedną brew.- Oh co za odmiana.- Na jego ustach pojawił się bezczelny uśmiech.
-Tak ty.- Szturchnęła go palcem w brzuch.- Ale teraz mam coś ważniejszego do zrobienia... 
-Ważniejszego ode mnie? Ranisz.- Zrobił urażoną minę.
-Gdzie jest Angel?- Zignorowała jego wypowiedź.
-Nie wiem. Odbiegła gdzieś.- Wzruszył ramionami.- Co ja jestem jakimś jej radarem, że wiem gdzie znajduje się w danej sekundzie?- Zapytał.
-Szczerze? Tak.- Stwierdziła na co on wywrócił oczami.- Słuchaj...- Jej ton stał się poważniejszy.- Oni coś szykują. Jeszcze nie wiem do końca co, ale to na pewno jest coś poważnego.
-I mówisz mi to bo...?- Zapytał.
-Bo chodzi tu o Angel... I o niego.- Skinęła głową w moją stronę.- Poza tym słyszałam waszą rozmowę.- Dodała niewinnie.
-Od kiedy Vicky podsłuchujesz?- Nachylił się do niej, złapał za jej podbródek i uśmiechnął się złowieszczo.
-Od kiedy się tu pojawiłeś.- Powiedziała pewna siebie i podeszła o krok bliżej.- A teraz gadaj gdzie jest Angel.- Jej nastrój diametralnie się zmienił.
-A co jeśli tego nie zrobię?- Rzucił jej wyzwanie.
-Twoja krew pachnie naprawdę apetycznie.- Mruknęła i powoli oblizała usta.
-Nie ugryzłabyś mnie.- Przechylił głowę lekko w bok.- Ale dobrze niech ci będzie. Sprawdzę gdzie nasza mała zguba się podziewa.- Zrobił krok w tył. zamknął oczy, a kiedy je otworzył jego tęczówki były złote.- Nie widzę jej.- Szepnął.- Coś nie jest tak.- Mówił jakby do siebie.


-Co się dziej?- Spytałem w końcu.
-Czyżbyś mnie blokowała?- Prychnął. Zmarszczyłem brwi. Okej nie mówi tego do mnie.- O nie. Tak mała pogrywać nie będziemy.- Mruknął poirytowany. Zacisnął powieki, a po chwili ponownie miał normalny kolor oczu.- Vicky. Spotkamy się za chwilę tam gdzie wcześniej.- Powiedział do dziewczyny. Ona jedynie pokiwała głową i w zaskakująco szybkim tempie odbiegła.- A ty.- Wskazał na mnie palcem.- Idziesz ze mną.
-Nie.- Zaprzeczyłam.- Nigdzie z tobą nie pójdę.- On jest naprawdę chory, jeśli myśli sobie, że ja będę robił co on chce.
-Nie wkurzaj mnie, bo ci coś zrobię.- Zamknął oczy, odetchnął głęboko i rozmasował skronie.
-Nigdzie. Się. Z. Tobą. Do. Jasnej. Cholery. Nie. Wybieram.- Dałem nacisk na każde słowo.- Tak trudno zrozumieć?
- Nie chcesz iść ze mną normalnie, to pójdziemy po mojemu.- Wzruszył ramionami. Złapał mnie za ramię. Poczułem znajome mdłości. Świat zaczął mi wirować przed oczami. Po krótkiej chwili byliśmy pod moim domem. Nienawidzę kiedy to robi.
-Dlaczego tu jesteśmy?- Zmarszczyłem brwi.
-Bo wracasz do domu. Nie mogę przez cały dzień się tobą zajmować.- Wywrócił oczami.- Muszę pozałatwiać pewne sprawy...- Zapukał w drzwi mojego mieszkania.
-Nikt ci nie każe się mną zajmować. Nie potrzebuję opieki, a już tym bardziej twojej.- Warknąłem wściekły.
-Oj zdziwiłbyś się...- Mruknął cicho, jakbym nie miał prawa tego usłyszeć. Drzwi się otworzyły i w progu stanęła moja mama.
-Niall. Musimy porozmawiać.- Powiedziała kiedy mnie zauważyła.
-Dzień dobry pani Horan.- Powiedział uprzejmie chłopak stojący obok mnie. Zdusiłem chęć wywrócenia oczami.
-Witaj Thomas.- Odpowiedziała. Zaraz. Oni się znają?
-Dobra wejdźmy już do środka.- Westchnąłem i wszedłem do domu.- Na razie.- Mruknąłem w stronę chłopaka po czym zamknąłem drzwi.
-Niall gdzie ty się tyle podziewałeś? Znowu nie było cię na noc w domu!- Powiedziała zirytowana mama.
-Miałem do załatwienia pewne sprawy.- Powiedziałem wymijająco.
-Cały czas coś załatwiasz! Przynajmniej powiadamiaj mnie o tym, że cię nie będzie jeśli już chcesz mieć te wszystkie tajemnice.- Westchnęła i poszła do kuchni. Podążyłem za nią.- Chodzi o tą dziewczynę tak?- Zapytała.
-Poniekąd.- Bąknąłem. Zobaczyłem na jej twarzy cień uśmiechu. Postanowiłem zmienić temat zanim zacznie drążyć temat.- Skąd znasz Thomasa?- Zapytałem niezadowolony. Ten gość musi się wpychać we wszystko.
-Ja...- Przerwała na chwilę widocznie zaskoczona moim pytaniem.- Ja..spotkałam go raz w sklepie...- Powiedziała cicho. W sklepie? Co on niby miałby tam robić? Jakoś mi się nie wydaje, żeby Thomas chodził do sklepu... Zmarszczyłem brwi.
-Okej.- Mruknąłem zdezorientowany. Przez chwile panowała cisza. Mama krzątała się po kuchni i przygotowywała posiłek, a ja po prostu siedziałem i się jej przyglądałem.- Kto jest moim ojcem?- W końcu zapytałem przerywając tą ciszę. Mama momentalnie stanęła, a jej ciało się spięło.
-Co?- Szepnęła.
-Kto jest moim ojcem?- Powtórzyłem.- W końcu chciałbym się czegoś o nim dowiedzieć.- Naciskałem.
-Niall...proszę. Nie chcę o nim mówić.- Powiedziała słabym głosem.
-Ale dlaczego? Dlaczego zawsze kiedy zaczynam temat związany z nim to ty nie chcesz rozmawiać? On jest moim ojcem! Chyba mam prawo coś o nim wiedzieć?!- Zapytałem ostrzej niż zamierzałem.
-Dlatego, bo on jest już przeszłością... Poza tym...- Przerwała.- Nie zrozumiesz.- Westchnęła.
-Skąd wiesz, że nie zrozumiem? Nigdy się nie starałaś aby mi to wyjaśnić. Może akurat wszystko zrozumiem?- Nalegałem. Po prostu chcę wiedzieć kto jest moim ojcem! Czy to aż tak dużo?
-To nie jest dobry moment aby o nim rozmawiać.- Postawiła przede mną talerz z jedzeniem.
-Zauważyłem, że nigdy nie ma dobrego momentu do rozmowy z nim.- Prychnąłem.
-Nie chcę się z tobą kłócić. Nie drąż tematu.- Szepnęła i usiadła obok mnie.
-Nie.- Powiedziałem stanowczo.- Tym razem nie odpuszczę.- Upierałem się.- Co takiego zrobił, ze tak go nienawidzisz? Skrzywdził cię kiedykolwiek?
-Nie. Nic z tych rzeczy!- Zaprzeczyła.- Skąd pomysł, że w ogóle go nienawidzę? Pomimo, że nie ma go tu z nami nadal go kocham... I nie nie skrzywdził mnie.- Pokręciła głową.- Po prostu... To skomplikowane.- Westchnęła.
-No to mnie oświeć.- Warknąłem zły. To było naprawdę denerwujące.
-Jedz Niall.- Zmieniła temat.
-Jak nie chcesz o nim mówić, to przynajmniej pokaż mi jakieś jego zdjęcie.- Bąknąłem zirytowany. Widocznie jak na razie nic od niej nie wyciągnę. 
-Dobrze.- Mruknęła i wstała z miejsca. Wyszła z pomieszczenia i gdzieś poszła. Po kilku minutach wróciła z małym zdjęciem w ręce. Wręczyła mi go. Zacząłem się mu przyglądać...- Jesteś do niego tak bardzo podobny.- Szepnęła moja rodzicielka. Miała racje. Te same oczy, takie same rysy twarzy. Kiedy tak mu się przyglądałem ogarnęło mnie dziwne uczucie. Jakbym go już kiedyś widział...
-Co się z nim stało?- Zapytałem cicho.- Dlaczego nigdy go nie poznałem? Pewnie nawet nie wie, że ma syna...- Westchnąłem.
-Musiał odejść.- Odpowiedziała zwięźle.- I nie masz racji. Wiedział, że się urodzisz. Bardzo cię kochał... Ale pewne sprawy się skomplikowały i musiał nas zostawić. Ale wiem, że on naprawdę nas kochał...
-Jakby nas kochał to by nie odszedł.- Prychnąłem.
-Nie miej mu tego za złe.- Mama położyła mi dłoń na ramieniu.- To nie jego wina.
-Mogę zatrzymać to zdjęcie?- Spojrzałem na nią.
-Oczywiście.- Posłała mi blady uśmiech.
-Dzięki.- Wstałem, pocałowałem ją w policzek i pobiegłem do swojego pokoju. Rzuciłem się na łóżko i ponownie przyjrzałem się fotografii. 
-Kim ty jesteś co?- Mruknąłem do siebie...
*Następny dzień. Szkoła*
-A więc już przynajmniej wiesz jak on wygląda.- Powiedziała pocieszająco Angel.- To już coś.- Uśmiechnęła się.- Masz przy sobie to zdjęcie?- Spytała.
-Nie. Nie wziąłem go ze sobą.- Pokręciłem głową. Siedzieliśmy wraz z Zayn'em i Louis'em na dziedzińcu szkolnym i rozmawialiśmy.- A tak w ogóle. Vicky cię wczoraj szukała.- Przypomniało mi się.- Rozmawiała z tobą?
-Taaa...- Spochmurniała. Chciałem zapytać o co chodzi, ale Louis się odezwał.
-Ej patrzcie. To Thomas i Harry?- Wskazał palcem na dwóch chłopaków, stojących przy bramie szkolnej.
-Co do cholery? Oni się znają?- Angel zmarszczyła brwi.- Nie wierzę. Mój głupi brat i szkolny wróg? Lepiej się dobrać nie mogli.- Prychnęła sarkastycznie.- Chodźmy stąd bo zaraz coś komuś zrobię.- Podniosła się z miejsca i my zrobiliśmy podobnie. Wróciliśmy do budynku szkolnego.- A co jeśli on powiedział coś Harry'emu? To by wyjaśniało dziwne zachowanie Harry'ego podczas naszej ostatniej rozmowy...- Zastanawiała się.- Będą musiała z nim pogadać.- Pokręciła głową. Zadzwonił dzwonek na lekcje więc ruszyliśmy do klasy. Dziwne zachowanie? Chciałbym wiedzieć o co chodzi, ale nie zapytam. Zauważyłem, że Angel trzyma się ode mnie na dystans. Nie podoba mi się to... i to bardzo... Ale nie wspomnę nic na ten temat... Nie chcę pogarszać sprawy.
*Po szkole*
-Dlaczego zawsze jak chodzi o Thomas'a jesteśmy tutaj przy klifie?- Zapytałem cicho Angel.
-Bo to Thomas. Jest dziwny i widocznie coś go ciągnie do tego miejsca.- Wzruszyła ramionami.- Dobra idziemy.- Wyszliśmy zza drzew i bezszelestnie ruszyliśmy w jego stronę. Stał i wpatrywał się w wodę. Angel pchnęła go tak, że wywalił się na ziemię. Uśmiechnąłem się kpiąco. Dobry ruch.
-Co za miłe powitanie.- Zaśmiał się i wstał.- Tęskniłaś?- Zapytał ironicznie.
-Pewnie. Po prostu nie mogłam bez ciebie wytrzymać.- Powiedziała sarkastycznie.- A teraz przejdźmy do rzeczy. Czego chcesz od Harry'ego?
-Dlaczego zaraz miałbym coś chcieć? Przyjaźnię się z nim.- Uśmiechnął się wiedząc, że to ją zdenerwuje.
-Robisz to specjalnie co?- Uniosła jedną brew.
-Może... A może nie...-Wzruszył ramionami.- Tak poza tym to...- Nie dokończył tylko złapał się za głowę.
-Co? O co chodzi?- Dopytywała.
-Uciekajcie. Szybko.- Szepnął po czym upadł na ziemię. 
-Thomas?- Zapytała zmartwiona.- Thom...- Angel również złapała się za głowę i upadła nieprzytomna.
-Angel?! Thomas?! Co się dzieje?!- Zapytałem spanikowany. Zobaczyłem zbliżające się sylwetki. Co do cholery? To nie wróży nic dobrego... Po chwili poczułem ogromny ból głowy, po czym nastała ciemność........
____________________________________________________________________________
Przybywam z nowym rozdziałem! I jak się podoba? :) 
Naszła mnie wena i coś takiego napisałam ;) 
Piszcie opinie w komentarzach! To bardzo motywuje! :) 

Pewnie wiele z was od incydentu z wymazywaniem pamięci nie lubi Thomas'a... Ale ja mam co do niego pewne plany ;) Ale wszystkiego się dowiecie ;)

Jak tam Sylwester? Spędziliście go samotnie czy raczej w gronie przyjaciół? :) 
Cieszycie się, że jest nowy rok? :D Jak wam się podobał ten stary 2014? :) Macie jakieś postanowienia noworoczne? :D 
Piszcie! :)

Także nie przedłużam :) Komentujcie! :)

Zapraszam na bloga --->  Forbidden Feeling 
Oraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo


Zachęcam do pytania bohaterów :)